Jubileusz 20-lecia Exbud Areny: Sentymentalny powrót legend Korony
W piątek (10 kwietnia) przy okazji meczu 28. kolejki PKO BP Ekstraklasy pomiędzy Koroną Kielce a Jagiellonią Białystok (1:1), kielecki klub zorganizował wyjątkowe obchody. Dokładnie dwie dekady po oficjalnym otwarciu stadionu przy ulicy Ściegiennego 8 (które miało miejsce 1 kwietnia 2006 roku), kibice mieli okazję cofnąć się w czasie do historycznego sezonu 2005/2006.
Już od godziny 19.30 na dziedzińcu stadionu panowała atmosfera przypominająca czasy sezonu 2005/2006. Tłumy kibiców czekały, by po latach znów zamienić słowo ze swoimi idolami. W centralnym punkcie wydarzeń pojawili się zawodnicy, którzy przed laty budowali siłę „żółto-czerwonych”. Autografy rozdawali i do pamiątkowych zdjęć pozowali Grzegorz Bonin, Przemysław Cichoń, Marcin Drzymont, Paweł Golański, Hernâni oraz Marcin Kośmicki.
Wśród zaproszonych gości nie mogło zabraknąć także Marcina Kaczmarka, Roberta Kolendowicza czy Marcina Robaka. Obecni byli również Paweł Sasin, Łukasz Szymoniak, Jacek Kiełb, Marek Szyndrowski, czy jedyny w historii klubu król strzelców na szczeblu piłkarskiej elity Grzegorz Piechna.
Równie ciepło przywitano sztab szkoleniowy, który z ławki dyrygował tą historyczną ekipą. Na czele z pierwszym trenerem Ryszardem Wieczorkiem, na stadionie zameldowali się: Michał Gębura, Piotr Wojdyga, Andrzej Szołowski, Grzegorz Podsiadło, Marek Konieczny oraz Paweł Wolicki.
To wtedy drużyna ówczesnego beniaminka stała się prawdziwą rewelacją rozgrywek. Głównym punktem obchodów było spotkanie z tamtymi bohaterami, a fani mogli zdobyć autografy, obejrzeć wystawę fotografii z historii obiektu i poczuć dawną atmosferę. Dla samych zawodników i sztabu był to czas pełen wspomnień i wzruszeń.
Trener Ryszard Wieczorek: Duma z drużyny i najnowocześniejszego stadionu
Architekt ówczesnych sukcesów z wielkim sentymentem wspominał oczekiwanie na otwarcie najnowocześniejszego wówczas obiektu piłkarskiego w Polsce. Choć obecnie zajmuje się pomocą w firmie syna, nie ukrywa, że wciąż „czeka na telefon” z konkretnym, piłkarskim projektem. O tamtych kieleckich dniach mówił z ogromnym uznaniem dla swoich byłych podopiecznych.
– Przyjechałem na wywiad (opublikowany dzień przed wydarzeniem przez klub – przyp. red.) i aż łezka się w oku kręci, skoczyła we mnie adrenalina. To był jeden z lepszych okresów w mojej karierze. A to, że zespół grał wtedy tak dobrze, to zasługa tych chłopaków, którzy się tu dzisiaj pojawili – 20 lat temu byli na samym TOPie. (...) Pamiętam, jak miesiącami patrzyliśmy, jak budują ten stadion; czekaliśmy z utęsknieniem, żeby w końcu na niego wejść. Nie ukrywam, bycie trenerem na najlepszym obiekcie w Polsce było czymś pięknym. Widać było natomiast, że moi piłkarze byli tym wówczas zestresowani. Okazało się po kilku meczach, że zespół „odpalił” i wygrywał ważne mecze – podkreślił szkoleniowiec.
Ryszard Wieczorek

Fot. Grzegorz Ksel
To pierwszy trener w historii, który poprowadził Koronę Kielce w najwyższej klasie rozgrywkowej.
W samej piłkarskiej elicie zasiadł na ławce trenerskiej w 55 meczach. Jego bilans to 25 zwycięstw, 15 remisów i 15 porażek, przy stosunku bramek 80:59. Pozwoliło to na zdobycie łącznie 90 punktów, co daje średnią 1,64 pkt na spotkanie.
To właśnie pod wodzą tego szkoleniowca „żółto-czerwoni” awansowali do ówczesnej Orange Ekstraklasy.

Grzegorz Piechna: Król strzelców wspomina „starą szkołę”
Niezapomniany król strzelców Ekstraklasy tamtego sezonu, chwalił organizację wydarzenia i dzielił się swoimi przewidywaniami na mecz z Jagiellonią, trzymając kciuki za ucieczkę Korony ze strefy spadkowej (obstawiał zwycięstwo 2:1). W swoim stylu, z humorem odniósł się też do słynnych anegdot o przywożeniu kolegom z szatni wędlin.
– Bardzo fajna impreza, dawno się nie widzieliśmy, a teraz to się stało po 20 latach. Bardzo miło, że klub to zorganizował i możemy się spotkać. Ja chciałbym, żeby Korona wygrała, bo to są ważne punkty, które pozwolą się spokojnie zaklimatyzować w górnej części tabeli, bo przegrana może nas zepchnąć w rejony strefy pod spadkowej. Myślę, że dzisiaj wygramy 2:1. (...) Jak grałem, to coś (wyroby mięsne – przyp. red.) chłopakom przywoziłem. Co poniedziałek zawsze coś smacznego było. Teraz są dietetycy, inne wymagania, także my na starej szkole jeszcze bazowaliśmy – wskazał.
Grzegorz Piechna

Fot. Grzegorz Ksel
Legendarny napastnik, wybrany przez kibiców „Piłkarzem 40-lecia” Korony Kielce. Po wywalczeniu korony króla strzelców II ligi (17 goli), podbił najwyższą klasę rozgrywkową.
W sezonie 2005/2006 został królem strzelców Ekstraklasy, zdobywając 21 bramek w 29 meczach. Jego fenomenalna dyspozycja zaowocowała powołaniem do reprezentacji Polski, a w swoim debiucie przeciwko Estonii (16.11.2005) zdobył bramkę, kończąc reprezentacyjny bilans z wynikiem 1 mecz i 1 gol.

Marek Szyndrowski: Radość ze spotkania
Obrońca, który spędził w Kielcach kilka lat, nie krył radości ze spotkania z dawnymi kolegami z szatni, z którymi – jak przyznał – w większości wciąż utrzymuje bliski kontakt, wspólnie wyjeżdżając nawet na wakacje. Wyraził też nadzieję, że obecność weteranów na trybunach pomoże obecnej drużynie w walce o ligowe punkty.
– Wszystko dobrze, bo zdrowie jest najważniejsze. Cieszę się z tego spotkania. Fajna inicjatywa ze strony klubu. Spotkać się po tylu latach w takim gronie to czysta przyjemność. Mam nadzieję, że przyniesiemy też szczęście, że Korona dzisiaj zdobędzie trzy punkty i – jak mówię – tylko się cieszyć z takiej inicjatywy. Z większością chłopaków ten kontakt jest utrzymany. Wiadomo, z niektórymi nawet się spotykamy, jeździmy na wakacje, więc cieszę się bardzo z tego powodu, że możemy się spotkać. Parę lat tu spędziłem, tak więc jest co wspominać, jest co opowiadać. Trzymajcie kciuki za Koronę! – wskazał.
Marek Szyndrowski

Fot. Grzegorz Ksel
Solidny punkt kieleckiej defensywy w najważniejszych momentach budowania ekstraklasowej historii klubu.
W sezonach 2005-2007 rozegrał łącznie 28 meczów w Ekstraklasie oraz 6 spotkań w Pucharze Polski. Był również kluczową postacią drużyny walczącej o powrót do elity – w sezonie 2008/2009 na poziomie I ligi wystąpił w 27 meczach walnie przyczyniając się do ponownego awansu.

Grzegorz Bonin: Wspomnienia początków ofensywnej piłki
Skrzydłowy, obecnie trenuje czwartoligowy Lewart Lubartów. Wspominając historyczny sezon, w którym Korona zajęła 5. miejsce i otarła się o europejskie puchary, zwrócił uwagę na nowatorski, jak na tamte czasy, styl gry kieleckiej ekipy. – Fajna rzecz, bo z niektórymi się nie widziało lata. Teraz dalej jestem trenerem pięterko niżej, w czwartej lidze Lewart Lubartów, na co dzień nadal jestem przy sporcie. (...) Spojrzałem sobie, jaką mieliśmy kadrę, na którym miejscu skończyliśmy. To był ten pierwszy sezon, zajęliśmy piąte miejsce. Dwóch punktów brakowało do europejskich pucharów. (...) To były początki takiej ofensywnej piłki. Mocno graliśmy skrzydłami, także na pewno będzie co wspominać – opisał.
Grzegorz Bonin

Fot. Grzegorz Ksel
Dynamiczny skrzydłowy, który stał się jednym z symboli pierwszego sezonu Korony Kielce w Ekstraklasie.
W ciągu trzech sezonów w Ekstraklasie (2005-2008) rozegrał aż 79 meczów, w których zdobył 11 bramek. Był niemal niezastąpiony – tylko w samym sezonie 2006/2007 spędził na boisku 2232 minuty. Do ligowego dorobku dołożył również 9 występów i 3 gole w Pucharze Polski, potwierdzając status kluczowego zawodnika tamtej drużyny.
Galeria zdjęć









































Fot. Grzegorz Ksel
Fot. Grzegorz Ksel




