Zieliński: Lecha trzeba zaatakować i zagrać odważnie
W 11. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce zagra na wyjeździe z Lechem Poznań. – Na pewno odwagi z naszej strony nie zabraknie, natomiast tam jeszcze musi być chłodna głowa i dobra gra w defensywie – powiedział przed spotkaniem Jacek Zieliński, szkoleniowiec „żółto-czerwonych”.
Trener Korony na przedmeczowej konferencji wrócił do minionego spotkania w Szczecinie i wniosków, jakie sztab wyciągnął po wnikliwej analizie. – Zabrakło nam przede wszystkim trochę więcej odwagi, jeśli chodzi o wejścia w pole karne oraz grę do przodu. To gra błędów i takie dwukrotnie nam się przytrafiły. Zbyt słabo nacisnęliśmy Pogoń w ich strefie obronnej, a w naszej trzeciej tercji, co wiedząc o ich dobrej defensywie, było grzechem zaniechania. W defensywie ustrzegliśmy się większości błędów, ale przeciwnik wykorzystał to, co miał. Analiza była rzeczowa i pracowaliśmy nad tymi elementami przed niedzielnym meczem. Chciałbym aby było to widoczne – zaznaczył.
Szkoleniowiec odniósł się do postawy i potencjału poznańskiego Lecha, który godzi grę w lidze z występami w europejskich pucharach. Mistrz Polski rozegrał w tym sezonie w PKO BP Ekstraklasie 9 spotkań, z których wygrał 7, zanotował 1 remis i poniósł tylko jedną porażkę. Z dorobkiem 22 punktów i bilansem bramkowym 21:8 drużyna zajmuje obecnie 2. miejsce w tabeli, ustępując jedynie Górnikowi Zabrze. „Kolejorz” w ostatnich dniach zanotował zwycięstwo 4:1 ze Śląskiem Wrocław, a wczoraj porażkę 0:4 z Bayerem Leverkusen w Lidze Europy. – Absolutnie nie patrzymy na ich wyniki w europejskich pucharach, bo to było „zderzenie się” z rywalami z zupełnie innej półki. Lech w polskiej lidze to aktualny mistrz, więc zdajemy sobie sprawę z rangi tego wydarzenia. Jednak dla nas jest to duża motywacja – analizował.
– Nie ma czegoś takiego jak podział na obronę zespołową i indywidualną, trzeba tutaj będzie stanąć na wysokości zadania całą drużyną. My nie możemy też szaleńczo ustawiać się pod Lecha, nie możemy przygotowywać się tylko na ich atuty. My mamy pokazać swoje mocne strony i chciałbym, żeby to też było ważne. Bronić się przez cały mecz z takim zespołem to nie o to chodzi. Nie będzie to prowadziło do żadnych dobrych skutków. Lecha trzeba zaatakować, zagrać odważnie i szukać ich słabszych punktów i to może być kluczem do sukcesu – uzupełnił.
Trener Kielczan odniósł się do procesu budowy nowej, wzmocnionej kadrowo drużyny i presji na szybkie wyniki. – W piłce głośne transfery nie tworzą od razu zespołu. To jest projekt i praca, która musi potrwać. Wiem, że wszyscy w Kielcach chcieliby od razu mieć drużynę, która będzie demolować ligę, ale brakuje nam jeszcze czasu, automatyzmów i powtarzalności. Wygląda to coraz lepiej. Ci chłopcy dochodzili na koniec okienka i potrzebują czasu – wskazał.
O większych oczekiwaniach kibiców względem Korony
– Sytuacja zmienia się bardzo szybko. Presja w tym zawodzie jest obecna codziennie, nie wyczuwa, że jest większa, nie podchodzę do tego w taki sposób. Skupiam się na dobrze wykonywanej robocie, bo właśnie taką wykonujemy, i jestem przekonany, że efekty tego będą widoczne. Jeśli ktoś chce bardzo szybko efektów punktowych, to ja wiem że będzie tutaj zniecierpliwienie, duże oczekiwanie, ale jestem przekonany, że ten projekt przyniesie oczekiwane efekty. Tego jeszcze brakuje. Poczekajmy jeszcze chwilę – tłumaczył.
– Każdy element jest do poprawy. To że Mariusz Stępiński schodził niżej z Pogonią polegało na szukaniu gry bezpośredniej, co nie zawsze nam wychodziło. Pracujemy nad tym cały czas, mamy nadzieję, że z Lechem to zaowocuje – opisał.
Jacek Zieliński ocenił także sytuację w linii ataku oraz opcję gry dwoma napastnikami. – Pracujemy nad wykończeniem akcji i lepszym wypełnianiem pola karnego. Co do gry dwójką z przodu – jeśli będzie taka potrzeba, to tak zagramy. Płynnie do tego przechodzimy, bo zawodnicy tacy jak Ondrej Lingr czy Martin Remacle często pełnią rolę nominalnego drugiego napastnika. To kwestia ustawienia, a nie samych nazwisk. Dopuszczamy taką możliwość, że zagramy dwójką napastników – wyjaśnił.
65-latek podzielił się również przemyśleniami na temat łączenia gry na kilku frontach, przywołując swoje doświadczenia z przeszłości. – Taki zespół jak Lech musi być przygotowany do rywalizacji na trzech frontach i mieć plan na personalia. Przeżywałem to przed laty w Poznaniu, grając o najwyższe miejsca w lidze z rywalizacją w pucharach z takimi markami jak Juventus Turyn czy Manchester City. Wiem, jak trudne jest godzenie walki o najwyższe trofea w kraju z grą w Europie przeciwko zespołom pokroju Bayeru Leverkusen czy Crystal Palace. Ja akurat wówczas na tym poległem, ale zdaje sobie sprawę, że to duże wyzwanie. Jednak myślę, że są mądrzejsi o tamte doświadczenia i wyciągają z nich wnioski – ocenił.
Szkoleniowiec podsumował również sytuację zdrowotną i przygotowania drużyny po powrocie reprezentantów. – Z drobnym urazem kolana boryka się Hubert Zwoźny, który ma lekko naciągnięte więzadło rzepki po bloku piłki, ale mam nadzieję, że wróci do dyspozycji w ciągu kilkunastu dni. Poza nim wszyscy są zdrowi i gotowi do gry – wskazał.
– Cały czas badamy parametry zmęczeniowe chłopaków, wiemy w jakim stopniu są zmęczeni. Tydzień po przerwie reprezentacyjnej był ciężki przez niepełne grupy, ale teraz mamy już za sobą normalny, pełny mikrocykl. Widać, że chłopakom wróciła świeżość oraz werwa i jestem przed niedzielą nastawiony optymistycznie – podsumował Jacek Zieliński.
Fot. Patryk Cudzik




