Czy zadziała efekt "nowej miotły"? Korona otwiera w Gdańsku nowy rozdział
- Wszyscy zawodnicy mają czystą kartę, walczą o swoje miejsce od zera - mówił przed pierwszym meczem w Koronie Kielce Mirosław Smyła, nowy opiekun kieleckiej drużyny. Pierwsze wyzwanie przed 50-letnim szkoleniowcem staje już dzisiaj w Gdańsku. Korona Kielce mierzy się z Lechią, a dla nowego trenera żółto-czerwonych jest to pierwszy sprawdzian i jednocześnie debiut w Ekstraklasie. Czy zadziała efekt nowej miotły?
Czasu na pracę nie było dużo. Smyła w poniedziałek objął kielecką drużynę, przywitał się z dziennikarzami i kibicami i ruszył do pracy. Na start analiza taktyczna rywala, we wtorek pierwsze treningi, a już w sobotę mecz w Gdańsku. Ekstraklasa mówi "sprawdzam" bardzo szybko, a przecież zaraz po niej, we wtorek kielczan czeka bój w Pucharze Polski z Zagłębiem.
REKLAMA
Korona pod wodzą nowego trenera staje przed dużym wyzwaniem i na pewno trzeba dać jej chwilę czasu, aby wszystko zaczęło funkcjonować tak, jak powinno. Niebagatelną pracę w tym zakresie wykonał już przed tygodniem Sławomir Grzesik. Tymczasowy szkoleniowiec wlał w serca i głowy piłkarzy dużo nadziei, ale też pewności siebie. I przede wszystkim - poprawił atmosferę w drużynie. Zdeptać tego nie chce jego następca. - Przyszedłem do Korony nie burzyć, ale dołożyć kolejne elementy - przekonuje.
W meczu z Wisłą kielczanie grali w przewadze i powinni wygrać, ale zainkasowali tylko jeden punkt. I choć niedosyt pozostał, kielecka drużyna dała swoim kibicom sporo optymizmu na to, że kolejne dni przyniosą lepszą grę i punkty. Na Suzuki Arenie była walka, zaangażowanie, kilka ciekawych akcji i stworzonych sytuacji. Można było w końcu powiedzieć - taką Koronę chce się oglądać. Szwankowała skuteczność, ale kwestia poprawy tego leży już teraz w rękach nowego szkoleniowca.
Nowe otwarcie w kieleckim klubie wiedzie przez Gdańsk, gdzie Koronie nigdy nie grało się łatwo. Lechia to przecież trzecia siła zeszłego sezonu, a do tego zdobywa Pucharu Polski.
Rok temu na Pomorzu kielczanie ulegli gospodarzom 0:2. Wzorce powinni jednak czerpać nie z tego spotkania, a z tego mającego miejsce dwa lata temu - w 2017 roku. I choć o powtórzenie tak znakomitego meczu i zwycięstwa 5:0 będzie niezwykle trudno, kielczan stać na dobrą, waleczną grę. A jeśli będzie zaangażowanie, w polskiej lidze zdarzyć może się wszystko. Światełko w tunelu widać. I oby nie była to tylko przydrożna latarnia, a pociąg, który zaprowadzi Koronę na lepsze tory.
Początek meczu Korony Kielce z Lechią Gdańsk dziś o godz. 17:30.
fot: Mateusz Kaleta





Wasze komentarze
Korzystajcie z jodu, po ostatnich sztormach polecam spacer brzegiem zatoki! Zwiedźcie Westerplatte! Bo realnie patrząc to mogą być jedyne miłe wspomnienia z Gdańska.
Jeden punkt będzie sukcesem.