Kolendowicz po GKS-ie: bardzo się cieszę, że skończyliśmy bez utraty gola
W 12. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce wygrała na Exbud Arenie z GKS-em Katowice 1:0. Po meczu swoją opinią podzielił się Robert Kolendowicz, szkoleniowiec „żółto-czerwonych”.
Robert Kolendowicz (trener Korony): – Komentarz będzie krótki, chciałbym pogratulować mojej drużynie zwycięstwa. To zaangażowanie i dążenie do wygranej mi zaimponowało. Mówiliśmy przez te kilka dni o wartościach w szatni i to zobaczyłem. Jestem jeszcze bardziej zadowolony – nie ze zwycięstwa, ale z tego, że się udało. GKS to nie jest łatwy przeciwnik, świetnie prowadzony przez trenera Góraka. Zapracowaliśmy mocno charakterem, tożsamością koroniarską i jakością indywidualną. Świetny Dziekoński, Camilo Mena w polu karnym zachował się fantastycznie przy golu. Duże gratulacje dla całej społeczności Korony. Dziś wszyscy mamy uśmiechy na ustach.
(O zwycięstwie w debiucie, to pierwsza taka sytuacja w Koronie od czasów pierwszej kadencji Macieja Bartoszka) Jestem zaszczycony, że to zrobiliśmy. To nie moja zasługa, a zespołu. Zaimponowało mi to, jak zbudowany jest zespół, jego mentalność i wola ciężkiej pracy. Bardzo mi to imponuje. To sukces drużynowy, z którego niezwykle się cieszę.
Z pewnością musimy poprawić skuteczność. Skupiam się na pozytywnych rzeczach po dzisiejszym meczu. Celebracja też mi zaimponowała. Mój zespół jest świetny zarówno do jakościowej gry, jak i celebracji wygranych.
Camilo to jeden z najlepszych skrzydłowych w Ekstraklasie. Cieszę się, że tę jakość potwierdza. Gra 1 na 1 z nim jest bardzo trudna. Cieszę się, że zdobył tego gola. Wcześniej było kilka działań zespołowych, którymi zapracowaliśmy na niego. Kolumbijczyk pokazał swój kunszt. Cieszę się, że mam go w składzie.
(O Smolarczyku) W taki sposób chcieliśmy zarządzać wynikiem. Wiedzieliśmy, że „GieKSa” w meczach, w których goni wynik, wpuszcza swoje „wieże” w pole karne. To była nasza reakcja na to, co może się wydarzyć. Bartek miał super wejście, jak reszta zmienników. Trzymali jakość i ten korzystny wynik dowieźli do końca.
(O zmianie Remacle) Martin grał dobry mecz, dawał reakcję po stracie. Obawiałem się o drugą żółtą kartkę dla niego. Nie chciałem grać w osłabieniu i zmieniliśmy go. Simon Gustafsson ma jeszcze jeden walor – gra trochę lepiej głową, co pomogło przy stałych fragmentach i przy niskiej obronie.
(O nowej pozycji Kamila Jakubczyka) To było rozwiązanie na ten mecz i ono przyniosło skutek. Broniliśmy w tym meczu inaczej. Chciałem wykorzystać jego rozumienie gry i intensywność. Spełnił wszystkie zadania. Rzeczywiście mógł wcześniej może podawać piłkę, ale przeciwnicy dostali na nim 3 kartki. Kamil w wyprowadzeniu piłki jest topowy w lidze. On w momentach przejściowych ma pełną zgodę, aby to robić. Jestem zadowolony z jego występu i nie szukałbym wad. Bardziej spoglądam w stronę tego, co zrobił dobrego dla całego zespołu.
Trochę zmieniliśmy sposób bronienia. Były dobre momenty, są rezerwy, które będziemy udoskonalać. Jestem zadowolony, chcę grać jak najwięcej meczów za zero. Fantastyczna gra Xaviera i ten obroniony rzut karny. Trudno broni się pole karne przeciwko tak grającemu rywalowi. Zrobiliśmy to w fajnym stylu, chciałbym jak najwięcej czystych kont. Nie zawsze się to uda, ale dziś bardzo się cieszę, że skończyliśmy bez utraty gola.
(Ocena podyktowania rzutu karnego przeciwko Koronie) Nie mogę powiedzieć, bo użyłbym niecenzuralnych słów. Zdenerwowałem się, ale to minęło po obronie Xaviera. Dodało nam to pozytywnej energii do końca spotkania.
(O kilku kartkach dla sztabu szkoleniowego Korony) Uważam, że futbol to emocje. My też na ławce je mamy. Staramy się ich nie przekraczać. Ja bym pozwolił być emocjonalnym w ramach przepisów. Nie uważam, żeby dziś coś złego się działo. Moim obowiązkiem jest pilnowanie porządku. Tak samo ja, jak i chłopaki ze sztabu jesteśmy częścią drużyny. Będziemy starali się je kontrolować. Chociaż myślę, że te emocje pomogły nam w wygranej.
(O zmianach) Mieliśmy trochę kłopotów, zmiana Marcela była z powodu bólu. Wszyscy ze zmienników podtrzymali to, co było, a nawet dali coś więcej. Planując spotkanie, mam przygotowane zmiany. Ostatnia roszada była zaplanowana, tak samo jak pozostałe. Żałuję, że nie mam ich więcej, bo więcej graczy zasługiwało na szansę. Widzę u tych, którzy się nie pojawili, dużo szczęścia z wygranej. Jeśli jesteś członkiem zespołu, musisz robić wszystko, żeby drużyna funkcjonowała fajnie.
(O powrocie na ławkę szkoleniową) Jest inaczej. Trochę odwykłem. Emocje były dość duże, starałem się je kontrolować, ale nie wszystko się udało. Fajnie jest wrócić do pracy. Tamten czas był dobry, ale ja kocham być członkiem zespołu, wygrywać. Jestem szczęśliwy.
Fot. Maciej Urban




