Zieliński: Pogoń ma kilka indywidualności, ale patrzę na nich pod kątem zespołowości
W 25. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce zagra na wyjeździe z Pogonią Szczecin. – Musimy wznieść się na bardzo wysoki poziom, by myśleć o korzystnym wyniku – powiedział przed spotkaniem Jacek Zieliński, trener „żółto-czerwonych”.
Doświadczony szkoleniowiec rozpoczął konferencję od odniesienia się do zmian w strukturach Korony Kielce i nowego dyrektora Akademii, Marka Śledzia. – Znamy się z Markiem od czasów mojej pracy w Lechu, nasze drogi zawsze się przecinały w piłce klubowej. To zmiana, która ma podnieść akademię na wyższy poziom, a ja ze swej strony nie mam żadnych problemów i będę z nim współpracował – wyjaśnił Zieliński. Jednocześnie podkreślił znaczenie dotychczasowej współpracy z Tomaszem Wilmanem. – Nasza współpraca układała się bardzo dobrze. Byłem z niej bardzo zadowolony, bo Tomek to fachowiec naprawdę wysokiej klasy. Mam nadzieję, że jeszcze odciśnie swoje piętno na poczynaniach akademii – dodał trener.
Ponadto w temacie Marka Śledzia Zieliński zaznaczył, że jego sylwetkę najlepiej opisują doświadczenia zdobyte w innych klubach. – Mnie jest trudno go charakteryzować, ponieważ generalnie nie znamy się aż tak blisko. Za nim idzie natomiast charakterystyka pracy, którą najlepiej opisują kluby, w których pracował – Lech, Raków, Miedź, Radomiak, Legia Warszawa – i ludzie, którzy z nim współpracowali – wyjaśnił trener.
Odnosząc się do nadchodzącego meczu z Pogonią Szczecin, Zieliński przyznał, że ostatnie zwycięstwo z Bruk-Bet Termalicą Nieciecza (2:1), było istotnym przełamaniem dla drużyny. – Wreszcie zakończyliśmy serię, która nam ciążyła. To nie było łatwe i nie było przyjemne, bo cały czas z tyłu głowy mieliśmy presję mediów, że nie wygrywamy tyle i tyle dni w domu. Mamy to już za sobą. Mam nadzieję, że to pomoże też chłopakom. Widać, że zespół dobrze wyglądał w tym tygodniu – powiedział trener.
– Jedziemy na mecz z bardzo silnym zespołem, szczególnie u siebie. Uważam ich piłkarsko za drużynę, która na pewno zasługuje na wyższe miejsce w lidze niż to, które zajmuje. Nie podchodzimy do tego w ten sposób, że coś tam, nie wiem, nie idzie im, marnują coś, czy że w tym roku im słabiej idzie, bo to jest złudne i to się czasami odwraca przeciwko drużynie. Pogoń gra trochę w kratkę, stwarza sobie wiele sytuacji pod bramką rywala, ale ma problem z wykorzystywaniem tych okazji i te mecze kończą się wynikiem na przykład 1:0. Fakt jest faktem, że w tych trzech starciach w tym roku przed własną publicznością chyba nie stracili gola. To także świadczy o dobrej defensywie. My patrzymy na siebie, na to, co mamy zagrać na Pogoń i musimy to zrealizować– skwitował.
Pod znakiem zapytania stoi występ kapitana rywali Kamila Grosickiego. – Niewątpliwie to bardzo ważna postać. Jest legendą tego zespołu, który bardzo dużo daje jej na boisku. Będziemy przygotowani na grę z Pogonią z Kamilem i bez niego, więc… myślę, że do tego tematu podejdziemy poważnie, ze zrozumieniem, bo wiemy, jak Kamil jest ważny dla Pogoni – zdradził.
Trener skomentował styl gry rywala, wskazując na jego zespołowość. – Pogoń ma kilka indywidualności, ale patrzę na nich pod kątem zespołowości. To kompaktowa drużyna, w której trener Thomas Thomasberg dobrze układa grę – zaznaczył. Jednocześnie przyznał, że oczekiwania wobec Korony również są wysokie. – Jedziemy powalczyć o trzy punkty, ale czy presja jest mniejsza niż na Pogoni? Za bardzo tego nie czuję. Tak jak mówiłem na ostatniej konferencji prasowej, w piłce nożnej presja jest tym, co pobudza i zmusza do bycia lepszym. Piłka bez tej presji byłaby czymś takim dodatkowym, a tak jest taką zajawką, która cały czas pobudza, cały czas zmusza do tego, żeby być lepszym. Więc ja myślę, że kto się dobrze czuje z presją, kto wytrzymuje ten jest bardzo silny – stwierdził trener.
Odnośnie stylu gry swojej drużyny były szkoleniowiec Cracovii czy poznańskiego Lecha podkreślił, że zależy mu na powtarzalności i cierpliwości w grze. – Chcemy zobaczyć Koronę cierpliwą, powtarzalną, kompaktową i skuteczną. Nie porównujemy tego meczu do innych w Warszawie, Radomiu czy Lublinie, bo to będzie zupełnie inny pojedynek. Musimy wznieść się na bardzo wysoki poziom, aby myśleć o korzystnym wyniku – wyjaśnił.
Jeśli chodzi o sytuację kadrową, trener zaznaczył krótko. – Wszyscy są zdrowi. – Po kilku minutach dodał z lekkim uśmiechem. – Ja mam bardzo szeroki wybór, ale przez to ból głowy, bo trzeba kogoś zostawić poza kadrą meczową. Czasami taki szeroki wybór niesie też ze sobą konsekwencje w drugą stronę, mówiąc żartobliwie oczywiście. Ale nie ukrywam, że sytuacja jest dobra. Można rzeczywiście trochę inaczej podchodzić do pewnych rzeczy, niekoniecznie szukać niektórym zawodnikom miejsc zastępczych na boisku, bo tak się też często zdarzało. Więc jeśli o to chodzi, to sytuacja jest komfortowa – zdradził.
Zieliński odniósł się także do pragmatyzmu Pogoni i gry ofensywnej Korony. – Zawsze prawda leży po środku. Patrząc na to, jak rzeczywiście wyglądał stan boisk na wielu stadionach w ostatnich meczach trudno powiedzieć, że któreś zespoły zbliżyły się do tego ofensywnego systemu i stylu, który grały. Więc nie zawsze… te boiska przeszkadzały, a czasami były powodem wielkich konfliktów, więc myślę, że to też jest jedna z przyczyn. Natomiast pragmatyzm to jest też reakcja na sytuację w tabeli, bo ona się tak spłaszczyła, i wygląda tak, że teraz każdy dba o ten nawet jeden punkt, czy o jedną bramkę, bo sytuacja w za chwilę przy dwóch, trzech porażkach z rzędu może zrobić się nieciekawa. Myślę, że ofensywa ofensywą, piękny futbol pięknym futbolem, ale pragmatyzm zaczyna wychodzić w poczynaniach wielu klubów. To nie tylko… nie tylko tak jak Pogoni. Ale nie wiem, czy to akurat był pragmatyzm, bo Pogoń w tych meczach też stwarzała sobie sytuacje, natomiast była nieskuteczna, więc gdyby zakończyła się jedna, druga, trzecia akcja bramką, to nie mówilibyśmy o żadnym pragmatyzmie – wyjaśnił trener.
Konferencję zakończył żartobliwie, podsumowując przygotowanie drużyny. – Chciałbym, żeby było więcej piłki w piłce. Natomiast może nie tak do końca się odniosłem do tego, że zawodnicy są zmęczeni, bo te boiska odbijały się na tym wszystkim. Właśnie te takie drobne urazy nieraz nie potrafiły pokazać niektórym pełni swoich możliwości. Natomiast odnośnie pytania, czy będzie więcej piłki w piłce: ja bym wolał, żeby było więcej punktów w punkcie niż więcej piłki w piłce, więc na tym zakończę – podsumował Jacek Zieliński.
Fot. Marcin Deszczka




