„Iskra” po Kolstad: możemy być z tego meczu zadowoleni
W ostatniej serii rozgrywek grupy F Ligi Mistrzów EHF Industria Kielce wygrała w Hali Legionów z norweskim Kolstad Håndball 40:35. Po meczu swoimi opiniami podzielili się przedstawiciele „żółto-biało-niebieskich” Kamil Siedlarz i Michał Olejniczak.
Kamil Siedlarz (drugi trener Industrii Kielce): – Miejmy nadzieję, że wszyscy są zdrowi, bo na ten moment nikt nie zgłaszał żadnych urazów. Na boisku też z przebiegu meczu wydaje mi się, że nic nie powinno się stać.
Jesteśmy zadowoleni, chcieliśmy skończyć tę fazę grupową, tę pierwszą część zwycięstwem, zagrać przy okazji fajną piłkę i myślę, że kibice mogli dzisiaj być zadowoleni, bo naprawdę było wiele udanych akcji, przyjemnych dla oka.
(Uwagi do gry zespołu i elementy wymagające poprawy) Myślę, że grając mecz i wygrywając, możemy być zadowoleni. Natomiast zawsze są rzeczy, w których my widzimy pole do poprawy. Za dużo błędów własnych zrobiliśmy. Ta skuteczność w drugiej połowie, mimo że była lepsza niż zwykle, bo ostatnio mieliśmy problemy z tą skutecznością w drugich połowach meczów, ale dziś była lepsza niż zazwyczaj. Myślę, że mogliśmy jeszcze dwie-trzy piłki „dorzucić” i skończyć mecz z troszkę większą różnicą bramek. Uważam, że tak czy siak możemy być z tego meczu zadowoleni.
(Debiut Milorada Bakicia i jego skuteczność w rzutach karnych) „Milo” jeszcze nie był w pełni gotowy do tego, aby wystąpić w meczu w walce fizycznej. Dużo pracuje, bardzo ciężko pracuje i naprawdę już bardzo chciał wystąpić, niestety jego proces rehabilitacji dopiero będzie zakończony po tej przerwie kadrowej. Natomiast na tyle, na ile był gotowy, aby pomóc dzisiaj drużynie, to były rzuty karne – wykonał je perfekcyjnie i myślę, że to była nagroda dla niego, aby poczuć ten klimat, aby być już blisko zespołu, nie tylko z tyłu na krześle, ale już blisko parkietu.
(Awans do fazy głównej Ligi Mistrzów i przygotowania do kolejnych rywali) Będziemy chcieli jak najlepiej przygotować się do tych meczów. Wiemy, że to już będą spotkania z zespołami z najwyższej półki. Wiemy też, że awansowaliśmy do tej grupy z zerowym dorobkiem, dlatego każdy pojedynek dla nas będzie jak finał i w każdym meczu będziemy walczyli o zwycięstwo po to, aby na końcu tej drugiej fazy znaleźć się w tych miejscach, które dają awans do kolejnej rundy.
(Większa swoboda w ataku) Głowa po ostatnim meczu, myślę, że też „puściła”. Zawodnicy wiedzieli, jak ważny był ten pojedynek w Lucernie i zdawali sobie sprawę, ile nam dawał. Dlatego dziś chcieliśmy przystąpić z troszkę luźniejszą głową, natomiast też w pełni skoncentrowani, aby to starcie, że tak powiem, nie tylko się odbyło, ale żebyśmy zrobili krok do przodu i poszli jako drużyna krok dalej. A wydaje mi się, że przy tym te akcje miały troszkę więcej swobody.
(Ocena pierwszej fazy Ligi Mistrzów) Jako drużyna mieliśmy na początku swoje problemy, bo dopiero dzisiaj byliśmy gotowi jako szesnastka. Dzisiaj to był pierwszy raz gdy mieliśmy 16 zawodników wpisanych do protokołu, oczywiście, dwóch z nich nie wystąpiło w ogóle, jeden wystąpił epizodycznie tylko na karne, natomiast to jest mały sukces, że w końcu ilościowo jest nas więcej. Na pewno był to dla nas ciężki okres, ale pełen pracy, pełen małych kroków do przodu jako zespół. Uważam, że na przestrzeni tych kilku miesięcy się rozwijamy.
(Szanse na zdobycie punktów w rywalizacji z Magdeburgiem) Jak widzieliśmy w ostatnich pojedynkach byliśmy blisko i był to zespół, który był w naszym zasięgu. Niestety brakowało nam niedużo, aby chociaż punkt urwać w jednym i w drugim pojedynku. Natomiast nie spuszczamy głów i tak naprawdę to druga runda jest jeszcze otwarta. Kto wie, może jeszcze się spotkamy w tym sezonie i będziemy mogli zrewanżować się zespołowi z Magdeburga?
(Plany drużyny podczas przerwy reprezentacyjnej do 11 listopada) Bardzo duża liczba zawodników wyjeżdża na swoje zgrupowania reprezentacji. Ci gracze, którzy są kontuzjowani, będą dalej rehabilitować się i idą swoim cyklem, czekamy po prostu na powrót zawodników. Z kolei niewyjeżdżający na kadry, którzy zostają, będą tutaj pracowali indywidualnie z nami.
Michał Olejniczak (rozgrywający „żółto-biało-niebieskich”): – Myślę, że można to ująć w prosty sposób: plan został wykonany. Cieszę się, że ten mecz wyglądał całkiem nieźle od początku i ta przewaga pięciobramkowa się utrzymywała. Oczywiście w tym spotkaniu były też małe przestoje, gdzie rywal dochodził na dwie bramki i później znowu odrabialiśmy tę stratę na pięć bramek. Pojedynek był pod naszą kontrolą i cieszę się, że każdy z nas poszedł do tego spotkania poważnie i nie oszczędzał się.
(Większa swoboda w ataku po zapewnieniu sobie awansu) Było więcej swobody, na pewno trochę inaczej się gra, kiedy wiesz, że ten awans jest już z tobą i ostatnią potyczkę masz w domu przy swoich kibicach, możesz jeszcze troszeczkę dać ponieść się fantazji i tych rzutów oddać więcej. Oczywiście biorąc za to pełną odpowiedzialność, ale zdecydowanie przyjemniej się gra takie spotkania, kiedy tego stresu i tych emocji jest mniej.
(Powrót do gry po rehabilitacji i odczucia fizyczne) Właśnie myślałem, że już tak, ale dzisiaj chyba odczułem te cztery tygodnie niecałe, które minęły od zakończenia rehabilitacji. W ich trakcie rozegrałem osiem spotkań, nie było to jeszcze w pełnym wymiarze czasu, ale gdzieś tam to moje ciało odczuwa – pomimo długich godzin w łóżku i snu – to moje ciało troszeczkę dłużej się regeneruje niż moi koledzy z zespołu, ale myślę, że jeszcze chwila i będzie przyjemniej.
(O widocznym progresie fizycznym) Nie mierzyłem, ale na pewno spadków mocy nie ma.
(Ocena meczów z Magdeburgiem i całej fazy grupowej) Myślę, że troszeczkę mamy niedosyt po tych starciah z Magdeburgiem, bo widać, że drużyna grała bardzo fajnie i graliśmy w domu równo i na wyjeździe równo, natomiast zabrakło tej kropki nad „i” i chyba takiego momentu przełamania. Musimy się zastanowić, co w tych dwóch spotkaniach spowodowało to, że nie mogliśmy przełamać i przechylić tego zwycięstwa na naszą stronę. Natomiast waży zwycięstwo w Lucernie pod presją i to dużą, to na pewno jest na plus. Mecz w Kolstad na wyjeździe i tutaj zgodnie z planem. Myślę, że ten pierwszy pojedynek z Lucerną można było jeszcze troszeczkę spokojniej go zakończyć, aczkolwiek na pewno wyjście z grupy jest, to jest na plus i będziemy się szykować na poważne granie w Main Round.
Fot. Piotr Okła





