Zieliński przed GKS-em: Jedziemy tam, aby powalczyć o pełną pulę
W 13. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce zagra na wyjeździe z GKS-em Katowice. – Jest w nas sportowa złość po ostatnim spotkaniu, chcemy to udokumentować na boisku w Katowicach – powiedział przed potyczką Jacek Zieliński, trener „żółto-czerwonych”.
Przed potyczką z katowiczanami szkoleniowiec podzielił się informacjami o aktualnym stanie kadrowym swojej drużyny. Wskazał, że Viktor Popov oraz Dawid Błanik są gotowi do gry, a do zajęć powrócił Wiktor Długosz.
– Na razie się rehabilituje nie powróci tak szybko i z nim wstrzymamy się do listopadowej przerwy na kadrę. Cieszę się, że zaczął trenować i wykonuje już pewne ćwiczenia razem z zespołem, ale do gry jeszcze pozostało trochę czasu – zaznaczył.
– Po dość długiej infekcji wirusowej Marcin Cebula i Kacper Minuczyc zaczęli już trenować, ale nie są jeszcze gotowi na ten weekend. Ta dwójka będzie odpoczywać – zdradził.
Zgodnie z informacjami przekazanymi przez Marcina Łatasia z Radia Eska zainteresowanie trenerem przygotowana motorycznego Korony Martinem Bielcem wyrazić miała Jagiellonia Białystok. – Martin jest trenerem w Koronie, wykonuje swoją pracę jak najlepiej, a to, że jest zainteresowanie świadczy o tym, że wykonujemy dobrą robotę. Szczegółów tej sprawy nie znam, skupiam się na GKS-ie Katowice i trener Bielec również. Coś słyszałem o tym przechodząc na korytarzu (śmiech) – podkreślił.
1 500 fanów „żółto-czerwonych” uda się do Katowic. Oznacza to rekord frekwencji wyjazdowej w historii klubu (o czym więcej pisaliśmy TUTAJ). Jak odbiera to zespół?
– To robi wrażenie i bardzo się z tego cieszę. Czujemy obecność kibiców nie tylko w meczach domowych, gdzie zawsze jest sold out i wspaniała atmosfera. Czujemy ją również na każdym wyjeździe. Wspierają nas, będąc głośni i słyszalni. Taka liczba robi wrażenie, tym bardziej szykuje się fajne widowisko. Myślę, że zgrały się tu elementy takie jak nasza dobra gra, możliwość bliskiego wyjazdu, nowy stadion i będziemy się cieszyli z tego wsparcia. Atmosfera tam będzie dla mnie nowością. Słyszałem jedynie, że jest specyficzna – wskazał.
Drużyny Jacka Zielińskiego jeszcze nigdy nie przegrały konfrontacji z GKS-em. W pięciu potyczkach jego ekipy aż czterokrotnie triumfowały, a tylko raz, w sezonie 2003/2004 katowiczanom udało się zdobyć punkt po remisie 1:1 z Górnikiem Łęczna.
– Daleko w tym sięgamy, ponieważ poza meczem jesiennym w Katowicach, który wygraliśmy 2:1, tam był w Cracovii wygrany pojedynek w Pucharze Polski. Jednak wcześniejsze to początek lat 2000, a nawet lat 90. To już są „wykopaliska archeologiczne”, więc nie sięgajmy aż tak daleko – opisywał.
GKS Katowice po dwunastu rozegranych kolejkach zajmuje 14. miejsce w tabeli PKO BP Ekstraklasy, mając na koncie jedenaście punktów, zdobytych dzięki trzem zwycięstwom, dwóm remisom i siedmiu porażkom. Jednak w ostatniej serii gier zespół Rafała Góraka pokonał Motor Lublin aż 5:2.
– Na każdym ten wynik zrobił wrażenie. Taki rezultat, szczególnie na wyjeździe, nie zdarza się na co dzień. To spotkanie układało się dosyć dziwnie – GKS prowadził 2:0, by następnie pozwolić Motorowi wyrównać. Potem czerwona kartka za drugą żółtą (dla Jakuba Łabojki – przyp. red.) zatrzymała ich rywali. Trzeba jednak przyznać, że GKS w tym meczu był bardzo mocny i rozpędzony. Ich ofensywa – Adam Zrelak, Ilya Shkurin, który wszedł z ławki i zdobył dublet, a do tego jeszcze Bartosz Nowak – robi naprawdę duże wrażenie – przyznał.
– Doceniam ten zespół. Praca, którą od dłuższego czasu wykonuje tam Rafał Górak, zasługuje na uznanie. GKS gra dobrą piłkę, abstrahując od tego, ile ma punktów, bo ich dorobek nie do końca oddaje poziom gry. W tym sezonie mają za sobą wiele bardzo dobrych spotkań, a porażki w końcówkach – w Warszawie czy w Łodzi – pokazują, że to naprawdę solidna drużyna. Są bardzo mocni w ofensywie. My natomiast będziemy szukać ich słabszych punktów. Jedziemy tam, żeby powalczyć o pełną pulę, zwłaszcza w kontekście ostatniego remisu z Górnikiem – dodał.
O ewentualnych zmianach w wyjściowym składzie
– Przed wyjazdem mamy jeszcze trening, zobaczymy, bo po nim będziemy decydować. Na chwilę obecną bacznie przyglądam się zawodnikom, a decyzja zostanie podjęta w ostatniej chwili – powiedział były szkoleniowiec Lecha Poznań czy Cracovii.
O kryzysie napastników
– Skład personalny naszego ataku się nie zmieni, bo wciąż opieramy się na tej samej dwójce. Uważam, że mamy dobrych napastników, a reszta to kwestia przełamania –szczególnie w przypadku Nikolova. Antoni wygląda coraz lepiej, choć wciąż brakuje mu tego wykończenia, mimo że potrafi znaleźć się w sytuacjach bramkowych. Robimy wszystko, żeby było jak najlepiej. Ci chłopcy mocno to przeżywają, bo ich liczniki się zatrzymały, ale tak już bywa w piłce. Robimy wszystko, by ich odblokować i mam nadzieję, że stanie się to już w Katowicach. Podchodzę do tego spokojnie. Obaj mają dużą dozę mojego zaufania. Wierzę, że to przełamanie nastąpi. Nie mówiłbym jednak o workach z bramkami, na razie strzelmy po pierwszej bramce – zapewniał.
O trudach po wymagającej konfrontacji z Górnikiem
– Murawa była wymagająca, ale było widać, że z Górnikiem zostawiliśmy na boisku mnóstwo zdrowia. Przebiegliśmy 118 km, co nam się rzadko zdarza. Mieliśmy wręcz podżyciowe wyniki biegowe, więc ten mecz kosztował nas bardzo dużo zdrowia. Tym bardziej szkoda pełnej puli. Przed GKS-em musieliśmy trochę przemodelować mikrocykl i skupić się na regeneracji chłopaków. To zostało wykonane i z optymizmem czekamy na sobotę – zapewnił.
Rok temu kielczanie triumfowali w stolicy Górnego Śląska po bramce Dawida Błanika w końcówce potyczki. Czy zespół w nowym sezonie urósł do roli faworyta spotkania z „GieKSą”?
– Przede wszystkim mówimy o dwóch różnych drużynach – Korona z października i Korona z teraz, to zupełnie inne zespoły. Trudno to porównywać. Nie stawiamy się w roli faworyta. Jesteśmy wyżej w tabeli, ale doceniamy to, co robi GKS. U nas w lidze nie ma czegoś takiego jak bity faworyt. Piłka jest nieprzewidywalna, a tabela mocno spłaszczona. Podchodzimy do tego bez większej napinki. Mamy natomiast swoje ambicje, wiemy, że chcemy iść w górę. Chcemy to udowodnić i wykorzystać. Przyjdzie jeszcze czas, żeby stawiać Koronę w roli faworyta, na chwilę obecną, takiego słowa w naszej szatni nie ma – uciął.
W ostatnich tygodniach poza kadrą meczową był młody napastnik Mateusz Głowiński. Okazuje się, że zmagał się z urazem. – Miał problemy ze stawem skokowym. Jest już zdrowy. Jutro jedzie z drugim zespołem na mecz do Dębicy. Jest gotowy, jednak choroba odcisnęła na nim piętno, wczoraj dopiero przestał brać leki. Odczuwa jakiś dyskomfort i nie było sensu chłopaka puszczać prosto z sali gimnastycznej na boisko, poczekajmy – zakończył Jacek Zieliński.
Sobotnie (25 października) wyjazdowe spotkanie Korony Kielce z GKS-em Katowice rozpocznie się o godzinie 20.15.
Fot. Grzegorz Ksel




