Szykawka po Jagiellonii: nie możemy wychodzić na boisko bez agresji i zaangażowania
W 32. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce przegrała wyjazdowy mecz z Jagiellonią Białystok 0:3. – Wierzę w nasze utrzymanie. Dopóki mamy teoretyczne szanse, to trzeba wierzyć – powiedział Jewgienij Szykawka, napastnik „żółto-czerwonych”.
Kielczanie po trzech spotkaniach bez porażki musieli uznać wyższość rywali. Podopieczni Kamila Kuzery zajmują miejsce spadkowe mając przed sobą do rozegrania dwa mecze - domowy z Ruchem Chorzów oraz wyjazdowy z Lechem Poznań. – Po pierwsze musimy przeprosić kibiców, którzy przyjechali na ten mecz. Wiemy, że wierzy w nas wielu ludzi a my, dopóki mamy szanse na utrzymanie, to musimy dawać z siebie wszystko na boisku. Wiem, że przyjechaliśmy na ciężki teren lidera Ekstraklasy, ale ja wierzę, że z takim rywalem można zdobyć się, chociażby punkt, nawet wtedy gdy przegrywasz 0:2. Musimy też o tym porozmawiać i to wyjaśnić. Nie możemy odpuszczać do ostatniej minuty i przestać wierzyć przy wyniku 0:2. Tworzyliśmy sytuacje na bramkę kontaktową, po której strzeleniu moglibyśmy spróbować odwrócić ten mecz – wskazał Białorusin.
Rywale od początku spotkania rzucili się na Koronę i już jedna z pierwszych okazji zakończyła się golem na 1:0. – Wiemy, że Jagiellonia potrafi grać krótkimi podaniami i dzięki temu wychodzi spod pressingu. To, że stworzyli 2-3 sytuacje w pierwszych minutach było czymś bardzo dobrym z ich strony. Mówiłem wcześniej o tym, że nie możemy wychodzić na boisko bez agresji i zaangażowania. Później mamy przypadkowy karny i nie rozumiem, dlaczego my również z niczego nie możemy strzelić na np. 1:2. Czasem może tak być i musimy w to wierzyć – analizował.
Czy 31-latek nadal wierzy, że jego zespół pozostanie w piłkarskiej elicie na kolejny sezon? – Wierzę w nasze utrzymanie. Dopóki mamy teoretyczne szanse, to trzeba wierzyć. Nie możemy się obrazić i nie wychodzić na treningi czy mecze, taka opcja jest niemożliwa. Następne spotkanie gramy u siebie. Nie wiem, z czego wynika to, ze gdy zagramy dobry mecz, który może pchnąć nas do przodu a od razu po nim taki spadek. Tego nie rozumiem – zakończył.
Przedostatnie starcie „Koroniarzy” w sezonie już w najbliższą sobotę (18 maja). O godzinie 15.00 na Suzuki Arenie rozpocznie się pojedynek z Ruchem Chorzów.
Fot. Mateusz Kaleta





