Długosz przed Lechem: Jesteśmy w stanie wywieźć stamtąd trzy punkty
W 11. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce zagra na wyjeździe z Lechem Poznań. – Ta siła ofensywna zawsze była dużą jakością Lecha i wiemy, że to jest ich broń – powiedział przed spotkaniem Wiktor Długosz, wahadłowy „żółto-czerwonych”.
26-latek odniósł się do nastawienia drużyny oraz wymogu większej odwagi w fazie ataku. – Zdecydowanie musi być więcej tych konkretów w trzeciej tercji – odpowiedział zawodnik. Odnosząc się do celów stawianych przed zespołem, dodał. – Te cele, które są przed nami stawiane, determinują to automatycznie, że w każdym meczu musimy grać o trzy punkty i realnie na to patrzeć. Takie samo nastawienie towarzyszyć nam będzie przy Bułgarskiej, choć wiemy, że to ciężki teren.
Defensor kieleckiego klubu opowiedział o skracającym się dystansie do czołówki oraz zmianie postrzegania zespołu. – Stając w obronie drużyny uważam, że z zewnątrz mogło to wyglądać tak, ale naszą grę widać gołym okiem – idzie do przodu i coraz bardziej dominujemy. Choćby w starciu z Pogonią, mimo porażki, przez długie fragmenty prowadziliśmy grę. To z pewnością krok naprzód, jeśli chcemy szukać pozytywów.
Wychowanek Korony skomentował kwestię presji wokół zespołu. – Jeśli chodzi o presję i wspomniane cele, to uważam, że o wiele mocniej wybrzmiewają one na zewnątrz niż wewnątrz drużyny. Staramy się nie skupiać na długoterminowych celach, lecz przygotowywać się wyłącznie od meczu do meczu. Oczywiście czujemy presję, która na nas spoczywa, ale te wygórowane wymagania częściej krążą wokół zespołu, niż rodzą się w nim samym.
Długosz wskazał, czego zabrakło Koronie w ofensywie podczas spotkania z Pogonią Szczecin i nad czym zespół pracował w ostatnich dniach. – Przede wszystkim brakuje nam nastawienia na zdobycie bramki. W meczu z Pogonią popełniliśmy sporo niedokładności w kluczowych momentach dośrodkowań w pole karne i zabrakło nam przysłowiowej „kropki nad i” oraz piłkarskiej pazerności. Pochyliliśmy się jednak nad tym w minionym tygodniu i mocno wierzę, że przyniesie to skutki w Poznaniu.
Odnosząc się do tego, czy wspomniane trudności dotyczą wyłącznie napastników, zawodnik wyjaśnił, że cała drużyna walczy o zdobycie bramek. – Zdecydowanie, to nie jest żaden przytyk, do napastników czy skrzydłowych, bo w tym systemie, w jakim gramy, jest dużo rotacji i często ja jako boczny obrońca, czasami jestem w polu karnym, czy „szóstka”, „ósemka”, więc, to tyczy się całej drużyny, że, trzeba być, po prostu pazernym w polu karnym i to się odnosi do całej drużyny, a nie tylko do jednostek.
Zawodnik odniósł się do najbliższego rywala, którym jest aktualny mistrz Polski z Poznania. – Lech gra przewidywalnie od dłuższego czasu i każdy wie, jak dobrze operują piłką, jak potrafią mocno grać przez środek i jak dobrych mają skrzydłowych oraz napastników. Ta siła ofensywna zawsze była dużą jakością Lecha i wiemy, że to jest ich duża broń.
Odnosząc się do szans Korony w starciu z mistrzami kraju, podkreślił również, że jego drużynie dobrze gra się z Poznaniakami. – Ta drużyna przeszła mocną przebudowę przez ostatnie dwa-trzy lata. To jest przeciwnik, z którym Korona może grać jak równy z równym i to jest najważniejsze – nie czujemy się gorsi, żebyśmy odstawali. Jesteśmy w stanie wywieźć stamtąd trzy punkty, czujemy się na siłach.
Kielczanin skomentował również specyfikę meczów z drużynami, które bronią mistrzowskiego tytułu. – To jest pewnego rodzaju „problem Lecha”, że zdobyli mistrzostwo i każdy tak się na nich nastawia. To już jest marka zbudowana dosyć mocno w Polsce i każdy wie, jak ciężko tam się gra i nie tylko, również w Kielcach. Dalej uważam jednak, że jesteśmy mocnym zespołem, który udowadnia to na boisku, nie aż tyle ile moglibyśmy punktowo, ale jesteśmy w stanie „urwać punkty” Lechowi u nich w domu.
Mówiąc o problemach ze skutecznością i dośrodkowaniami, zawodnik zwrócił uwagę na coraz lepsze przygotowanie rywali oraz potrzebę poprawy w tym elemencie gry. – Wiele czynników na to wpływa. Kluby przygotowują się na nas coraz lepiej i wiedzą, jaką siłą dla nas są stałe fragmenty gry. Z drugiej strony, my też możemy wrzucić to na wyższy poziom. Do sytuacji dochodzimy – w poprzednim meczu Ariel (Mosór - przyp. red.) miał trzy-cztery strzały głową – ale wciąż brakuje nam tej „kropki nad i” oraz celnego strzału. To wszystko się zazębia. Dzisiaj (w piątek - przyp. red.) nad tym pracowaliśmy i coraz lepiej to wygląda. Mam nadzieję, że to szybko „zatrybi” i będą tego efekty już w Poznaniu.
Zapytany o rywalizację o miejsce w składzie i możliwości taktyczne zespołu, podkreślił znaczenie szerokiej kadry. – Zależy od planu na mecz, bo to się czasem zmienia. Głównie ja teraz podchodzę do stałych fragmentów, ale Marcel czy „Majki” też mają duże doświadczenie. Nie muszę przedstawiać też „Błania” i jego ułożonej nogi. Cieszę się, że w zespole mamy taki „wachlarz”, bo to rodzi nam więcej opcji do zagrania.
Przed meczem z Lechem Poznań prawy obrońca Korony odniósł się do stylu gry obu zespołów i wskazał element, który może mieć kluczowe znaczenie dla Kielczan. – Lech jest zawsze ofensywnym zespołem i tak samo skategoryzowałbym nas. Zmiana na czwórkę w obronie „pchnęła zespół” w kierunku ofensywnym. Kultura gry Korony jest na dosyć wysokim poziomie, brakuje nam tylko konkretów z przodu i finalizacji. Spodziewam się więc ofensywnego meczu z obu stron.
Fot. Grzegorz Ksel




