Zieliński po Cracovii: Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem
W 17. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce przegrała na Exbud Arenie z Cracovią 0:1. Swoją opinią spotkaniu podzielił się trener miejscowych Jacek Zieliński.
Jacek Zieliński (trener Korony Kielce): – To porażka, która boli, bo przy innym układzie boiskowych zdarzeń mogło się to inaczej potoczyć. Jesteśmy w jakiejś sinusoidzie gdyż wygraliśmy mecz z Widzewem, a teraz przegrywamy po szarpanym spotkaniu. Wszystko mieliśmy w swoich rękach i nogach, a bramka dla rywala padła po naszym błędzie. Niestety, musimy to przeżyć. Przed nami dwa mecze, w których poszukamy okazji do rehabilitacji.
(O straconym golu) Powiedziałem, już zawodnikom w szatni, że nie będę na gorąco oceniał, kto zawinił. Wygrywamy i przegrywamy wszyscy więc weźmiemy winę na siebie. Większe pretensje trzeba mieć do „Kostasa”, bo nie trzeba było tam grać. Obie drużyny nie były ustawione, a my nigdy tak nie ćwiczyliśmy, żeby w tej sytuacji tak zagrywać – w takim ustawieniu personalnym. Nie wiem, co się stało. Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem trzeba wyciągać wnioski.
(O stanie zdrowia Stjepana Davidovicia) – Poczuł ból w momencie normalnego podania. Z jego opisu i z informacji fizjoterapeutów wynika, że to wygląda na uraz mięśnia dwugłowego. Myślę, że on skończył już granie do końca roku.
(O konsekwencjach wobec Antonina po zmarnowanym rzucie karnym) Pomidor.
(O zmianie ustawienia Cracovii) Nie miało to znaczenia, bo ostatnio zdobywaliśmy punkty z przeciwnikami, którzy grali na czterech obrońców. Problemem były przegrywane drugie piłki, szczególnie w pierwszej połowie i to napędzało krakowian. Zbyt szerokie ustawienie w obronie było naszym kłopotem. Nasza reakcja była zła, a nie wynikało to z ustawienia rywala. W drugiej połowie gra była szarpana i większość akcji opierała się na stałych fragmentach. Zbyt mało korzystaliśmy, zwłaszcza w pierwszej połowie, ze skrzydłowych Stjepana i Wiktora Długosza, bo w zamyśle mieli razem rozhulać naszą prawą stronę, ale ona nie funkcjonowała tak, jak powinna. W drugiej stronie poszło tamtędy kilka akcji, lecz Cracovia dobrze się broniła.
(O wygrywanych pojedynkach główkowych) Gdy popatrzymy w nasz skład to mieliśmy dziś kilku graczy, którzy mają ponad 190 cm wzrostu. Rubežić, Sotiriou czy Nikolov świetnie grają głową. Niestety wygrać główkę, a zebrać drugą piłkę to są dwie różne rzeczy i nam tej drugiej zabrakło.
(O zachowaniu w wyjściowym składzie Wojciecha Kamińskiego i braku od pierwszych minut Martina Remacle'a) Mieliśmy Davidovicia w bardzo dobrej dyspozycji, Nono który dał ostatnio dobrą zmianę i przy tym boisku mógł być bardzo energetyczny. Taki był na początku i wywalczył w ten sposób kilka piłek. W zamyśle było to aby Belg wszedł na podmęczonych przeciwników i gdy wszedł dał dobrą zmianę. Wojtek zaś nie został zdjęty, bo grał słabo, ale dlatego, że tego wymagała taktyka i konieczność bardziej ofensywnego gracza czyli „Remy”.
Fot. Mateusz Kaleta






