Niski przed Chojniczanką: Jedziemy po awans
W 1/8 finału STS Pucharu Polski Korona Kielce zagra na wyjeździe z drugoligową Chojniczanką Chojnice. – „Jaram się” Ekstraklasą i tym że jestem w Koronie – powiedział przed spotkaniem Nikodem Niski, zawodnik „żółto-czerwonych”.
W tegorocznej edycji pucharowych zmagań kielczanie wyeliminowali już pierwszoligowe Stal Rzeszów (1:0) oraz Znicz Pruszków (3:0). Teraz czeka ich konfrontacja z jednym w stawce drugoligowcem. 23-latek zapewnił, że nie zlekceważą rywala. – Znając chłopaków – nie ma takiej możliwości. Podejdziemy do tego meczu tak samo, jak do każdego w Ekstraklasie. O to nie musimy się obawiać. Puchar rządzi się swoimi prawami i zdarzają się niespodzianki, ale wiemy, że tym razem jej nie będzie. Jedziemy po awans i tyle – wskazał.
W minionych tygodniach Chojniczanka rozpoczęła serię meczów od pewnego zwycięstwa nad Zagłębiem Sosnowiec (2:0), jednak w kolejnym spotkaniu musiała uznać wyższość liderującej Unii Skierniewice (1:2). Następnie drużyna Marka Brzozowskiego błysnęła formą, pewnie pokonując Rekord Bielsko-Biała (5:0) oraz Resovię Rzeszów (2:0). W ubiegły weekend drużyna z Pomorza uległa zaś Warcie Poznań 0:1. – Grałem przeciwko Chojniczance osiem miesięcy temu i wiem, że to bardzo ambitna oraz fizyczna drużyna. Dlatego jedziemy w pełni skoncentrowani i zmobilizowani. Liczy się tylko awans – zaznaczył.
Rywal z Pomorza rozpoczął pucharową przygodę od rundy wstępnej i zwycięstwa u siebie z Rekordem Bielsko-Biała 2:1. W kolejnej fazie zmagań na wyjeździe w Andrychowie pewnie pokonał miejscowy Beskid 3:0. W październiku na własnym obiekcie zwyciężył 3:1 ze Świtem Szczecin. To teoretycznie łatwiejszy rywal niż poprzedni, którzy występowali klasę wyżej, czy ma to znacznie? – Nie ma. W Chojnicach też gra wielu zawodników z przeszłością w Ekstraklasie czy pierwszej lidze. Na pewno będą równie groźni jak Stal Rzeszów czy Znicz Pruszków – podkreślił wychowanek Legii Warszawa.
23-latek w obecnej kampanii rozegrał łącznie siedemnaście spotkań, z czego piętnaście w PKO BP Ekstraklasie i dwa w STS Pucharze Polski. Najczęściej pojawiał się na boisku jako rezerwowy, gdyż aż czternaście razy wchodził z ławki, a tylko raz wyszedł w podstawowym składzie ligowej potyczki. W pucharze oba mecze rozpoczął jednak od pierwszej minuty. Teraz stoi przed szansą na występy w większym wymiarze czasowy w obliczu urazu Stjepana Davidovicia.
– Zawsze mówię, że nawet jak wchodzę na pięć minut czy minutę, to chcę pokazać, że zasługuję na szansę. Ale decyzja należy do trenera i sztabu. Ja mogę tylko pracować, dawać jakość na treningach, wysyłać odpowiednie sygnały i uszanować te decyzje. „Jaram się” Ekstraklasą i tym że jestem w Koronie. Każdy kolejny mecz to dla mnie coś fajnego – odparł.
Przed kielczanami szansa na kolejny ćwierćfinał Pucharu Polski z rzędu. Wszak w ostatnich dwóch latach odpadali właśniena etapie 1/4 zmagań o to trofeum. – Jedziemy tam awansować. Co będzie dalej to zobaczymy i tyle w temacie – skwitował.
Dla Niskiego to pierwszy sezon rywalizacji na najwyższym szczeblu rozgrywkowym. Pomocnik przyznał, że przeskok w przeciągu kilkudziesięciu miesięcy z trzeciej ligi do piłkarskiej elity był dla niego trudnym wyzwaniem. – Na pewno jakość zawodników jest dużo wyższa. Na początku miałem trochę problemów z przygotowaniem fizycznym – odczułem to szczególnie na obozie. Ale im więcej trenowałem z drużyną, tym szybciej wchodziłem na swoje obroty. Myślę, że po miesiącu byłem już na właściwym poziomie, a teraz jest tylko lepiej – podsumował.
Czwartkowe (4 grudnia) wyjazdowe starcie Korony z Chojniczanką o ćwierćfinał STS Pucharu Polski rozpocznie się o godzinie 14.00.
Fot. Grzegorz Ksel







