„Koroniarze” po GKS-ie: taka wygrana była naprawdę nam potrzebna
W 12. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce wygrała na Exbud Arenie z GKS-em Katowice 1:0. Po meczu swoimi opiniami podzielili się Xavier Dziekoński i Wiktor Długosz, zawodnicy „żółto-czerwonych”.
Xavier Dziekoński (bramkarz Korony): – Ważna była reakcja na niepowodzenia, po tych dwóch meczach, które nie były dla nas zbytnio albo w ogóle udane. No super, cieszę się bardzo. Trener Kolendowicz przyniósł do nas do drużyny bardzo dużo takiej energii i myślę, że też to było widać na boisku. Byliśmy drużyną i razem wygraliśmy ten mecz.
(O obronionym karnym i pomocy ze sztabu) Dużo mi pomogło, że znałem „Nowego” z Rakowa. Trochę treningów razem mieliśmy i kilka karnych mi strzelał. Wiedziałem, że jak pokażę mu tę prawą stronę, że tam chcę „dostać”, to „nie pęknie”, bo będzie chciał pokazać, że jest w stanie tam uderzyć, więc dużo mi to pomogło. No oczywiście mogłem też mnie zrobić w „ciula” i uderzyć w lewo i bym poleciał „w maliny”. Dobrze, że się udało i na pewno cieszył jeszcze bardziej zachowane „czyste konto”.
„Długi” mi dziękował już w szatni kilka razy, że mu dużo pomogłem tą interwencją. Po tej interwencji czułem też stadion cały się „podniósł”, było głośno, więc super. Był to mój pierwszy karny obroniony tutaj przy Ściegiennego i mam nadzieję, że jeszcze wiele przed nami.
(O bohaterze drugiej połowy) Camilo ma to, ma ten drybling, ten strzał. Jeszcze nam dużo pokaże i na pewno bardzo pomoże.
(O niewykorzystanych szansach na podwyższenie rezultatu) Wiadomo, oczywiście, że mogliśmy już „zamknąć” wcześniej ten mecz. W pierwszej połowie mieliśmy kilka sytuacji, gdy super interwencją popisał się Gabriel Kobelak przy strzale Mariusza, czy wybicie z linii strzału Kamila Jakubczyka przez Klemenza. Myślę, że zwycięzców się już nie ocenia i teraz chcemy po prostu postawić kolejną kropkę w pucharze i na to się już przygotowujemy.
(O nerwowej końcówce) Chłopcy właśnie mówili, że byli pewni, że piłka jest w siatce po tej wrzutce w ostatniej minucie. Mało brakowało. Mieliśmy szczęście po prostu a z drugiej strony też szczęście trzeba mu pomóc i z trzeciej strony szczęście sprzyja lepszym.
(O zapędzaniu się w akcje ofensywne po obronionym karnym): Zawier, po tym obronionym karnym to miałem wrażenie, że chciałeś się włączyć w ofensywne akcje. Byłeś na połowie boiska, nie wiem czy nawet nie przekroczyłeś.
(O adrenalinie i dopingu stadionu) Wiadomo, że po obronionym karnym jest taki skok adrenalinki. Jeszcze usłyszałem cały stadion, gdy normalnie nie słyszę w ogóle praktycznie stadionu w trakcie meczu. To w tamtym momencie gdzieś usłyszałem takie bum i to fajne uczucie i obyśmy mieli ich jak najwięcej.
Wiktor Długosz (wahadłowy „żółto-czerwonych”): – To był prezent dla trenera i dla nas. Te dwa ostatnie mecze nie były najlepsze w naszym wykonaniu zarówno w Szczecinie, Poznaniu i też w dużo się działo w klubie, zmiana trenera i szybki okres do tego meczu, taka wygrana była naprawdę nam potrzebna.
(O ocenie sytuacji, która poskutkowała rzutem karnym dla rywali) Z mojej perspektywy, jeszcze oczywiście tego nie oglądałem na wideo, no to był bardzo „miękki faul”. Oczywiście trzymałem na nim ręce, ale wszyscy wiemy jak to wygląda w polu karnym, jaka tam jest walka. Szanuję decyzję arbitra, ale nie mniej jednak dla mnie to jest taki bardzo „miękki karny”.
(O rewanżu dla broniącego dostępu do bramki Xaviera Dziekońskiego) Jakoś, jakoś się rozliczymy, z „Dziekonem” mam dobry kontakt, więc myślę, że dzisiaj wieczorem jakoś to załatwimy.
(O niewykorzystanych sytuacjach i grze drużyny) Nie udało się, ale wydaje mi się, że „oddało nam” to, co trenujemy. GKS w drugiej połowie w większym wymiarze była zamknięta przez nas i to było dzięki temu, że my dobrze pressowaliśmy. Cały czas byliśmy blisko nich i na tej obronie niskiej, może poza tą jedną sytuacją, gdzie w końcówce na dalszym słupku, gdzie GKS mógł strzelić bramkę. Naprawdę dobrze broniliśmy i czuć było taką, taką pasję w tym bronieniu od chłopaków i uważam że właśnie tego brakowało nam we wcześniejszych meczach.
Fot. Grzegorz Ksel




