Zieliński: Górnik ma wiele atutów
W 29. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce zmierzy się na Arenie Zabrze z miejscowym Górnikiem. – Jedziemy po to, żeby zagrać o pełną pulę, a to, co przyniesie mecz, okaże się na boisku – powiedział przed spotkaniem Jacek Zieliński, opiekun „żółto-czerwonych”.
Trener Korony odniósł się do sytuacji kadrowej zespołu przed najbliższym spotkaniem. – Wszyscy są zdrowi i gotowi do gry – poinformował.
Zapytany o rywalizację w defensywie i powrót Konstantinosa Sotiriou po kartkowej pauzie, zaznaczył, że decyzje zapadną tuż przed meczem. – Wszystko wyjaśni się w sobotę. Mamy duże możliwości manewru – przyznał.
Odnosząc się do błędu popełnionego przez Cypryjczyka w spotkaniu z Lechią, dodał. – Każdy popełnia błędy, ważne jest, jak się na nie reaguje. Ten tydzień wyglądał w jego wykonaniu bardzo dobrze i jest gotowy do gry – skwitował były szkoleniowiec Lecha Poznań.
Mówiąc o najbliższym rywalu, trener nie ukrywał skali wyzwania. Wszak Zabrzanie to tegoroczny finalista Pucharu Polski i czwarta drużyna PKO BP Ekstraklasy, która po 28. seriach gier legitymuje się dorobkiem 43 punktów. W konfrontacjach domowych Górnik jest drugą najlepszą drużyną (za Arką Gdynia) z 28 „oczkami” na koncie. – Jedziemy na teren bardzo dobrej drużyny, która jest w gronie faworytów do mistrzostwa i zagra w finale Pucharu Polski. Zdajemy sobie sprawę, że jedziemy do bardzo dobrej ekipy, która ostatnio jest na fali, co widać po ostatnich wynikach. Wyszarpany w ostatniej akcji remis na Legii (1:1 – przyp.red.) buduje brdzo dobrą atmsoferę. Są informacje o tym że zagramy prawie przy komplecie publiczności, w tym z bardzo dużą delegacją fanów z Kielc. Tym bardziej cieszymy się na ten mecz i jesteśmy bardzo zmobilizowani – podkreślił.
Szkoleniowiec zwrócił także uwagę na sposób budowy zespołu przeciwnika oparty na młodości i solidnych graczach głównie z przeszłością w lidze czeskiej. – To ciekawy projekt, oparty na zawodnikach konkretnych. Patrik Hellebrand, Lukas Sadilek, Ondrej Zmrzly, czy Michal Sacek to byli gracze którzy w tej lidze coś znaczyli. Stworzyli mieszankę doświadczenia z młodością, co przekłada się na dobrą grę i udany sezon. My jednak chcemy się im przeciwstawić i podtrzymać dobrą passę naszych ostatnich bezpośrednich spotkań – zaznaczył.
Analizując styl gry rywala, nie zdradził szczegółów przygotowań. – W ich grze trzeba zwrócić uwagę na wiele rzeczy. Rozmawialiśmy o tym w zespole na analizie, ale o czym dokładnie to zostawimy dla siebie. Zdajemy sobie sprawę, z tego że Górnik ma wiele atutów, szczególnie w ofensywie, ale na pewno ma też słabsze strony i postaramy się to wykorzystać – powiedział.
Wracając do ostatniego meczu z Jagiellonią Białystok (1:1), trener podkreślił jego znaczenie dla budowania pewności siebie. – Takie spotkania pokazują, że idziemy w dobrą drogą i praca przynosi efekty. Jagiellonia w wielu fragmentach rywalizacji nie miała za dużo do powiedzenia. Stąd ja się cieszę, że zagraliśmy dobrze przeciwko bardzo silnemu rywalowi i to daje nam pozytywny impuls przed potyczką w Zabrzu. Ten remis w takich okolicznościach był dobrym zaczynem na przyszłość – ocenił.
Szkoleniowiec odniósł się również do końcówki sezonu i presji związanej z walką o punkty. – W dobie VAR-u trzeba bardzo mocno uważać na niektóre sytuacje, które były kiedyś normalnymi. Każdy mecz niesie za sobą duży ciężar gatunkowy. Na te pomyłki dobrego czasu nie ma. Jednak bez względu na to co będziemy mówić to błędy i tak będą się zdarzać. Kluczowe jest, żeby popełniać ich mniej niż przeciwnik – zaznaczył.
Przed Kielczanami trzy konfrontacje z rzędu z ekipami z Górnego Śląska Górnikiem, GKS-em Katowice i Piastem Gliwice. Czy to dobry moment żeby zapewnić sobie pozostanie w lidze? – Bardzo chcemy zaprezentować się w tych meczach jak najlepiej i jak najlepiej zapunktować. To właśnie punktowanie będzie kluczowe do tego, co będzie się działo dalej. Tak się ułożyło, że trzy spotkania gramy z ekipami z tamtego regionu, ale je też trzeba będzie zagrać najlepiej jak potrafimy. Podchodzimy optymistycznie do tego, co się dzieje –
Pytany o kontrowersje sędziowskie, zachował dystans. – To temat rzeka, który wraca bardzo często. Mówimy dużo o błędach arbitrów i w dobie VAR-u o interpretacji. Można się zastanawiać nad interpretacjami, ale nie mamy na to wpływu. Nie będę się do tego odnosił. Dziwi mnie że w takich dwóch sytuacjach, które były sporne (faul Abramowicza na Długoszu i ręka Remacle w polu karnym – przyp.red.) arbiter nie spróbował podejść do monitora. To dla mnie dziwne. W takim razie po co jest ten system? To było, my tego nie cofniemy, nie ma po co teraz „bić piany” – stwierdził.
– Błędy się zdarzają. Nie tylko na naszych boiskach bo wystarczy spojrzeć na ostatnie mecze Ligi Mistrzów. Niby proste interpretacje okazują się najtrudniejszymi. Nie będe się do tego odnosił, bo mówimy o tym od dłuższego czasu, a po, co ma się to odbić na mnie czy na Koronie – skwitował.
Na koniec podkreślił podejście zespołu do najbliższego spotkania. Jak zaznaczył nie będą brali punktu w ciemno. – Nie będę podchodził do tego w ten sposób. Takie rozumowanie kończy się nie najlepiej. Jedziemy po to, żeby zagrać o pełną pulę, a to, co przyniesie mecz, okaże się na boisku – zakończył.
Fot. Piotr Okła




