Zieliński po Górniku: trochę sami zgotowaliśmy sobie ten los
W 29. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce przegrała na Arenie Zabrze z miejscowym Górnikiem 0:1. Po meczu swoją opinią podzielił się Jacek Zieliński, trener „żółto-czerwonych”.
Jacek Zieliński (szkoleniowiec Korony Kielce): – Gratulacje dla Górnika za zwycięstwo i za mądrą grę szczególnie w końcówce. My trochę sami zgotowaliśmy sobie ten los. Pierwsze piętnaście minut to znacząca dominacja rywali. Nie reagowaliśmy wtedy tak jak trzeba. Jednak później sytuacja się wyrównała. Mówiłem przed meczem, że nie będziemy mieli wielu sytuacji, ale to co ci się przydarzy musimy wykorzystać. To co wydarzyło się sytuacji trzech na jednego to nie powinno się zdarzać na tym etapie. Ona zaważyła suma sumarum na końcowym wyniku. Dużo mieliśmy dzisiaj strat w szczególności na początku drugiej połowy, które napędzały Górnika raz za razem, aż wreszcie doczekali się bramki po stałym fragmencie gry. Nie mieliśmy za dużo atutów w ofensywie, aby postraszyć dziś rywali poza akcją którą wspominałem. Szkoda, ale życie toczy się dalej. Przed nami dwa mecze, w których musimy solidnie zapunktować i uspokoić sytuację.
(O sytuacji kontrataku 3 na 1) Na to się składa wszystko. Jeśli gralibyśmy przy większej liczbie zdobytych punktów to byłoby nam łatwiej. Teraz jest natomiast duża nerwowość i czasami ta odpowiedzialność przytłacza. Ta sytuacja będzie śniła nam się po nocach, ale musimy ją wykorzystywać. To żadne tłumaczenie, że jest presja. Presję to mają zespoły, na których koncie są 34 punkty w tym momencie. Szkoda tego. Jednak trzeba sobie jasno powiedzieć, że nie zasłużyliśmy na trzy punkty. Jednak „oczko” byłoby sprawiedliwe. Niestety my nie poszanowaliśmy tego punktu.
(O włączeniu się do walki o utrzymanie) My od dłuższego czasu patrzymy jak to wygląda za naszymi plecami. Oczywiście gdyby udało się wygrać parę meczów to idzie się do góry. Jednak nam się tego nie udało zrobić. Przegraliśmy mecz z Górnikiem i rzeczywiście musimy zachować czujność przed dwoma spotkaniami domowymi i zagrać w nich zdecydowanie lepiej. Musimy powrócić do „Koroniarskiego stylu gry”, do tej agresji i intensywności, która musi być już widoczna od przyszłej soboty.
(O postawie w drugiej połowie) Generowaliśmy dużą liczbę strat. Przerywając wiele akcji Górnika powinniśmy wyjść z tego kończąc to pod bramką Łubika. Jednak tego nie było i to był jeden z problemów. Rywale zagrali bardziej kompaktowo, dobrze zbierał drugie piłki i one wracały w nasze pole karne jak bumerang. Myślę jednak, że my zagraliśmy słabiej. Z jakiego powodu, to będziemy sobie to analizować, ale teraz tego nie powiem.
Można szukać pozytywów po przegranych spotkaniach, budować team spirit. Na chwilę obecną przegraliśmy mecz i musimy sobie to poukładać. Z Katowicami zagramy bez Tamara Svetlina (pauza za żółte kartki - przyp.red.) pierwszy raz w tym sezonie, co nie będzie dla nas łatwe. Jest co robić przez tydzień. Mamy jednak go żeby jak najlepiej się przygotować. Szkoda tego pojedynku, w którym były fragmenty gdzie wydawało się że nic złego nas tu nie spotka. Jednak to bywa złudne, co dzisiaj się potwierdziło.
(O nieobecności Konstantinosa Sotiriou) Pozycja w Koronie jest określana przez ostatnie występy, a ostatni mecz był dla niego średniawy. Po nim drużyna zagrała z Jagiellonią bardzo dobrze, uznałem że nie ma co grzebać i zostałem przy tym ustawieniu. Czy to spowodowało porażkę? Wątpię. Ideologię można dorobić jednak do wszystkiego.
Fot. Piotr Okła




