Zieliński: Pogoń wykorzystała chwile naszej słabości
W 10. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce przegrała na wyjeździe z Pogonią Szczecin 0:2. Po meczu swoją opinią podzielił Jacek Zieliński, szkoleniowiec „żółto-czerwonych”.
Jacek Zieliński (trener Korony): – Myślę, że Pogoń pokazała nam dzisiaj, na czym polega pragmatyzm w piłce nożnej. Co z tego, że mieliśmy większe posiadanie piłki, kreowaliśmy więcej sytuacji, ponadto ta gra długimi okresami była pod nasze dyktando, jak mecz kończył się wynikiem 0:2?
Pogoń wykorzystała chwile naszej słabości. Jedną w końcówce pierwszej połowy, drugą w końcówce meczu. I ta druga bramka też bardzo boli, bo już widać było, że złapaliśmy taki odpowiedni rytm, byliśmy bardzo, bardzo blisko pola karnego, szukaliśmy swoich sytuacji, ale niestety nic nie wpadało. Tak że trzeba „przełknąć gorzką pigułkę” i myśleć o następnym pojedynku.
(O brakach w momencie odrabiania strat) Myślę, że zabrakło nam przede wszystkim naszej obecności w polu karnym. Byliśmy za małą liczbą zawodników przy akcjach skrzydłowych, których było naprawdę dużo, bo Michael Ameyaw radził sobie dobrze, a w końcówce się rozpędził Camilo Mena. Zabrakło nam większej liczby zawodników, my atakowaliśmy zbyt małą liczbą piłkarzy, ponadto była zbyt duża przerwa między naszymi ofensywnymi po wejściu Remacle'a, Bąka, Stępińskiego, a dwójką pomocników środkowych, czyli Patrikiem i Kamilem Jakubczykiem. Brakło większej obecności w tym polu karnym, bo każdy kolejny zawodnik dałby jakiś impuls, być może byłby kolejnym zagrożeniem. Niestety, ale tutaj trochę popełniliśmy grzech zaniechania.
(O utracie pierwszego gola) Myśmy się uczulali na szybkie wznowienia Pogoni ze stałych fragmentów gry, na wejścia Mukairu i do tej pory naprawdę dobrze go odcinaliśmy od tych zagrań. Brak decyzyjności, jeden spojrzał na drugiego, a za chwilę piłkę wyciągaliśmy z siatki. Przeanalizujemy to, ale na pewno był to nasz duży błąd.
(O przygotowaniu obrony na Jordiego Sáncheza) Czy myśmy przygotowali obronę na Jordi Sáncheza? Przygotowaliśmy obronę na Pogoń Szczecin. Bo z Sanchezem, ale jest jeszcze Mukairu, jest jeszcze Czurlinov i młody Wojciechowski. Generalnie my w ten sposób chcieliśmy grać, ale rzeczywiście „Rubi” z Arielem bardzo dobrze zaopiekowali się Sanchezem. Natomiast mam wrażenie, że w tym momencie za bardzo chyba spuściliśmy oko z Mukairu, który po prostu rozprowadził te najważniejsze akcje meczowe. Mimo że on nie kończył tego tak jak zawsze, ale był groźny – coś za coś.
(O tym czy Pogoń czymś zaskoczyła trenera) Nie powiem, że mnie coś zaskoczyło. Byliśmy przygotowani na taką grę Pogoni, bo oni nie tracą dużo bramek – sześć straconych bramek to jest najlepszy dorobek w Ekstraklasie i to świadczy o tym, że grają bardzo dobrze w obronie. Więc liczyliśmy się z tym, że pole karne szczególnie, Pogoń będzie broniła mocno. Dlatego tak jak mówię, brakło mi tu naszego mocniejszego wejścia w pole karne większą liczbą zawodników.
Natomiast te fazy przejściowe dużymi fragmentami „odcięliśmy” Pogoń od tych szybkich ataków. Niestety błędy się zdarzają i w pewnym momencie te bramki padły. Nie powiem, że Pogoń nas zaskoczyła, natomiast Pogoń potwierdziła to, że jest zespołem naprawdę bardzo solidnym i nie bez przyczyny ma tylko sześć straconych bramek.
Fot. Grzegorz Ksel




