Mamla po Chojniczance: Zawiedliśmy siebie, kibiców i klub
Korona Kielce odpadła w 1/8 finału STS Pucharu Polski po wyjazdowej porażce z drugoligową Chojniczanką Chojnice po konkursie rzutów karnych. – Od samego początku nie byliśmy w pełni zdeterminowani – powiedział Rafał Mamla, bramkarz „żółto-czerwonych”.
Drużyna Jacka Zielińskiego zamierzała kontynuować dobrą serię w rozgrywkach i trzeci rok z rzędu awansować do ćwierćfinału. Jak się okazało po fatalnej końcówce podstawowego czasu gry i nietrafionych rzutach karnych nie udało im się zrealizować tego celu. – Od samego początku nie byliśmy w pełni zdeterminowani. Każdy widział, jak drużyna przeciwna wyszła do meczu jak do finału czy „pożaru”, od razu pressing i pełne zaangażowanie od pierwszych chwil. Dopiero po naszym golu sytuacja się uspokoiła, ale później po naszym i moim błędzie w ostatniej minucie straciliśmy bramkę. Dogrywka i rzuty karne też nie ułożyły się po naszej myśli. Zawiedliśmy siebie, kibiców i klub – opisał rozgoryczony.
21-latek kilkukrotnie ratował swój zespół przed utratą bramki. – Tak, te interwencje pozwoliły „przytrzymać nas przy życiu”. Jednak wolałbym ich nie potrzebować a zapobiec stracie tej bramki. Taka jest piłka nożna – są w niej takie momenty i trzeba z nich wyciągać wnioski – zaznaczył.
Czy zdaniem golkipera zawiodło podejście mentalne do spotkania na Pomorzu? – Zdecydowanie mentalnie powinniśmy wyjść tak jak Chojniczanka – pewni siebie i w pełni przygotowani od pierwszej minuty. Każdy chciał od samego początku, ale tak się mówi, a gra jest faktycznie troszkę inna. Musimy zastanowić się nad sobą, nad tym co dalej z tym zrobić. Powinniśmy wychodzić bardziej pewni siebie na boisko – podkreślił.
Okazja do rehabilitacji dla kielczan nadchodzi ekspresowo. Wszak już w najbliższy poniedziałek (8 grudnia o godzinie 19.00) zagrają na Exbud Arenie z Wisłą Płock. – Tak, to najlepsza okazja, by pokazać to co dziś Chojniczanka. Musimy w tym starciu iść po swoje, bo w tej chwili nie ma innego wyjścia – zaznaczył wychowanek Granatu Skarżysko-Kamienna.
– W imieniu całej drużyny – liczymy nadal na wasze wsparcie. Od początku rundy jesteście z nami, mimo dzisiejszej porażki. Liczymy, że będziecie z nami w poniedziałek – zakończył Rafał Mamla.
Fot. Grzegorz Ksel







