W szatni nie ma fajerwerków. Upadliśmy i trzeba jak najszybciej wstać
Jacka Kiełba zabrakło w ostatnim meczu Korony Kielce z Bruk-Bet Termalicą Nieciecza (0:3). Jak się okazało, był to efekt klauzuli w kontrakcie, która zabraniała "Rybie" wystąpić na boisku przeciwko swojemu byłemu klubowi. Teraz wraca i w sobotę postara się pomóc drużynie w rehabilitacji. - Każdy na swój sposób przeżywa tę porażkę. Nie jest to łatwe - mówi przed spotkaniem z GKS-em Tychy kapitan Korony.
Kielczanie w czterech ostatnich meczach zdobyli tylko dwa punkty. W tym sezonie wygrali tylko raz - w 2. kolejce z GKS 1962 Jastrzębie. Po dobrym meczu i remisie z Miedzią (1:1), w środę zagrali na Suzuki Arenie jednak słabe spotkanie i zasłużenie przegrali z Bruk-Bet Termalicą 0:3.
- Początek w naszym wykonaniu był bardzo dobry. Szkoda tej straconej w głupi sposób bramki, bo ona wybiła chłopaków z rytmu. Musimy unikać takich rzeczy i pamiętać, że mecz trwa 90 minut. Mieliśmy dużo czasu na odrobienie, ale ta reakcja poszła nie w tą stronę, co powinna - analizuje Kiełb.
- Chłopaki wiedzą, że już w sobotę mamy następny mecz i skupiamy się na tym, aby jak najlepiej zagrać. Wiemy, że w Tychach będą z nami nasi kibice i na pewno ich doping będzie dla nas działał motywująco - podkreśla.
"Ryba", jako kapitan, stara się motywować kolegów w trudnym momencie. Kielczanie po sześciu kolejkach plasują się dopiero na 13. miejscu w tabeli.
- W szatni nie ma fajerwerków, ale nie możemy się teraz położyć. Upadliśmy i trzeba jak najszybciej wstać. Miejmy nadzieję, że w sobotę będzie ten pierwszy krok do tego, aby wrócić na dobre tory. Jest dużo plusów, ale też sporo do poprawy. Musimy wykonywać nasze zadania co najmniej tak, jak na Miedzi. Musimy iśc w tym kierunku. Wierzę w tych chłopaków - twierdzi.
Sytuacji na pewno nie pomagają też zawirowania właścicielskie, które cały czas toczą się w tle. Korona nadal nie została przejęta przez miasto. Kilka dni temu zdecydowano natomiast o powołaniu zarządu i Rady Nadzorczej klubu na nową kadencję.
- Są pewne rozmowy o tym w szatni, ale to nie są pierwszorzędne tematy. Trener stara się nas od tego odciągnąć. Ja też powtarzam chłopakom, że nie możemy myśleć o tym, na co nie mamy wpływu. Bardzo podoba mi się, jak każdy pracuje na treningu. Zrobimy wszystko, aby kibice zaczęli znowu bić dla nas brawa. Kieleccy fani są bardzo wymagający i do tego przywykłem, ale staram się to uświadamiać też chłopakom. Jeśli zostawią serducho na boisku, to kibice docenią to nawet przy porażce - kwituje Jacek Kiełb.
Mecz GKS Tychy - Korona w sobotę o godz. 12:40.
fot: Grzegorz Ksel






Wasze komentarze