Zieliński po Motorze: Niedosyt jest, ale trzeba myśleć o następnym meczu
W 5. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce zremisowała na Exbud Arenie z Motorem Lublin 1:1. Po meczu swoją opinią podzielił Jacek Zieliński, szkoleniowiec „żółto-czerwonych”.
Jacek Zieliński (trener Korony): – Szkoda tego wyniku, bo ambicje były inne. Mimo że dobrze ułożył nam się mecz, daliśmy się zaskoczyć po stałym fragmencie. W drugiej połowie nie udało się nic trafić. Paradoksem jest to, że mogliśmy gola stracić. Nie ma co narzekać. Niedosyt jest, ale trzeba myśleć o następnym meczu. Druga połowa w cechach czysto piłkarskich - odbioru piłki, zbierania drugiej piłki, reakcji po stracie - była naprawdę dobra.
Myślę, że to dobry zaczyn na kolejne potyczki. Czasami remisy są takie, że jest dużo negatywizmu, ale tutaj, po tym starciu i naszej pracy, zaczyna to przynosić dobre efekty. Mecz na Widzewie i tutaj – nie jestem zadowolony z wyniku, ale z powtarzalności i odpowiedzialności jesteśmy zadowoleni.
Dużo pracujemy nad atakiem pozycyjnym. Mario strzelił kolejnego gola i zaczyna przypominać liska pola karnego. Dużo było takich ćwiczonych schematów. Ta piłka z poprzeczki - to się mogło sprawdzić. Parę razy Morgan grał wsteczne piłki, ale zabrakło finalizacji. Coś się działo, ale efektu nie było. Jestem dobrej myśli - jak będziemy dalej tak grać, to efekty prędzej czy później przyjdą.
Wprowadzając Nono, mieliśmy zamiar zabezpieczyć stronę. Wyglądało to naprawdę dobrze. Morgan sam mówi, że z prawej dobrze się czuje. Gdyby ktoś wykorzystał jego asystę, mówilibyśmy, że dobrze się pokazał.
Brak zmian nie wynikał z tego, że nikogo nie było na ławce. Ekipa boiskowa grała na tyle dobrze, że nie robiłem zmian. Nie jestem zwolennikiem zmian dla zmian. Uważałem, że na tyle dobrze to wygląda, że nie chciałem grzebać i wyjmować puzzli. Na Widzewie reagowaliśmy zmianami nieoczywistymi i dało to efekt. Uważałem, że ten skład da radę przecisnąć mecz. Takie decyzje trener bierze na swoje barki.
(O transferach) Ja nie jestem drażliwy, podchodzę do tego spokojnie. Jeden transfer jest klepnięty. On się objawi w przyszłym tygodniu, zobaczmy, co będzie dalej. Teraz szukajcie, kto to.
(O zmianie Davidovicia w przerwie) Stjepanowi nie szło, chcieliśmy coś zmienić. Dalej na niego liczę, ale na chwilę obecną nie jest w swojej stuprocentowej dyspozycji.
Fot. Grzegorz Ksel





