Olejniczak przed Magdeburgiem: dopóki będę miał siły, jestem do dyspozycji trenera
W 4. kolejce Ligi Mistrzów Industria Kielce zagra na wyjeździe w GETEC Arenie z niemieckim SC Magdeburg. – Już wcześniej miałem tę przyjemność tam występować, wygraliśmy wtedy w okrojonym składzie, więc bez cienia wątpliwości wiem, że chcę wygrać ten mecz – powiedział przed pojedynkiem Michał Olejniczak, rozgrywający kieleckiego zespołu.
O sytuacji kadrowej
– Myślę, że w naszym zespole brakuje chłopaków: Szymona (Sićki), Arka (Moryty) i Milorada (Bakicia), a też tego materiału ludzkiego jest dosyć mało, więc ta intensywność po meczu z Magdeburgiem była dosyć wysoka i to spotkanie w Mielcu kosztowało nas trochę więcej. Nie zwalnia to nas jednak z obowiązku szanowania przeciwnika – wskazał.
Olejniczak odniósł się do swojej dyspozycji fizycznej po niedawnej kontuzji kolana oraz powrotu do pełnej formy. – Te trzy mecze w 7 dni były sporym wyzwaniem, natomiast w Mielcu czułem się całkiem nieźle. Dlatego też ta cała druga połowa spędzona na boisku, aczkolwiek tempo meczu nie było zawrotne, więc po prostu dobrze czułem się na parkiecie. Fajnie, że to kolano reagowało pozytywnie. Jestem gotowy do treningów, do meczów, więc liczę, że z każdym pojedynkiem ta forma będzie coraz lepsza – zaznaczył.
Rozgrywający przeanalizował grę najgroźniejszego trio rywala Felixa Claara, Gísliego Kristjánssona, Ómara Ingi Magnússona oraz sposób na ich powstrzymanie. – Jest to trio, które jest bardzo skutecznym, nikomu nie trzeba przedstawiać tych zawodników, oni wykazują się naprawdę wielkimi umiejętnościami i bardzo dużą krzywdę wyrządzili nam w środę. Myślę, że zdecydowanie bardziej szczelna obrona pozwoli nam na to, aby uniknąć tych penetracji jeden na jeden w centralnym sektorze obrony i zacieśnianie tego wszystkiego – wyjaśnił.
Olejniczak ocenił także aspekt mentalny oraz specyfikę rozgrywania dwóch meczów z tym samym przeciwnikiem w krótkim odstępie czasu. – Zawsze w Lidze Mistrzów w jednym tygodniu grać dwa razy z tym samym przeciwnikiem jest troszeczkę niewygodne, bo po każdym starciu masz dużo informacji, a tych informacji teraz jest naprawdę wiele. Trzeba to wszystko w ten tydzień szybko skompresować, więc na pewno te pojedynki są troszeczkę inne, bo grasz dwa spotkania w bardzo krótkim odstępie czasu z tym samym przeciwnikiem – ocenił.
Zawodnik odniósł się do trudnego wyjazdu do Magdeburga oraz ogromnej szansy i respektu dla rywali. – Myślę, że przede wszystkim jest w nas duży respekt, bo w środę odczuliśmy ich moc, aczkolwiek też to był mecz do wygrania, ja do końca wierzę, że teraz wygramy. Spodziewałem się troszeczkę innego pojedynki wcześniej, a w tym dniu pokazaliśmy, że naprawdę potrafimy fajnie grać i rywalizować przeciwko takiemu zespołowi i momentami ta obrona naprawdę bardzo fajnie wyglądała – podkreślił.
Rozgrywający skomentował również kwestię ewentualnego występu na środku obrony. – Jestem gotowy, nie wiem jeszcze w jakim wymiarze czasu, natomiast dopóki będę tylko miał tlen, dopóki będę miał siły, jestem do dyspozycji trenera i gdzie mnie postawi, tam będę pokazywać, że potrafię grać, więc to tylko i wyłącznie zależy od trenera w jakim wymiarze czasu będę się znajdował. Ale tak zgłaszam dyspozycję, jestem do gry, jestem gotowy do tego, by walczyć na każdej pozycji – zadeklarował.
Na koniec Olejniczak opowiedział o grze w wypełnionej po brzegi GETEC Arenie i nowej formule rozgrywek. – Już wcześniej miałem tę przyjemność tam występować, wygraliśmy wtedy w okrojonym składzie, więc bez cienia wątpliwości wiem, że chcę wygrać ten mecz. Myślę, że formuła Ligi Mistrzów jest dużo ciekawsza, nie ma miejsca na błędy, bo jeżeli w fazie grupowej nie grasz za dobrze, to możesz już tę Ligę Mistrzów skończyć na koniec października. Tutaj nie ma czasu i miejsca na błędy. Jako zespół musimy dobrze się prezentować i od początku grać równo – podsumował zawodnik.
Fot. Patryk Ptak





