Golański: Nie chcę rozpamiętywać tego, co było

16-02-2012 17:07,

Porozumienie zostało osiągnięte, a to znaczy, że Paweł Golański powrócił do kadry pierwszego zespołu Korony Kielce, choć jeszcze w styczniu taka sytuacja była mało prawdopodobna. Czy odbuduje swoją formę w Kielcach i pomoże drużynie? Zdania są podzielone. Sam Golański przyznaje: chcę grać w piłkę.

Jakie to uczucie po raz kolejny być w Kielcach?

Paweł Golański - Właściwie po raz trzeci, bo pierwszy raz w 2005 roku, potem powrót z Bukaresztu i teraz. Byłem zawodnikiem Korony, większość chłopaków znam, więc nie było problemu z aklimatyzacją w zespole. Jedyny kłopot to ta skomplikowana sytuacja, która wytworzyła się wokół mojej osoby. Zadecydowały sprawy pozasportowe. Na pół roku byłem wypożyczony do Łódzkiego Klubu Sportowego, teraz wróciłem – nie chcę rozpamiętywać tego co było. To był trudny okres, przede wszystkim dla mnie. Mam nadzieję, że teraz wszystko się zmieni.

Nie miałeś żalu do klubu?

- Żal to za duże słowo. Czułem się trochę takim kozłem ofiarnym, bo nie uważam, żebym narozrabiał, czy by moja forma była na tyle słaba, aby takie decyzje w klubie zapadały. Chodziło o oszczędności i siłą rzeczy klub chciał pozbyć się zawodników, którzy mieli większe wynagrodzenie. To dlatego moja sytuacja się zmieniła. To był właśnie ten czynnik, który nie dawał mi spokoju. Gdy przychodziłem do Korony, zawsze powtarzałem - robię to z sentymentu dla tego klubu, bo dużo mu zawdzięczam. Nie stałem nikomu nad głową i nie mówiłem – podpiszcie ze mną kontrakt. Dogadaliśmy się. Sytuacja się skomplikowała, gdy zaczęły się problemy finansowe.

Czy nie czujesz się tutaj „niechciany”?

- Czułem się tak około 5 miesięcy temu, gdy okazało się, że samotnie idę do Młodej Ekstraklasy. A dla piłkarza jest to fatalna sprawa. Natomiast po rozmowie z prezydentem Wojciechem Lubawskim wyjaśniałem - nie jest tak, że Paweł Golański nie chce się dogadać z klubem. Wręcz przeciwnie - to ja wyszedłem z inicjatywą. Chciałem tylko, żeby to było racjonalne, zrobione „po ludzku”. Wiadomo, że każdy ma jakieś swoje zobowiązania – ja też nie mogę sobie pozwolić na to, aby zejść nagle ze swoich zarobków o 50 procent. Tutaj był problem. Natomiast dogadaliśmy się szybko. Odbyła się krótka, życiowa rozmowa i jestem w zupełnie innym miejscu niż wcześniej.

A chciałeś znów wracać do Korony?

- Chciałem grać w piłkę – to było dla mnie najważniejsze. Dalsze wypożyczenie do ŁKS-u z przyczyn formalnych nie mogło się odbyć. Nie da się ukryć, że oferty, które gdzieś tam się pojawiały, to były bardziej zapytania. Dwa kluby były poważnie zainteresowane, ale tu też chodziło o kwestię wypożyczenia. Mnie, jako zawodnikowi zbliżającemu się do trzydziestki, perspektywa kolejnego wypożyczenia na pół roku nie bardzo odpowiadała. Chciałem się dogadać, chciałem rywalizować o miejsce w składzie. Wiadomo – decyduje forma. Wszystko będzie zależało od trenera. Jeśli będzie widział, że jestem przydatny drużynie, to będę grał, jeśli ktoś okaże się lepszy, to mogę usiąść na ławce. Z tym się liczyłem. W niejednym klubie już byłem i wiem jak się to wszystko odbywa. Dla mnie najważniejsze jest to, że mogę trenować i normalnie się przygotowywać.

A czy nie masz obaw, że jakiś twój błąd, czy niezadowolenie zarządu spowoduje, że wrócisz do Młodej Ekstraklasy?

- Nie myślę w takich kategoriach. Oczywiście, zawsze może zdarzyć się taka sytuacja. Wiadomo – różnie to w życiu bywa: raz się jest na górze, raz spada się na sam dół. Jestem profesjonalistą – zrobię wszystko, co w mojej mocy. A jeśli odeślą mnie z powrotem do Młodej Ekstraklasy? Mają do tego prawo. Nie wybiegałbym jednak tak daleko w przyszłość. Dla mnie jest ważne, aby pokazać się z jak najlepszej strony, samemu sobie coś udowodnić, bo – jak już powiedziałem – czułem się po tej rundzie tak, jakby cała wina skupiła na 3-4 zawodnikach,  jakby to była tylko nasza wina, że Korona grała słabo. Mieliśmy nieudaną rundę jako cały zespół. Ale to jest piłka – nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Tak się zdarzyło, były odsunięcia kadrowe. Ja byłem przykładem, mnie się najbardziej odbiło. Ale co mnie nie zabije, to mnie wzmocni – tak trzeba do tego podchodzić.

Gdybyś został w ŁKS-ie, być może byłbyś bardziej doceniony przez zarząd, przez kibiców…

- Zawsze powtarzałem, że Łódzki Klub Sportowy jest najbliższy mojemu sercu. Wychowałem się na tym stadionie,  chodziłem najpierw na spotkania u siebie, później jeździłem na mecze wyjazdowe. Mam ogromny sentyment do tego klubu. Idąc do ŁKS-u wiedziałem, że kibice mnie bardzo tam szanują. Coś dla tego klubu zrobiłem, zostawiłem dużo zdrowia, a więc na pewno ten szacunek tam jest. Musiałem zastanowić się, co jest dla mnie najlepsze w kwestii typowo sportowej. Po rozmowie z trenerem Ojrzyńskim stwierdziłem, że najłatwiej będzie przygotowywać się z pierwszym zespołem. Tak jak powiedziałem - ŁKS był po prostu wykluczony. To był już rozdział zamknięty. Dałem sobie jeszcze te pół roku czasu, żeby powalczyć o skład w Kielcach. W czerwcu znów będzie chwila, aby zastanowić się co dalej ze mną będzie.

Jesteś dobrze przygotowany do tej rundy? Czego możemy się po tobie spodziewać?

- Wszystko zweryfikuje boisko. Nie lubię mówić o sobie zbyt dużo, chwalić się w jakiej to ja nie jestem dyspozycji, opowiadać dziwne rzeczy. Mam nadzieję, że ta runda będzie dla mnie udana. Jestem nastawiony na walkę od pierwszej minuty. Pracowałem solidnie na obozie, nie mam kontuzji, a było dla mnie ważne, żeby nie złapać żadnych urazów, bo z tym zdrowiem było różnie. W ŁKSie także miałem problemy zdrowotne, natomiast teraz – odpukać w niemalowane – wygląda to dobrze.

Liczysz więc na to, że na boisku będziesz się pojawiał regularnie.

- Wiesz, gdybym w to nie wierzył, to bym o tym dziś z tobą nie rozmawiał. Jestem osobą ambitną i tak naprawdę właśnie po to dogadałem się z klubem. To ja straciłem swoje pieniądze. Chcę grać w piłkę, a nie iść na łatwiznę, siedzieć w Młodej Ekstraklasie, bo klub ma podpisany kontrakt i siłą rzeczy musiałby mi płacić. Ale półtora roku w Młodej Ekstraklasie  - dla mnie byłoby to jak gwóźdź do trumny. Później byłoby naprawdę bardzo ciężko. Wielu zawodników, których znam osobiście, wybrało taką drogę. Ja mam jeszcze jakieś marzenia sportowe, chce coś osiągnąć. Jedno z głównych pytań, które dziennikarze kierują do mnie to ile musiałem się zrzec. Zawsze odpowiadam na to w jeden sposób – tylko ja mogłem stracić na tej transakcji. Moje życie, moje decyzje – ja biorę za nie odpowiedzialność.

Czy nie czujesz takiej sportowej złości, chęci udowodnienia, że Paweł Golański jest dobrym zawodnikiem?

- Po części tak. W piłkę parę lat grałem i można powiedzieć, że na całkiem niezłym poziomie. Spełniły się moje dwa największe marzenia sportowe: reprezentacja Polski (kilka meczów podczas Euro) i Liga Mistrzów. Czy komuś chciałbym coś udowadniać? Może nie komuś, ale sam sobie, bo przychodzi taki moment analizy samego siebie i myślisz – może rzeczywiście jest coś nie tak, skoro jestem w takim, a nie innym punkcie. Chciałbym zejść z boiska, wejść do szatni i powiedzieć – dzisiaj zrobiłem wszystko, co mogłem, jestem z siebie zadowolony. To, czy ktoś z boku powie: Golański jest w świetnej formie lub w fatalnej? Odcinam się od tego, bo mówić nie jest trudno. Przeciętny śmiertelnik może przyjść na stadion i cię zwyzywać, albo bić brawo. Jestem uodporniony i mnie to jakoś specjalnie nie rusza. O ile ktoś nie mówi na mnie rzeczy totalnie zmyślonych, a zdarzały się takie sytuacje, gdy byłem w Młodej Ekstraklasie. Wtedy ta bariera zostaje przekroczona.

Ostatnio odbyła się prezentacja zespołu i też wywołała trochę kontrowersji, bo nie każdy kibic mógł w niej uczestniczyć.

- Zawsze twierdziłem, że klub to są kibice. Patrzę też z perspektywy tego, że sam kiedyś byłem kibicem, nawet zagorzałym fanem. Dla mnie, dla dzieciaka prezentacja, czy mecze były frajdą. Tutaj wiem, że są nieporozumienia na linii klub - kibice. Mam nadzieję, że się to wyjaśni, bo tak naprawdę cierpi na tym cały zespół. Wiadomo, że kibic to nasz dwunasty zawodnik. Bywało różnie w Koronie. Przeżyłem moment awansu do ekstraklasy. Na początku było słabo, ale kibice byli z nami. Przeżyłem momenty, gdzie potrafiliśmy ograć Legię, Wisłę, był pełen stadion kibiców i bili brawo, a więc na pewno doping kibiców, szczególnie tych zagorzałych, którzy zazwyczaj chodzą na mecze, jest bardzo ważny. Piłka nożna dla kibiców – wszyscy to powtarzają. Ale to prawda, bo piłkarz też gra dla kibica. Dużo lepiej się gra, gdy stadion jest pełny i słyszy się doping, niż jak wchodzisz na plac, jest dwa tysiące ludzi, smażą się kiełbaski, a co trzeci sfrustrowany problemami domowymi kibic zaczyna krzyczeć. To jest słabe. Mam nadzieję, że wszystko się jakoś ułoży, nasi kibice będą przychodzić na mecze i dopingować.  Zdaję sobie jednak sprawę, że nie będzie łatwo dojść do porozumienia, bo orientuję się o co chodzi.

Szkoda tym bardziej, że kieleccy kibice potrafią zrobić naprawdę fajną atmosferę. Nie wspominam już o meczach, ale na przykład na zeszłorocznej prezentacji w Hali Legionów pokazali się ze świetnej strony.

- Dokładnie. Miałem okazję uczestniczyć w tej prezentacji i było naprawdę bardzo fajnie. Tegoroczna prezentacja odbyła się trochę inaczej. Była bardziej kameralna. Więcej było vipów, niż normalnych kibiców, którzy przychodzą co sobotę czy niedzielę na stadion i dopingują. Akurat taką drogę wybrał teraz klub.

Przejdźmy do rozgrywek. Korona dobrze się do nich przygotowała?

- Najważniejsze, że praktycznie bez urazów. Jedynie Miłosz (Przybecki - przyp. red.) złapał bardzo poważną kontuzję. Strasznie mi go szkoda, bo to chłopak, który mógłby piłkarsko dużo wnieść do drużyny. Zespół się skrystalizował. Jesteśmy drużyną wyrównaną, silną. Myślę, że Korona jest przygotowana do sezonu bardzo dobrze. Trener Ojrzyński jest człowiekiem, który dużą wagę przywiązuje do przygotowania fizycznego, a w obecnych czasach w piłce nożnej to 40 procent sukcesu. Myślę, że z bieganiem nie powinniśmy mieć większych problemów. Do tego oczywiście trzeba dołożyć trochę umiejętności piłkarskich, ale jest kilku piłkarzy, którzy mają te umiejętności dobrze rozwinięte. To może połączyć się w fajną całość. Korona może trochę zamieszać.

Wspomniałeś już o Miłoszu Przybeckim, ale szeregi Korony zasilili także Daniel Gołębiewski, Mateusz Łuczak i Ołeksiej Szlakotin. Co sądzisz o tych zawodnikach?  Co nowego mogą wnieść do zespołu?

- Są to młodzi piłkarze. Byli z nami na obozie i na pewno będą przydatnymi zawodnikami. Popularni "Pele" i "Gołąb" są to piłkarze, którzy będą odpowiedzialni za strzelanie bramek, więc trener będzie miał troszkę większe pole do manewru w ataku. Co do Aleksa – jest to bramkarz, który ma świetne warunki. Jest ich teraz trzech: Zbyszek Małkowski, Krzysiu Pilarz i Aleks. Rywalizacja będzie się między nimi rozstrzygać.  Klub poczynił kroki pod kątem przyszłości, żeby powoli odmładzać ten zespół.

A jaka panuje atmosfera w drużynie przed rundą wiosenną? Jest dobrze?

- Jest bardzo fajna atmosfera. Był obóz w Turcji, a więc był też moment na popularny chrzest. Było bardzo śmiesznie, mamy miłe wspomnienia. Myślę, że tak też krystalizuje się zespół. Nie musimy się wszyscy kochać, jeden zawodnik nie musi zapraszać drugiego w niedzielę na obiad. Mamy się szanować i każdy ma – mówiąc naszym slangiem – zapier...  Jak wychodzimy na boisko to mamy być rodziną, a poza boiskiem każdy zawodnik trzyma się z grupką 3-4 innych, z którymi ma lepszy kontakt. W każdej dyscyplinie zespołowej jest tak samo. Co do atmosfery - naprawdę jest fajna, nie ma żadnych problemów, wszystko odbywa się tak jak powinno.

Zajmujecie obecnie 8. miejsce. O co będziecie grać?

- Wszystko pokaże czas. Najważniejsze, żebyśmy dobrze wystartowali. Po 2-3 kolejkach będziemy wiedzieć o co chcemy grać. Ja mogę powiedzieć za siebie, sądzę, że koledzy myślą podobnie: nie będę wybiegać do przodu i składać deklaracji czy będziemy walczyć o utrzymanie, czy o puchary. Musimy do każdego meczu podejść maksymalnie skoncentrowani i każde spotkanie traktować indywidualnie, Wiadomo, jeśli będziemy zdobywać punkty, to nasze miejsce będzie automatycznie wyższe. Ja wychodzę z założenia, że lepiej wybić się z drugiego szeregu, a nie zapewniać, że będziemy niewiadomo jak wysoko, by później spaść.

Chyba poważnie myślicie już o meczu z Jagiellonią. To już w poniedziałek.

- Tak, już dużo rozmawiamy o tym meczu. Jest to początek rundy, a więc bardzo ważne spotkanie. W Jagiellonii też sporo się pozmieniało, jest nowy trener – Tomek Hajto, człowiek z charyzmą, a więc na pewno będzie swoich zawodników „pompował”. Musimy się nastawić na ostrą walkę. Nie będzie łatwo, ale gramy u siebie, chcemy zdobyć 3 punkty. To jest dla nas najważniejsze.

Ale pogoda na rozpoczęcie rundy nie jest zbyt korzystna…

 - Sama widzisz w jakich warunkach się dzisiaj spotykamy (śmiech). Nie wiem jak to będzie. Dostaliśmy informację, że kolejka ma się odbyć, ale to wszystko zależy od warunków atmosferycznych. Gdyby mecz miał być dziś, pewnie by się nie odbył, bo boisko jest zasypane.

Czego ci życzyć na tę rundę?

- Najbardziej zdrowia. Bo jak będzie zdrowie, to dam sobie radę.

Rozmawiała: Agnieszka Łapka

fot. Paula Duda, Oskar Patek, Marek Kita

------------

Dziękujemy, że jesteś z nami i wspierasz twórczość dostępną na CKsport.pl. Kliknij w link poniżej i postaw naszej redakcji symboliczną kawę.

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Wasze komentarze

koroniarz2012-02-16 18:08:04
Wierzę że Golo da rade!
kibiCK2012-02-16 18:15:50
Bardzo fajny wywiad. Oby Golo grał tak dobrze jak mówi :D
tylkoMKS2012-02-16 18:19:12
powodzenia Golo!
mistrzCK2012-02-16 19:10:05
Golo lubię cię chłopie, bo też masz na pieńku z tymi nieudacznikami z zarządu
Duder2012-02-16 20:19:16
Golo to Twoja ostatnia szansa.Jak się będziesz obijał to pewnie Cię zezłomują,a tego nikt by nie chciał.Powodzenia!
eldo2012-02-16 21:01:58
Fajny wywiad p.Agnieszko, Golo pokaż na co cię stać :)
CK_Giede2012-02-16 22:09:55
"co mnie nie zabije, to mnie wzmocni" to obetnij sobie nogę, to cię nie zabije. Mówi że do KORONY wracał z "sentymentu".... to dlaczego z deklarowanego sentymentu do ŁKSu nie zostaje teraz w Łodzi !? Kasa i brak innych lepszych możliwości to wszystko dlaczego podlizuje się teraz sztabowi i nam. Kopacze bez respektu do KORONY nie powinni być szanowani w naszym mieście.
koroniarz2012-02-16 23:09:00
Zastanów się co piszesz...
omc2012-02-16 23:39:24
@Giede on jest zawodowym pilkarzem, to jest jego praca i slusznie oczekuje za nia zaplaty. Gdyby Tobie zostalo powiedzmy 3-4 lata na zarobienie na przyszlosc to co bys zrobicl? Zostal w lksie? Jasne...
widzu2012-02-17 09:01:31
Racja on jest zawodowym graczem ale jak na razie to od brania kasy bo to co pokazywał w meczach to najwyżej III liga.
Roberto Di Matteo2012-02-17 09:02:50
Nie raz mu to już kibice mowili co myślą o jego grze... On jest wychowankiem ŁKS'u wiec mogł tam zostać do końca kariery, proste.Chyba że dla ciebie ważniejsze są pieniądze niż przywiązanie klubowe...
sander2012-02-17 10:24:40
Paweł wierzę , że Ci się uda... Tego Ci życzę ....
xx2012-02-17 12:02:36
Hahaha, wy pewnie też moglibyście za darmo pracować, bo waszym marzeniem zawsze było pracować w hurtowni spożywczej i nie zostawicie kolegów z pracy, zamiast iść gdzie indziej, gdzie dostalibyście godzine zarobki, tak? Hipokryci :)
patyk_ck2012-02-17 12:06:17
Łatwo się wam wypowiadać. Ciekawe jakby do was pracodawca przyszedł i powiedział, że dostajecie 50% mniejszą pensje, albo siedzicie w domu za 100%. Każdy z was wybrałby druga opcję i nie ma się co oszukiwać. Wiadomo, że chodzi tu o zupełnie inną kwotę, ale w końcu ktoś z nim ten kontrakt podpisał. Pamiętam jak grał u nas świetne mecze, jego występy w reprezentacji więc ze swojej strony życzę mu powodzenia i oby pomógł naszej Koronie. Trzymaj się Paweł! Je...ć ten nasz zarząd!
omc2012-02-17 13:48:04
Ten cały bełkot że "kasa nie ważna, najważniejsze barwy!" musi być pisany przez chłopaczków którzy nie mają rodziny na utrzymaniu ani obowiązków poza odrobieniem lekcji i posprzątaniem zabawek...
Co do tego czy należała mu się taka pensja za poziom który prezentował to zupełnie inna kwestia, ja również uważam że nie... Tutaj problem jest w braku kompetencji osób które podpisują kontrakty z zawodnikami. Brak zapisów o wysokości wynagrodzeń zależnej od osiągnięć to w Koronie normalka.
Roberto Di Matteo2012-02-17 14:49:14
Nie bój żaby,po tej obniżce "straczy" mu jeszcze na waciki... U nas cienko nie płacą!
xx2012-02-17 16:02:28
Ktoś z nim ten kontakt podpisał, więc był świadom, ile miesięcznie z tego tytułu będzie mu płacił. Chyba ich nie zmuszał siłą, żeby podpisali kontrakt?
ANTYpetra2012-02-17 16:23:14
Gdybym pracował we wspomnianej już hurtowni spożywczej w taki sposób jak Golański na wiosnę w Koronie to niestety musiałbym zostawić kolegów, bo za takie pozorowanie roboty to by mnie z pracy dawno wywalono.
Roberto Di Matteo2012-02-18 09:42:51
Szkoda że te jego zarobki nie odzwierciedlają tego na boisku... Miał do wyboru, albo zarabiasz krocie i grasz w ME albo polowe mniej i wracasz do składu... No jeszcze mogł zostać w ŁkS'ie, ale tam raczej nie maja na tyle szmalu żeby trzymać swojego wychowanka na "gwiazdorskim" kontrakcie!

Ostatnie wiadomości

W zaległym spotkaniu 2. kolejki PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce przegrała na Exbud Arenie z Górnikiem Zabrze 0:2. Po meczu swoją opinią podzielili się Marcel Pięczek i Patrik Hellebrand, zawodnicy „żółto-czerwonych”.
W zaległym spotkaniu 2. kolejki PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce przegrała na Exbud Arenie z Górnikiem Zabrze 0:2. Po meczu swoją opinią podzielił się Michal Gašparík, szkoleniowiec „Trójkolorowych”.
W zaległym spotkaniu 2. kolejki PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce przegrała na Exbud Arenie z Górnikiem Zabrze 0:2. Po meczu swoją opinią podzielił Jacek Zieliński, szkoleniowiec „żółto-czerwonych”.
W zaległym spotkaniu 2. kolejki PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce przegrała na Exbud Arenie z Górnikiem Zabrze 0:2. Który z podopiecznych Jacka Zielińskiego był najlepszy w potyczce z ekipą Michala Gašparíka?
W zaległym spotkaniu 2. kolejki PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce przegrała na Exbud Arenie z Górnikiem Zabrze 0:2. Rozstrzygający okazał się dublet Petera Federico.
W zaległym meczu 2. kolejki PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce zmierzy się na Exbud Arenie z Górnikiem Zabrze. Starcie „Koroniarzy” przeciwko drużynie Michala Gašparíka będziecie mogli śledzić w relacji NA ŻYWO.
W zaległym meczu 2. kolejki PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce zmierzy się na Exbud Arenie z Górnikiem Zabrze. Oczywiście transmisja z tej potyczki będzie dostępna w telewizji oraz w internecie.
W 2. kolejce Ligi Mistrzów Industria Kielce zagra na wyjeździe z norweskim Kolstad Håndball. Chociaż statystyki przemawiają za mistrzami Polski, wyjazd do Trondheim nie będzie dla kieleckiej ekipy łatwą przeprawą.
W zaległym spotkaniu 2. kolejki PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce zmierzy się na Exbud Arenie z Górnikiem Zabrze. Gospodarze poszukają pierwszego domowego zwycięstwa w sezonie, podczas gdy liderujący w tabeli zespół „Trójkolorowych” przyjeżdża do Kielc napędzony serią trzech wygranych z rzędu.
W kolejnej w sezonie 2026/2027 CKsportowej sondzie na MVP wyjazdowego meczu Korony Kielce ze Śląskiem Wrocław oddano 506 głosów.
Tylko jeden mecz w 8. serii gier PKO BP Ekstraklasy zakończył się podziałem punktów. W pozostałych ośmiu starciach miały miejsce rozstrzygnięcia, z czego aż 6 padło łupem zespołów grających u siebie.
W 2. kolejce Ligi Mistrzów Industria Kielce zagra na wyjeździe z norweskim Kolstad Håndball. – Myślę, że każdy w jakiś sposób tę presję odczuwa, ale najważniejsze, żeby ją przerodzić w motywację – powiedział przed spotkaniem Adam Morawski, bramkarz „żółto-biało-niebieskich”.
To była wyjątkowo nieudana kolejka dla rezerwowych drużyn Korony Kielce, które w swoich ligowych starciach wyraźnie osłabiły swoją sytuację w tabelach. Drugi zespół w dramatycznych okolicznościach wypuścił z rąk wygraną w starciu z Sokołem Kolbuszowa Dolna, natomiast trzecia drużyna musiała uznać wyższość Sparty Kazimierza Wielka po szybko straconej bramce.
W zaległym spotkaniu 2. kolejki PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce zmierzy się na Exbud Arenie z Górnikiem Zabrze. – Ten zespół z tygodnia na tydzień rośnie i widać, że wyglądamy coraz lepiej – powiedział przed potyczką Kamil Jakubczyk, pomocnik „żółto-czerwonych”.
W zaległym spotkaniu 2. kolejki PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce zmierzy się na Exbud Arenie z Górnikiem Zabrze. – Dla nas będzie to po prostu moment na sprawdzenie się z takim rywalem – powiedział przed potyczką Jacek Zieliński, szkoleniowiec „żółto-czerwonych”.
W 2. kolejce Ligi Mistrzów Industria Kielce zagra na wyjeździe z norweskim Kolstad Håndball. – Jestem graczem zespołowym i zagram tam, gdzie drużyna będzie mnie najbardziej potrzebować – powiedział przed spotkaniem Dylan Nahi, skrzydłowy „żółto-biało-niebieskich”.
W 2. kolejce Ligi Mistrzów Industria Kielce zagra na wyjeździe z norweskim Kolstad Håndball. – Jeśli zobaczymy historię ostatniego meczu to, każdy nasz błąd był wykorzystywany przez zespół gospodarzy – powiedział przed spotkaniem Kamil Siedlarz, drugi trener „żółto-biało-niebieskich”.
To będzie jedno z największych seminarium w historii naszego kraju. Do Polski przyjedzie gwiazda współczesnego Muay Thai, Rodtang Jitmuangnon, znany kibicom jako „The Iron Man”. 29-latek po raz pierwszy poprowadzi zajęcia w Polsce. Wydarzenie odbędzie się w Kielcach, a jego organizatorem jest Sekcja Sportów Walki Klincz.
W drugim tygodniu września piłkarze Korony Kielce przebywający na wypożyczeniach przynieśli swoim kibicom sporo emocji. Najgłośniej było o występach w 3. Lidze oraz na hiszpańskich boiskach, gdzie „Koroniarze” odegrali kluczowe role w zwycięstwach swoich drużyn.
Legenda Korony Kielce Kamil Kuzera nie jest już trenerem drugoligowej Resovii Rzeszów. Klub poinformował, że z dniem 12 września zakończył współpracę zarówno z pierwszym szkoleniowcem, jak i jego asystentem Krzysztofem Trelą.

W 2. kolejce LOTTO Superligi Industria Kielce wygrała na wyjeździe z Piotrkowianinem Piotrków Trybunalski 46:30. Po meczu swoją opinią podzielił się trener „żółto-biało-niebieskich” Krzysztof Lijewski.
W 2. kolejce LOTTO Superligi Industria Kielce wygrała na wyjeździe z Piotrkowianinem Piotrków Trybunalski 46:30. Najwięcej bramek, dziesięć, dla „żółto-biało-niebieskich” rzucił Theo Monar.
W 8. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce wygrała na wyjeździe ze Śląskiem Wrocław 2:1. Po meczu swoją opinią podzielili się Kamil Jakubczyk i Mariusz Stępiński, jedni z bohaterów w barwach „żółto-czerwonych”.
W 8. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce wygrała na wyjeździe ze Śląskiem Wrocław 2:1. Po meczu swoją opinią podzielił się Ante Šimundža, szkoleniowiec „wojskowych z Wrocławia”.
W 8. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce wygrała na wyjeździe ze Śląskiem Wrocław 2:1. Po meczu swoją opinią podzielił Jacek Zieliński, szkoleniowiec „żółto-czerwonych”.

Copyright © 2026 CKsport.pl Redakcja

Projekt i wykonanie: CK Media Group