Zieliński: od roku słyszę głosy, że powinniśmy walczyć o lidera. Z czym?
W 18. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce zremisowała na Exbud Arenie z Wisłą Płock 1:1. Swoją opinią po spotkaniu podzielił się trener miejscowych Jacek Zieliński.
Jacek Zieliński (trener Korony Kielce): – Szkoda, bo bardzo chcieliśmy ten mecz wygrać i dać kibicom radość w ostatnim spotkaniu roku. Zespół był bardzo zaangażowany, ale niestety nie przełożyło się to na punkty. Mieliśmy dobre sytuacje, jednak pojedynek nam się nie ułożył. Dostaliśmy szybko bramkę i musieliśmy gonić. Chłopcy „darli trawę”, walczyli o każdą piłkę i bardzo chcieli zdobyć trzy punkty.
Ostatecznie nie udało się zdobyć kompletu – mamy jeden punkt. Gdy goni się wynik przez cały mecz, to ten punkt trzeba docenić, choć nie ukrywam, że apetyty były większe. Kończymy więc rok „pół na pół”, z poczuciem niedosytu, ale też z przekonaniem, że zespół ma charakter.
Ten odpoczynek naprawdę nam się przyda. Mam jednak wrażenie, że atmosfera chwilami wygląda tak, jakby odbywał się tutaj jakiś „pogrzeb”. Chcę przypomnieć, że w tym roku kalendarzowym, w 34 starciach, zdobyliśmy 51 punktów. Dlaczego więc mamy źle oceniać rundę Korony? Jasne – mogło być więcej niż 24 punkty, ale nie rozumiem tego rozgoryczenia czy werbalnej agresji.
Korona po raz pierwszy od dawna jest w środku tabeli, nie jest uwikłana w walkę o utrzymanie. A odbiór jest taki, jakbyśmy mieli na koncie dziesięć punktów i szorowali po dnie. I nie mówię tylko o dzisiejszym meczu – od roku słyszę głosy, że powinniśmy walczyć o lidera. Z czym? Z jakim budżetem Przypomnę: jesteśmy klubem z trzecim najmniejszym budżetem w lidze. Nie da się z tym „polecieć na Księżyc”. Dlatego doceńcie, proszę, to, co ten zespół zrobił.
Rozumiem, że w zeszłym roku po starciu z Pogonią nie miałem wiele do powiedzenia — skończyliśmy rundę z 18 punktami i w strefie spadkowej. Ale gdzie jesteśmy po roku? Naprawdę nie jest tak, że ci zawodnicy się nie rozwinęli.
Przepraszam, że ta wypowiedź poszła w takim kierunku, ale muszę to powiedzieć wprost. W Pucharze Polski się skompromitowaliśmy i będziemy to długo odrabiać – to jest jasne. Ale jeśli oceniamy ligę, to oceńmy ten zespół realnie. Transfer Svetlina sprawił, że wszyscy nagle zaczęli śnić o mistrzostwie Polski. To jeszcze nie ten moment.
Cały czas mówiłem, że trzeba do tego podchodzić na chłodno. Mieliśmy poczekać do pierwszego tąpnięcia i właśnie teraz je przeżywamy. Końcówka rundy była słaba, gra nam nie szła, a do tego wypadł Dawid Błanik. To nie jest alibi, ale on dorzucał bramki i asysty. To samo Wiktor Długosz, który przez długi czas „ciągnął” nam grę. Nie mieliśmy takiej ławki, żeby dwudziesty zawodnik trzymał jakość.
W lipcu odeszło dziewięciu piłkarzy, w tym trzech kluczowych: Trojak, Dalmau i Fornalczyk. Mówiłem, że ten zespół jest cały czas w fazie budowy, ale uważam, że progresuje. Na wiosnę będzie to lepsza drużyna.
Nie będę mówił o tym, ilu dokładnie graczy i na jakie pozycje szukamy. Mogę natomiast powiedzieć, że chcemy sprowadzić dwóch konkretnych i klasowych zawodników. Trzecim wzmocnieniem będzie powrót Dawida Błanika, a czwartym – przygotowany do gry Marcin Cebula. Jesteśmy już po rozmowach z tymi potencjalnymi nowymi graczami.
Grę długimi piłkami stosowaliśmy od momentu wejścia Vladimira Nikolova. W końcówce postawiliśmy wszystko na jedną kartę i próbowaliśmy grać górnymi podaniami. Nie mieliśmy już takiego „powera” i jakości. Po Wiktorze Długoszu było widać, że brakuje mu sił. Bardzo dobrą zmianę dał za to Nono, który nakręcił drużynę. Jedna z takich wrzutek przyniosła nam gola – Wisła w tym fragmencie gry zupełnie się pogubiła.
Konrad Ciszek trenuje z nami cały czas. Długo leczył kontuzję i zagrał w 3-4 spotkaniach w rezerwach, a dopiero dziś znalazł się w kadrze meczowej. W końcówce pojawił się w naprawdę dobrej sytuacji – dobrze się ustawił, ale nie udało mu się celnie strzelić. To ciekawy chłopak, po przepracowanym okresie przygotowawczym może być z niego duży pożytek. Chcielibyśmy, żeby wrócił do pełni zdrowia.
Nie dysponujemy tak szeroką kadrą, żeby mieć 20 zawodników gotowych do zastąpienia jakości jakością. Te roszady czasem odbijają się negatywnie. Mimo wszystko Nono dał bardzo dobrą zmianę, ale podejrzewam, że gdyby był Błanik bylibyśmy mocniejsi w stałych fragmentach gry, mogłoby się to inaczej potoczyć. Nie było podstawowych graczy, nie daliśmy rady – trudno.
W końcówce zmieniliśmy ustawienie. Graliśmy dwoma napastnikami i na woli walki oraz ambicji udało nam się odmienić losy spotkania.
Na teraz zagramy sparingi w Turcji 13-go stycznia CSKA Sofia, 17-go ze Spartakiem Trnawa, 20-go z Dynamem Kijów, a 23-go z FK Vojvodina Nowy Sad, ale mecze towarzyskie w tym okresie mają to do siebie, że mogą się w ostatniej chwili zmienić.
Fot. Patryk Cudzik







