Grząsko, mokro, deszczowo i smutno. Korona pokonana przez Arkę
Po takim meczu trudno napisać cokolwiek pozytywnego. Fatalne warunki atmosferyczne, nasiąknięta murawa, po której zawodnicy częściej się ślizgali niż grali w piłkę, najniższa frekwencja w obecnym sezonie… I smutna porażka. W spotkaniu bez większej historii, Korona Kielce uległa Arce Gdynia 0:2 (0:1) i ponownie nie dała swoim kibicom powodów do zadowolenia.
Tym razem trener Gino Lettieri zdecydował się postawić od początku na jednego nominalnego napastnika – Elię Soriano. Za jego plecami operował Wato Arweladze, natomiast na ławce rezerwowych zasiadł Felicio Borwn Fobres. Kostarykanin zanotował wysoką nieskuteczność w czwartkowym, przegranym pojedynku 1:2 z Wisłą Płock.
REKLAMA
Pierwsza połowa kielecko-gdyńskiego starcia na Suzuki Arenie długo była po prostu nudna. Trudno jednak było za to winić zawodników obydwu drużyn, którzy bardziej niż ze sobą, musieli się zmagać z fatalnymi warunkami atmosferycznymi. Murawa okazała się bardzo mocno nasiąknięta, przez co praktycznie niemożliwe stawało się wymienianie podań po ziemi.
Jeśli już jednak któraś z ekip była bliżej trafienia, to zdecydowanie kielczanie. Niecelnie po dośrodkowaniu główkował Piotr Malarczyk, nieprecyzyjne uderzenie z dystansu oddał Łukasz Kosakiewicz, z kolei Jakub Żubrowski mógł wpisać się na listę strzelców w dziwny sposób, gdy po jego centrze futbolówka omal nie wtoczyła się do bramki, ale ostatecznie przeszła obok słupka z zewnętrznej strony.
W 40. minucie byliśmy świadkami gola-kuriozum. Gdynianie wykonywali aut na wysokości pola karnego żółto-czerwonych – piłki posłanej w centrum „szesnastki” nikt nie strącił, a gdy wydawało się, że wykopie ją Matej Pucko, to Słoweniec przegrał z poślizgiem futbolówki na śliskiej trawie i trafił w powietrze. Wykorzystał to Marko Vejinović, który oddał natychmiastowy strzał pod poprzeczkę i pokonał Matthiasa Hamrola.
Przed przerwą kielczanie musieli zmierzyć się z jeszcze jedną przykrą sytuacją. Już na początku potyczki, bo w 8. minucie, kontuzji doznał Adnan Kovacević. Bośniaka zastąpił jego rodak, Ognjen Gnjatić.
Na drugą odsłonę Korona wybiegła mając już w składzie drugiego nominalnego napastnika – Browna Forbesa, który zmienił pechowca z pierwszej połowy, Puckę. Kostarykanin, tak jak i w starciu w Płocku, momentalnie zaczął dochodzić do sytuacji bramkowych. Niestety, podobnie jak i na Mazowszu, tak i teraz był nieskuteczny.
W 51. minucie piłkarz posiadający niemiecki paszport przebiegł praktycznie całą połowę mierząc się oko w oko z Pavelsem Steinborsem, ale Łotysz popisał się znakomitą interwencją. Pomógł mu w tym jeden gdyńskich defensorów, który do końca naciskał napastnika żółto-czerwonych przed strzałem. Chwilę później zawodnik kieleckiej ekipy w dobrej sytuacji niecelnie główkował, a po upływie godziny gry piłka uderzona wolejem trafiła wprost w golkipera.
Mijały minuty, a Korona nadal nie potrafiła znaleźć recepty na bramkarza Arki. Nie udało się to Elii Soriano, ani także Ivanowi Marquezowi. Hiszpan oddał potężny strzał z pola karnego, ale futbolówka trafiła jedynie w zewnętrzną stronę siatki. Skutecznością nie wykazał się również Jakub Żubrowski, który także oddał strzał w kierunku bramki gdynian.
W 80. minucie natomiast stało się jasne, że komplet punktów pojedzie nad morze. Dośrodkowanie z rzutu wolnego wylądowało wprost na głowie Adama Marciniaka, a kapitan Arki przymierzył strzałem głową i piłka – po uprzednim odbiciu się od poprzeczki – wylądowała w bramce.
Tym samym przyjezdni zainkasowali niezwykle istotną wygraną w kontekście walki o utrzymanie, a kielczanie muszą przełknąć kolejną gorzką pigułkę. Arka wygrała 2:0.
Korona Kielce – Arka Gdynia 0:2 (0:1)
Bramka: Vejinović 40’, Marciniak 80’
Żółte kartki: Maghoma 12’, Jankowski 15’, Vejinović 48’, Marciniak 61', Socha 78’
Korona: Hamrol - Rymaniak, Marquez, Malarczyk, Kosakiewicz – Pučko (46’ Brown Forbes), Kovačević (8’ Gnjatić), Żubrowski, Arweladze, Jukić (61’ Cebula) - Soriano
Arka: Šteinbors - Zbozień, Maghoma, Helstrup, Marciniak - Danch, Vejinović, Da Silva (88’ Młyński), Nalepa – Banaszewski (67’ Socha), Jankowski (62’ Aankour)
fot. Paula Duda





Wasze komentarze
W meczu z Cracovią Kova zrobił takiego samego karnego jak ten z 70min. Żenada piłkarsko sedxiowska.
Bilety za free to może będzie że 2000 tys.
Wywalić na zbity pysk tych nieudaczników.
Wstyd przynosicie Nam kibicom.
Więcej nie przyjdę na mecz.
Gino, Gino, auf wiedersechen !!!
Władze zespołu powinni pogonić tą zbieranine i dać możliwość grać JUNIOROM a oni niech szukają zajęcia
DOKĄD TO ZMIERZA ?
CZY WLASCIELE Z NIEMIEC I MIASTO MAJĄ KLAPKI NA OCZACH BO PAN PREZES BEZ GRANICZNIE UWIELBIA OBECNEGO SŁABEGO TRENERA ???
DALEJ KTO ODPOWIADA ZA BRAK WZMOCNIEŃ W OFENSYWIE W PRZERWIE ZIMOWEJ???
, ale skutecznosc fatalna, sczescie czy umiejetnosci ni ebyly po stronie Korony, potrzeba teraz jeszce silniejszej psychiki zeby wyjsc z tej nory. KTO POMOZE?!?
Kolejny niechlubny rekord do pobicia , najbliższa okazja już w sobotę , mam nadzieje ze i tym razem będzie to wymowny gest kibiców w stronę zarządu !!!
Doping to żenada!!!!
Zamiast kibicować to pajacują!!
Trenera zostawić a wywalić piłkarzy co udają że w piłkę grają !!!!!!!!!!!!!
Wstyd i kompromitacja a władze happy.
Jakby zagrał Kova z Marquezem czyli nasza najmocniejsza para stoperów to Arka by nic nie strzeliła, a musiała by pójść do przodu bo punktów potrzebuje i mogło się wszystko inaczej ułożyć.
Nie to musiał kombinować bo już go dupa piekła.
Jeżeli w każdym meczu gra inna obrona to rodzą się błędy, i nich nikt nie mówi że nie było w dzisiejszym meczu rączki trenerka.
Przecież to ci co dają że grają w piłkę czyli powiedzmy piłkarze grają na boisku.A jak wejdą na boisko to zapominają jak kopnąć w piłkę.
NIC się nie stało młynie jak was nie będzie to NIC SIĘ NIE STAŁOO!!!!!!!!!!!
Odpieprzcie się też od juniorów. Jak zapewnią sobie mistrzostwo, to niech Gino ich bierze. Teraz NIE MOŻE!!!!!
Czy oprócz zakazu strzelania panowie piłkarze mają zakaz biegania, pressingu , zaangażowania .A może mają zakaz myślenia?Drużyna nie jest przygotowana do rundy fizycznie, stłamszona psychicznie. W każdym klubie , w którym ostatnio zmieniono trenera nagle wyniki się poprawiły - Płock, Arka ,Legia ,tylko u nas równia pochyła z obrażonym przesem, który wmawia nam że jest progres, dobry kierunek i ogólnie super.Idiotów z nas robicie ?