Maciej Korzym: Nie jestem zbawicielem

14-10-2013 19:26,

- Dostałem mnóstwo smsów ze słowami otuchy, ale... W pewnym momencie człowiek z kontuzją zostaje sam. Ma tylko rodzinę. Było mi ciężko – przyznaje Maciej Korzym, napastnik Korony, z którym porozmawialiśmy też m.in. o sytuacji z byłym już trenerem przygotowania fizycznego, Michałem Adamczewski oraz presji, która może spaść na niego w najbliższym czasie.

Pierwszy poważny mecz po kontuzji za tobą. Jakie odczucia?

- Fajnie było w końcu wrócić na boisko, poczuć tę zieloną trawę. Po żmudnych rehabilitacjach, nareszcie wyszedłem z „czterech ścian”. Teraz wiem, że żyję. To było najważniejsze. Nie oczekiwałem od siebie, że wyjdę na boisko w pierwszym meczu i od razu będę strzelał bramki. Dla mnie to takie przetarcie, żeby oswoić się z murawą, z przeciwnikiem. Myślę, że jest dobrze. Teraz jadę z drugą drużyną do Libiąża na mecz i będę chciał pomóc chłopakom w jego wygraniu (z Korzymem rozmawialiśmy przed meczem rezerw z Janiną – przyp. red.)

W wielu rozmowach mówiłeś, że w twoim przypadku pośpiech z powrotem po takiej kontuzji nie jest wskazany. Miałeś w głowie myśli, że jeśli wrócisz do gry zbyt wcześnie, to ten uraz może się odnowić?

- Na początku były obawy, ale gdy z dnia na dzień patrzyłem na postępy w rehabilitacji, i jak na nią reagował mój organizm, to wiedziałem, że będzie dobrze. Byłem na kilku kontrolach medycznych, m.in. u doktora Ficka, który bardzo mi pomógł. On sam był zdziwiony tym, że moja noga goi się tak szybko. Jednak nie ma rzeczy niemożliwych... Dzięki Bogu mam taki organizm, że w miarę szybko dochodzę do zdrowia i jestem z tego powodu szczęśliwy.

Od kilku lat masz opinię jednego z największych twardzieli w lidze. Nie każdy w sumie potrafi złamać śruby mocujące kości we własnej nodze.

- Szczerze mówiąc, sam byłem pod wrażeniem tego, że te śruby złamałem. Dowiedziałem się o tym tuż przed zabiegiem, na którym miały zostać wyjęte. Byłem na kontroli dwa tygodnie wcześniej i wszystko było OK. Prawdopodobnie doszło do tego w tym okresie, gdy pracowałem na rowerkach stacjonarnych trochę mocniej. Nie wiem, jak to możliwe. Ale śmieję się, że mam w sobie teraz trochę więcej żelastwa. Może przyniesie mi ono szczęście.

Nietrudno się domyśleć, jaki nastrój panuje w domu piłkarza, który doznaje takiej potwornej kontuzji jak ty. Brałeś pod uwagę najgorszy scenariusz? Czyli to, że możesz już nie wrócić do pełni zdrowia?

- Jakieś tam myśli w głowie mi się kotłowały, bo w sumie nie miałem nigdy wcześniej żadnej  poważnej kontuzji. W tamtym meczu z Jagiellonią złamałem dwie kości i wszystko w tej kostce miałem powyrywane. Nie wiedziałem, jak to wszystko będzie się goiło i jak będzie to wyglądało potem. Dopóki człowiek się nie przekona się o tym na własnej skórze, nie będzie wiedział jak to jest...

Bardzo wiele osób wspierało cię w trakcie rehabilitacji. To pewnie pomagało ci w tych trudnych momentach.

- Najgorszy był pierwszy tydzień, kiedy czekałem na zabieg. Noga bolała mnie masakrycznie, przeleżałem dziewięć czy dziesięć dni. Szybko jednak przytrafiła mi się miła sytuacja, gdy dostałem pewne suplementy, które miały przyśpieszyć leczenie i gojenie się tych stawów oraz ran. Dzięki kontaktom Pawła Sobolewskiego, otrzymałem je od jednej z kieleckich firm medycznych, Invex Remedies, której chciałbym mocno podziękować za pomoc. W tym pierwszym okresie po operacji dostawałem mnóstwo smsów od znajomych, kibiców. Ale tak na dobrą sprawę... Potem człowiek zostaje z problemem sam, tylko z rodziną. I to jest już taka trochę walka z czasem. Ja chciałem już po miesiącu zacząć biegać, ale nie da się pewnych rzeczy przyśpieszyć. Bałem się stawiania tych pierwszych kroków, ale opieka, jaką dostałem od sztabu medycznego w klubie, była naprawdę świetna. Powtórzę się, ale wiele dała mi też pomoc świetnego lekarza, jakim jest doktor Ficek, bo on od początku był spokojny o mnie i moją nogę. On we mnie wierzył i to było dla mnie bardzo budujące. Jak strzelę niedługo jakąś bramkę, to być może zadedykują ją właśnie jemu.

Podczas Twojego leczenia i rekonwalescencji, w klubie nie działo się zbyt dobrze. Wpierw trudny moment w końcówce sezonu. Potem fatalny początek, sytuacja z trenerem Ojrzyńskim. Czy będąc z boku świadkiem i w sumie po części też uczestnikiem tych wydarzeń, czułeś się jeszcze bardziej dobity tą całą sytuacją?

- Najgorsze w takiej sytuacji jest to, że człowiek chce coś zrobić, a nie może. Te wszystkie spotkania mogłem oglądać tylko z nogą w gipsie. Końcówka poprzedniego sezonu i potem ten początek, kiedy to wcale nie graliśmy aż tak źle... Dobrze, że wtedy te mecze mogłem już oglądać bez kul, bo nie miałem czym rzucać (śmiech). Ale było mi ciężko. Siedząc na trybunach, wszystko przeżywałem trzy razy gorzej. Na boisku człowiek czuje adrenalinę, która go trzyma oraz zadania i taktykę, którą ma realizować.

A sytuacja z zaległymi pensjami i poszukiwaniem sponsora? Nie możesz powiedzieć chyba, że ty, czy twoi koledzy te problemy „mieliście poza sobą” i całkowicie skupialiście się na pracy oraz treningach?

- Na początku temat był poruszony w szatni, że w klubie jest tak, a nie inaczej. Ale z drugiej strony, co do sponsora, to nie jest nasz problem, tylko klubu. My musimy zająć się tym, żeby grać i łapać punkty, bo od tego są piłkarze, a nie prezes czy dyrektor. Klub jest miejski i wiadomo, że to innym ludziom powinno zależeć na tym, żeby znaleźć dla niego sponsora.

Ostatnio na drużynę spadł duży kubeł zimnej wody. Wpierw seria porażek, która zepchnęła was w dół tabeli, teraz powoli odbijacie się od dna, ale wielu zarzuca wam, że nie macie swojego stylu i te rezultaty są wynikiem jedynie szczęścia.

- Z jednej strony trzeba mieć trochę tego szczęścia, bo jak ci nie idzie, to chyba lepiej grać brzydko i wygrać mecz, zdobywać punkty, niż przegrywać i mieć pełne portki, bo można spaść z ligi. Wiadomo, że kibic jest wymagający, bo zapamiętano nas z tej bandy świrów i każdy patrzy na nas przez pryzmat tego, co było. Sam co prawda ostatnio nie grałem i różne mam odczucia na temat tych wyników, ale jesteśmy jedną drużyną, musimy być jednością i iść w tym samym kierunku.

Ostatnia sytuacja z trenerem Michałem Adamczewskim też odbiła się głośnym echem w piłkarskim światku. Co zawiodło twoim zdaniem w tej współpracy?

- (długa chwila namysłu) Co zawiodło? Wydaje mi się, że wejście trenera Adamczewskiego do szatni pierwszego dnia pokazało, że będzie się z nim ciężko współpracowało. Jeśli ktoś wchodzi do klub i chce być alfą i omegą, to będzie mu zawsze pod górkę. Z drugiej strony też nie ma się co nad tym rozwodzić. „Golo” ostatnio dużo na ten temat powiedział. W sumie... Jeżeli ktoś jest w klubie półtora miesiąca i nagle po zwolnieniu idzie się do gazety popłakać, to świadczy tylko i wyłącznie o nim. Szkoda słów.

Dużo osób wśród powodów ostatnich złych wyników Korony wymieniało m.in problemy komunikacyjne z trenerem Pachetą. Początki rzeczywiście były takie trudne?

- Każdy, kto jedzie do obcego kraju, ma na początku trudności adaptacyjne. Później trochę też media rozdmuchiwały tę sprawę z „rzekomo kiepskim tłumaczem”. Podstawowe zwroty piłkarskie każdy zna. Tłumacz nam je przekazywał i nie było wymówki, że ktoś tego nie rozumiał.

Teraz z kolei mówi się, że tłumacz trenera jest jednym z dobrych duchów szatni. Ma wręcz bardzo dobry kontakt z wami piłkarzami. Czyli jednak dało się znaleźć nić zrozumienia między wami a nowymi członkami sztabu szkoleniowego.

- Nasz tłumacz  jest gościem bardzo pozytywnym. Lubi zażartować, zawsze coś śmiesznego powie. W sumie można powiedzieć, że w naszą ekipę wpasował się w stu procentach.

Kilka tygodni temu mówiło się też o rzekomym twoim konflikcie z dyrektorem Kobylańskim. Takie plotki nie pomagają w tworzeniu nowej atmosfery w drużynie.

- To na pewno. Ale takie rzeczy też bardzo bolały mnie jako człowieka. Grałem dla klubu, ktoś nagle złamał mi nogę, jestem w trakcie rehabilitacji, a tu nagle opowiada się o mnie takie rzeczy, że nie jestem mile widziany w klubie. To był dziwny okres zawieruchy, plotek, że jestem na jakichś tam listach, tak jak „Kuzi” czy „Lisu”. Ten drugi w sumie najbardziej to odczuł na swojej skórze. Ale wszystko fajnie się ułożyło. Tomek wrócił do nas i widać, że jest solidnym zawodnikiem, ma papiery na granie. To zresztą ostatnio pokazuje na boisku. Koniec końców w sumie nie ma jednak co do tego wracać. Było minęło...

Teraz przed wami trudny okres. Musicie się pozbierać i zacząć łapać punkty. Problemem Korony ostatnio jest to, że jej napastnicy nie strzelają w ogóle bramek. Kibice czekają na twój powrót, jak na przyjście zbawiciela. Nie przeraża cię trochę ta presja i te ogromne oczekiwania, jakie stawia się wobec ciebie?

- Zbawicielem to ja raczej nie będę. Fajnie, że kibice na mnie liczą, ale w sumie ja sam nie wiem, czego się mogę po sobie spodziewać. Nie przeszedłem obozu przygotowawczego do sezonu, a ostatni czas spędziłem tylko na rehabilitacji. Staram się pracować dalej i nadrabiać zaległości. Teraz chcę pograć trochę z drużyną w trzeciej lidze. Wiadomo, że chciałbym wejść od razu i strzelać bramki, to by było piękne. Wiem jednak, w jakim miejscu jestem, jeśli chodzi o moje przygotowanie fizyczne. Byłoby fajnie zrobić kibicom niespodziankę i wrócić szybko na boisko, ale sam nie wiem, kiedy to nastąpi.

Plany Macieja Korzyma na najbliższą przyszłość?

- Póki co staram się nadrabiać wszystkie zaległości treningowe i ogrywać się w trzeciej lidze. Cała reszta zależy już tylko od trenera Pachety. Widzi mnie, ogląda na treningach i to od niego będzie zależało, czy i kiedy weźmie mnie do osiemnastki meczowej. Ja mam spokojną głowę i robię swoje, na treningach mocno pracuję, żeby wrócić do odpowiedniej formy. Spokojnie stąpam sobie ziemi i czekam na swoją szansę.

Rozmawiał Mateusz Buchta

fot. Paula Duda

------------

Dziękujemy, że jesteś z nami i wspierasz twórczość dostępną na CKsport.pl. Kliknij w link poniżej i postaw naszej redakcji symboliczną kawę.

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Wasze komentarze

darek2013-10-14 19:35:18
powiem krotko: na poczatku nie bylem zwolennikiem jego transferu, irytowal mnie na boisku, ale teraz... z kazda sytuacja, z kazdym gestem, wypowiedzia utwierdzam sie w przekonaniu, ze to swietny, poukladany facet z glowa na karku, on juz jest legenda Korony, a to w sumie jeszcze "gówniarz" :) Maciek, jeżeli to czytasz - szacunek dla Ciebie, a dla mnie nauczka, żeby nie oceniać ludzi po okładce.
lutek2013-10-14 20:24:09
Najfajniejszy komentarz jaki przeczytałem od kilku lat w internecie. W czasach hejtu to skarb. Szacun dla Maćka i Darka.
tomscyzor2013-10-14 20:46:16
fajnie że są osoby potrafiące się przyznać do błędu i przyznam że miałem podobne odczucia co kolega "Darek".jeszcze fajniej że osoba tak ważna jak Maciek odnalazła swoją wartość w tak wspaniałym klubie jak Korona.teraz jedyny problem to nie jego powrót do formy
(szczerze wieżę w jego świetną grę na wiosnę),problemem jest niestety nasz zarząd ,jeśli tam się polepszy to i w tabeli będziemy wysoko,bo naszą drużynę na to stać.pozdrawiam/
pp272013-10-14 21:28:59
gdyby więcej było takich wpisów to chętnie by się czytało wszystkie komentarze - dzięki "DAREK"
Marcin2013-10-15 08:26:16
Korzeń wracaj do formy jak najszybciej
Tomek2013-10-15 10:16:22
Swietnie, ze Maciek dochodzi do siebie i to cieszy.
Najgorsze jednak jest to, ze beton w Koronie nadal nie zostal skruszony. Chojnowski i Kobylanski dalej ciagna Korone na dno, a Lubawski zapadl chyba juz w sen zimowy.
Szczesliwa wygrana z Zawisza po bardzo slabej grze tylko uspila wszystkich w Koronie.
Najblizsze mecze nadchodza i znow bedzie placz.
Obym sie mylil, ale optymizm sie u mnie juz wypalil i patze realnie na aktualna sytuacje w Koronie.
Mam nadzieje, ze Chojnowski i Kobylanski pozegnaja sie z Korona, bo to nieudacznicy, ktorzy patrza tylko na wlasne zyski, a Korone maja gleboko gdzies.
pawel2013-10-15 18:36:28
szacun Wariacie !

Ostatnie wiadomości

W zaległym spotkaniu 2. kolejki PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce przegrała na Exbud Arenie z Górnikiem Zabrze 0:2. Po meczu swoją opinią podzielili się Marcel Pięczek i Patrik Hellebrand, zawodnicy „żółto-czerwonych”.
W zaległym spotkaniu 2. kolejki PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce przegrała na Exbud Arenie z Górnikiem Zabrze 0:2. Po meczu swoją opinią podzielił się Michal Gašparík, szkoleniowiec „Trójkolorowych”.
W zaległym spotkaniu 2. kolejki PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce przegrała na Exbud Arenie z Górnikiem Zabrze 0:2. Po meczu swoją opinią podzielił Jacek Zieliński, szkoleniowiec „żółto-czerwonych”.
W zaległym spotkaniu 2. kolejki PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce przegrała na Exbud Arenie z Górnikiem Zabrze 0:2. Który z podopiecznych Jacka Zielińskiego był najlepszy w potyczce z ekipą Michala Gašparíka?
W zaległym spotkaniu 2. kolejki PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce przegrała na Exbud Arenie z Górnikiem Zabrze 0:2. Rozstrzygający okazał się dublet Petera Federico.
W zaległym meczu 2. kolejki PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce zmierzy się na Exbud Arenie z Górnikiem Zabrze. Starcie „Koroniarzy” przeciwko drużynie Michala Gašparíka będziecie mogli śledzić w relacji NA ŻYWO.
W zaległym meczu 2. kolejki PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce zmierzy się na Exbud Arenie z Górnikiem Zabrze. Oczywiście transmisja z tej potyczki będzie dostępna w telewizji oraz w internecie.
W 2. kolejce Ligi Mistrzów Industria Kielce zagra na wyjeździe z norweskim Kolstad Håndball. Chociaż statystyki przemawiają za mistrzami Polski, wyjazd do Trondheim nie będzie dla kieleckiej ekipy łatwą przeprawą.
W zaległym spotkaniu 2. kolejki PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce zmierzy się na Exbud Arenie z Górnikiem Zabrze. Gospodarze poszukają pierwszego domowego zwycięstwa w sezonie, podczas gdy liderujący w tabeli zespół „Trójkolorowych” przyjeżdża do Kielc napędzony serią trzech wygranych z rzędu.
W kolejnej w sezonie 2026/2027 CKsportowej sondzie na MVP wyjazdowego meczu Korony Kielce ze Śląskiem Wrocław oddano 506 głosów.
Tylko jeden mecz w 8. serii gier PKO BP Ekstraklasy zakończył się podziałem punktów. W pozostałych ośmiu starciach miały miejsce rozstrzygnięcia, z czego aż 6 padło łupem zespołów grających u siebie.
W 2. kolejce Ligi Mistrzów Industria Kielce zagra na wyjeździe z norweskim Kolstad Håndball. – Myślę, że każdy w jakiś sposób tę presję odczuwa, ale najważniejsze, żeby ją przerodzić w motywację – powiedział przed spotkaniem Adam Morawski, bramkarz „żółto-biało-niebieskich”.
To była wyjątkowo nieudana kolejka dla rezerwowych drużyn Korony Kielce, które w swoich ligowych starciach wyraźnie osłabiły swoją sytuację w tabelach. Drugi zespół w dramatycznych okolicznościach wypuścił z rąk wygraną w starciu z Sokołem Kolbuszowa Dolna, natomiast trzecia drużyna musiała uznać wyższość Sparty Kazimierza Wielka po szybko straconej bramce.
W zaległym spotkaniu 2. kolejki PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce zmierzy się na Exbud Arenie z Górnikiem Zabrze. – Ten zespół z tygodnia na tydzień rośnie i widać, że wyglądamy coraz lepiej – powiedział przed potyczką Kamil Jakubczyk, pomocnik „żółto-czerwonych”.
W zaległym spotkaniu 2. kolejki PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce zmierzy się na Exbud Arenie z Górnikiem Zabrze. – Dla nas będzie to po prostu moment na sprawdzenie się z takim rywalem – powiedział przed potyczką Jacek Zieliński, szkoleniowiec „żółto-czerwonych”.
W 2. kolejce Ligi Mistrzów Industria Kielce zagra na wyjeździe z norweskim Kolstad Håndball. – Jestem graczem zespołowym i zagram tam, gdzie drużyna będzie mnie najbardziej potrzebować – powiedział przed spotkaniem Dylan Nahi, skrzydłowy „żółto-biało-niebieskich”.
W 2. kolejce Ligi Mistrzów Industria Kielce zagra na wyjeździe z norweskim Kolstad Håndball. – Jeśli zobaczymy historię ostatniego meczu to, każdy nasz błąd był wykorzystywany przez zespół gospodarzy – powiedział przed spotkaniem Kamil Siedlarz, drugi trener „żółto-biało-niebieskich”.
To będzie jedno z największych seminarium w historii naszego kraju. Do Polski przyjedzie gwiazda współczesnego Muay Thai, Rodtang Jitmuangnon, znany kibicom jako „The Iron Man”. 29-latek po raz pierwszy poprowadzi zajęcia w Polsce. Wydarzenie odbędzie się w Kielcach, a jego organizatorem jest Sekcja Sportów Walki Klincz.
W drugim tygodniu września piłkarze Korony Kielce przebywający na wypożyczeniach przynieśli swoim kibicom sporo emocji. Najgłośniej było o występach w 3. Lidze oraz na hiszpańskich boiskach, gdzie „Koroniarze” odegrali kluczowe role w zwycięstwach swoich drużyn.
Legenda Korony Kielce Kamil Kuzera nie jest już trenerem drugoligowej Resovii Rzeszów. Klub poinformował, że z dniem 12 września zakończył współpracę zarówno z pierwszym szkoleniowcem, jak i jego asystentem Krzysztofem Trelą.

W 2. kolejce LOTTO Superligi Industria Kielce wygrała na wyjeździe z Piotrkowianinem Piotrków Trybunalski 46:30. Po meczu swoją opinią podzielił się trener „żółto-biało-niebieskich” Krzysztof Lijewski.
W 2. kolejce LOTTO Superligi Industria Kielce wygrała na wyjeździe z Piotrkowianinem Piotrków Trybunalski 46:30. Najwięcej bramek, dziesięć, dla „żółto-biało-niebieskich” rzucił Theo Monar.
W 8. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce wygrała na wyjeździe ze Śląskiem Wrocław 2:1. Po meczu swoją opinią podzielili się Kamil Jakubczyk i Mariusz Stępiński, jedni z bohaterów w barwach „żółto-czerwonych”.
W 8. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce wygrała na wyjeździe ze Śląskiem Wrocław 2:1. Po meczu swoją opinią podzielił się Ante Šimundža, szkoleniowiec „wojskowych z Wrocławia”.
W 8. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce wygrała na wyjeździe ze Śląskiem Wrocław 2:1. Po meczu swoją opinią podzielił Jacek Zieliński, szkoleniowiec „żółto-czerwonych”.

Copyright © 2026 CKsport.pl Redakcja

Projekt i wykonanie: CK Media Group