Legenda Korony: kibice nie powinni cierpieć z powodu jednego gamonia
Po burzliwych wydarzeniach po meczu 21. kolejki PKO BP Ekstraklasy, w którym Korona Kielce pokonała Radomiaka Radom 2:0, głos zabrał jedna z klubowych legend „żółto-czerwonych” – Jacek Kiełb. W opublikowanym nagraniu odniósł się do sytuacji z udziałem Marcina Cebuli oraz do konsekwencji, jakie mogą spotkać radomski klub i kibiców.
Kiełb nie ukrywa, że z jego perspektywy reakcja Cebuli była naturalna. Jak podkreślił, w momencie gdy zawodnik widzi atak na swojego kolegę z drużyny, działa instynktownie. – Gdybym widział, że mój kolega, z którym dzielę szatnię i gram w jednej drużynie, jest w takiej sytuacji – prawdopodobnie zareagowałbym podobnie – zaznaczył. Jego zdaniem piłkarz nie miał pewności, z jakim zagrożeniem ma do czynienia, a decyzję musiał podjąć w ułamku sekundy.
– Ja ze swojej strony będę „Cebę” bardzo mocno bronił – nie tylko dlatego, że go znam i lubię, ale też dlatego, że w takiej sytuacji każdy zawodnik innej drużyny powinien zareagować podobnie. Uwierzcie mi, nie raz mieliśmy sytuacje podczas sparingów, gdzie zawsze przepychanki były normalne, bo siłą rzeczy człowiek staje w obronie swojego kolegi – dodał.
Były kapitan Korony zwrócił uwagę, że w całej dyskusji zbyt mało mówi się o osobach, które wtargnęły na murawę. Według niego to właśnie one powinny być w centrum zainteresowania organów dyscyplinarnych.
W swojej wypowiedzi odniósł się również do pomysłu ewentualnego zamknięcia stadionu w Radomiu. W jego ocenie kibice nie powinni ponosić zbiorowej odpowiedzialności za czyn jednej osoby. Podkreślił, że stadion powinien być otwarty dla tych, którzy chcą wspierać drużynę w sportowej atmosferze, a konsekwencje powinny dotknąć wyłącznie sprawców incydentu. – Moim zdaniem kibice nie powinni cierpieć z powodu jednego gamonia, który postanowił się wygłupić, wbiegając na boisko. Mam nadzieję, że on fizycznie za to odpowie. Według mnie nie powinni (Komisja Ligi - przyp.red.) zamykać stadionu dla wszystkich kibiców z powodu jednego gościa. Trzeba mieć trochę oleju w głowie i zdawać sobie sprawę, że wszędzie na stadionie są kamery. Emocje „ruszyły” tym gościem i zapewne długo sobie meczu nie obejrzy. Wiem, że kibice Radomiaka przesłali mi kilka „serdecznych wiadomości”, ale nie chodzi o konflikty, bo to są emocje sportowe. Wasz stadion powinien być otwarty dla tych, którzy chcą normalnie przyjść, przeżyć emocje i wspierać swój zespół. Osoby, które wbiegają na boisko i wygłupiają się, muszą ponieść konsekwencje – opisał.
Pełną wypowiedź Jacka Kiełba prezentujemy poniżej.
Fot. Paula Duda/Archiwum CKsport.pl




