Moryto przed Veszprem: Jeszcze może być naprawdę ciekawie
W 11. kolejce Ligi Mistrzów Industria Kielce zmierzy się we własnej hali z węgierskim ONE Veszprem. – To będą trenerskie szachy, a na boisku wygra ten, kto będzie bardziej chciał – powiedział przed spotkaniem Arkadiusz Moryto, zawodnik „żółto-biało-niebieskich”.
Przed wznowieniem rozgrywek po styczniowej przerwie na Mistrzostwa Europy, Industria Kielce zajmuje 5. miejsce w grupie A Ligi Mistrzów z dorobkiem 9 punktów, legitymując się bilansem 4 zwycięstw, 1 remisu oraz 5 porażek. Tymczasem Veszprém plasuje się o dwie pozycje wyżej, gromadząc 12 „oczek” dzięki 6 wygranym i 4 przegranym. – Wiemy o co gramy i z kim gramy. Z pewnością nie będą to łatwe mecze, co pokazała nam pierwsza runda, gdzie ciężko grało nam się z tymi zespołami. Jednak jesteśmy pełni nadziei i wiemy, że przy odpowiedniej grze i formie jesteśmy w stanie z nimi wygrać, a w tym wypadku z Veszprem – opisał. – Możemy jeszcze dużo namieszać. Wszystko zależy od nas, czy podołamy czy nie. Jeszcze może być naprawdę ciekawie – uzupełnił.
Szkoleniowiec Kielczan zawsze wymienia węgierski zespół w trójce największych klubów światowego handballu obok Barcelony i THW Kiel. – Skoro trener Talant tak mówi, to prawda. Mimo, że nigdy nie wygrali Ligi Mistrzów, to zawsze są w gronie jej faworytów. Mają bardzo wielu dobrych zawodników m.in. medalistów ostatnich mistrzostw. Nie będzie to łatwy mecz, mają bardzo dobrego trenera, który zna się z Tałantem z ligi hiszpańskiej. To będą trenerskie szachy, a na boisku wygra ten, kto będzie bardziej chciał – skwitował.
Zapytany o największe atuty Veszprem, wskazał zarówno jakość indywidualną, jak i zespołową. – I w indywidualnościach, i w zespołowości. Mają świetnie wyszkolonych zawodników pod kątem indywidualnych umiejętności, ale ich gra zespołowa wygląda bardzo ciekawe. Mają pewne luźne ramy taktyczne i widać u nich dużą swobodę – wskazał.
Reprezentant Polski nie ukrywał też, że kluczem do sukcesu będzie równa gra przez całe spotkanie. – Na pewno tak. To nie tylko problem z Veszprem, bo mieliśmy parę takich meczów. Chcemy, żeby do końca Ligi Mistrzów obie połowy były równe i dobre. Na Węgrzech zwycięstwo było na wyciągnięcie ręki, mimo bardzo słabej pierwszej połowy – analizował.
Skrzydłowy podkreślił również znaczenie wsparcia kibiców. – Bardzo się stęskniłem za tą atmosferą. Widziałem, że biletów jest już bardzo mało. Mecze z Veszprem są traktowane jako „braterskie” ze względu na nasze dobre relacje z Węgrami i ludzie lubią przychodzić na te spotkania, więc liczę na liczne wsparcie – podkreślił.
Odniósł się także do kwestii przygotowania fizycznego zespołu. – Czekamy na czwartek z tym „pikiem” formy. W Kwidzynie nogi były jeszcze „ciężkie” po pracy na siłowni, ale trener mówił, że to normalne. Teraz obciążenia są mniejsze i mam nadzieję, że w czwartek będzie „gaz” – wskazał.
Na koniec skomentował swoją rolę na środku rozegrania w ostatnich spotkaniach. – Fajna sprawa, bo ja generalnie lubię grać wszędzie. Gdziekolwiek trener na mnie postawi, to będę się cieszył grą na boisku. Gdy jest problem z obsadą pozycji to się zgłaszam i tam gram. Pozycja dla mnie nie jest najważniejsza. Przypomniałem sobie trochę grę z czasów juniora, gdzie grałem na środku – zakończył Arkadiusz Moryto.
Pojedynek grupy A EHF Champions League, w którym Industria Kielce zmierzy się z ONE Veszprem rozpocznie się w najbliższy czwartek (19 lutego) o godzinie 18.45.
Fot. Patryk Ptak





