Czekam na męską odpowiedź zawodników. Obok tego nie można przejść obojętnie

31-03-2018 10:23,
Mateusz Kaleta, Piotr Ciesielski

Mecz w Kielcach jest dużym psychologicznym wyzwaniem dla Lechii Gdańsk, która na jesieni przegrała przed własną publicznością z żółto-czerwonymi aż 0:5. Trener gdańszczan, Piotr Stokowiec wierzy, że jego drużyna jest w stanie zrewanżować się za tę dotkliwą porażkę. - W sporcie zawsze jest coś takiego jak odpowiedź. Wszyscy pamiętamy ten mecz. Czekam na męską odpowiedź moich zawodników i reakcję na to, co wydarzyło się na jesieni - stwierdza przed dzisiejszym starciem na Kolporter Arenie.

- Chcę widzieć na boisku to, co sobie założyliśmy przed tym spotkaniem. Do tego meczu przygotowywaliśmy się cały tydzień, bo obok takich sytuacji na pewno nie można przejść obojętnie. Myślę, że zawodnicy też mają w pamięci jesienną potyczkę, więc na pewno nie będę musiał ich dodatkowo motywować - dodaje trener Lechii.

REKLAMA

Gdańszczanie przystępują do tego spotkania w bardzo trudnej sytuacji. Po 28 kolejkach zajmują 14, trzecie od końca miejsce w ligowej tabeli. Na zwycięstwo czekają już od dziesięciu spotkań, a poprzedni raz wygrali jeszcze w ubiegłym roku - 1 grudnia ze Śląskiem Wrocław. Stokowiec, który objął posadę pierwszego trenera Lechii na początku marca, wciąż czeka na pierwszą wygraną swojego zespołu. W dwóch pierwszych meczach urodzony w Kielcach trener musiał uznać wyższość Lecha oraz Legii Warszawa.

- Kto nie radzi sobie z presją, to nie ma czego szukać w sporcie. Do tego meczu spotkania przygotowywaliśmy się według założonego planu. Im bliżej meczu, tym bardziej schodziliśmy z obciążeń treningowych, które w tym tygodniu były dosyć duże. Razem ze sztabem staraliśmy się dostosować taktykę na to spotkanie pod kątem Korony, która jest bardzo dobrze zorganizowanym i uporządkowanym zespołem. To drużyna, która w trakcie trwania meczu potrafi zmieniać swoje ustawienie w zależności od potrzeb. Jesteśmy gotowi na różne opcje - zaznacza szkoleniowiec gdańszczan.

Korona to wyjątkowo niewygodny rywal dla biało-zielonych. Sześć z dziesięciu ostatnich spotkań zakończyło się triumfem kielczan, trzy razy padł remis i tylko jeden mecz wygrali lechiści. Bramki 21-10 na korzyść żółto-czerwonych.

- W sobotę pierwszorzędną rolę będzie odgrywała waleczność i charakter. Mam wrażenie, że nasza drużyna jest coraz bardziej uporządkowana. Patrzymy z dużym optymizmem w przyszłość. Przed nami mecze prawdy, w których będziemy mogli sprawdzić się jako zespół – mówi Stokowiec.

W kadrze na mecz z Koroną znaleźli się zmagający się ostatnio z urazami: Lukas Haraslin i Sławomir Peszko oraz mający już za sobą debiut w ekstraklasie 16-letni napastnik Mateusz Żukowski. W Kielcach na pewno nie zagra natomaist najlepszy snajper Lechii, Marco Paixao, którego 45-letni szkoleniowiec odsunął od treningów z drużyną. Niepewny jest też występ narzekającego na uraz Błażeja Augustyna.

Początek wielkosobotniej rywalizacji Korony Kielce z Lechią Gdańsk dziś o godz. 18 na Kolporter Arenie.

fot: Paula Duda

 

Wasze komentarze

Andrzej2018-03-31 11:00:34
Licze tylko na 3pkt dla Korony..bo z kim mamy wygrywać i to u siebie jak nie z Lechią, która jest w kryzysie?! Wielka Sobota i po wyjsciu dzis ze stadionu chce poprostu sie cieszyc ze zwyciestwa Korony! Panowie dość tracenia punktów we frajerski sposób!!!
Luker2018-03-31 12:21:31
Dzieci, które czekają aż przez rzuci kasę za grupę mistrzowską. Nie będzie premii, nie będzie grupy. Dziś wszyscy zobaczymy, czy prezes zapłacił piłkarzom czy nie.
Jarek2018-03-31 14:15:21
Wygrac trzeba to dzis obowiazek !!!

Dodaj komentarz

Projekt i wykonanie: CK Media Group