Zieliński po Arce: zespół sprawił mi ten najważniejszy prezent
W 26. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce wygrała na Exbud Arenie z Arką Gdynia 3:0. Po meczu swoją opinią podzielił się Jacek Zieliński, trener „żółto-czerwonych”.
Jacek Zieliński (szkoleniowiec Korony Kielce): – To bardzo ważne zwycięstwo w takim meczu na przełamanie. Były dłuższe fragmenty gry, którą pokazywaliśmy w rundzie jesiennej, choć cały czas czegoś nam brakuje. Dla mnie to też istotne, że w dniu moich urodzin zespół sprawił mi ten najważniejszy prezent. Życzenia życzeniami, ale to spotkanie ważyło bardzo dużo i właśnie takie „życzenia” od drużyny przyjmuję najchętniej.
(O uldze po bramce na 2:0) Odetchnąłem dopiero po ostatnim gwizdku. Z racji wieku jestem tak doświadczony, że nie takie rzeczy widziałem już w życiu. Trzeba być cały czas czujnym a do ostatniego gwizdka sędziego wszystko jest zamglone.
(O sposobie gry przed zdobyciem pierwszego gola) Trudno mi powiedzieć, czy było to chaotyczne poruszanie się, ale na pewno brakowało płynności w akcjach. To nie jest łatwe przeciwko Arce. Trzeba było ich przełamać pierwszą bramką, potem drugą i wtedy mecz się ułożył. Zakładałem taki scenariusz i to mnie zbytnio nie martwiło.
(O dobrej grze ofensywnej) Dzisiaj wreszcie pojawiły się akcenty, które były bardzo fajne jesienią. Widzieliśmy dobrą pracę na pozycjach numer dziesięć, bo Stjepan i Dawid, dopóki mieli siły, robili sporo spustoszenia w obronie Arki. Ważna była też gra w defensywie. Co prawda sami sobie stwarzaliśmy „zapalniki”, niepotrzebnie rozgrywając piłkę na nierównym boisku, ale ogólnie nasza gra wyglądała lepiej. W szczególności przy stałych fragmentach gry nie daliśmy Arce możliwości zaskoczenia nas.
Musieliśmy naciskać Arkę i zmuszać ich do błędów. Szukaliśmy kolejnej bramki, strzeliliśmy do przerwy trzy i sytuacja była pod kontrolą. Mimo okazji po przerwie nie trafiliśmy ich czwarty raz, ale nie ma co narzekać. Mamy trzy punkty i pewne zwycięstwo – cieszmy się z tego.
(O występie Dawida Błanika) Wreszcie jest w stu procentach zdrowy, a wtedy jest najgroźniejszy. Od października nie mieliśmy go w pełnej dyspozycji zdrowotnej. Najpierw kontuzja, potem wypadek z siostrzenicą i teraz znów kontuzja mięśniowa. Teraz jest gotowy na 65-70 minut, więc mam nadzieję, że ta przerwa na kadrę mu pomoże. Każdy trening na lepszym boisku niż to dzisiejsze gra na korzyść Dawida.
Podczas zgrupowania jutro mamy dzień wolny, a potem do piątku normalnie trenujemy. Zawodnicy na kolejny weekend, kiedy grają kadry, dostają trzy dni wolnego. Czeka nas więc dużo czasu na mikrocykl. Na zgrupowania swoich reprezentacji wyjeżdża od nas pięciu graczy.
Fot. Marcin Deszczka





