Pięczek: nie zamykam się na jedną pozycję
We wtorek (7 października) odbył się otwarty dla mediów trening piłkarzy Korony Kielce. Po nim z dziennikarzami porozmawiał Marcel Pięczek, obrońca „żółto-czerwonych”.
W najbliższych dniach swoje mecze w reprezentacjach narodowych rozegra czterech zawodników Korony Kielce. Trzech z nich (Viktor Popov, Vladimir Nikolov i Tamar Svetlin) weźmie udział w październikowych eliminacjach do Mistrzostw Świata 2026 (SZCZEGÓŁOWY HARMONOGRAM SPOTKAŃ TUTAJ). Reszta drużyny przygotowuje się do kolejnych ligowych wyzwań w stolicy regionu świętokrzyskiego. Na czym skupiają się zawodnicy?
– Przeanalizowaliśmy mecz z Jagiellonią i dzisiaj go zamknęliśmy. Mamy zapowiedziane indywidualne zajęcia na pozycjach, czyli takie doskonalenie różnych sytuacji. Dzisiaj pracowaliśmy nad zagraniami, które nie wychodziły nam w spotkaniu w „Jagą”, ale tak jak mówię temat jest już zakończony i od jutra zaczynamy akcję „Górnik” – podkreślił.
Kielczanie po jedenastu rozegranych kolejkach zajmują czwartą lokatę w tabeli PKO BP Ekstraklasy z dorobkiem osiemnastu zdobytych punktów. We wspominanej potyczce w Białymstoku ulegli 1:3, co było przerwaniem, trwającej od końcówki lipca serii potyczek bez porażki.
– Jagiellonia pokazała, że od kilku lat jest na najwyższym poziomie i gra w europejskich pucharach. Pokazali nam, gdzie mamy mankamenty, nad czym możemy pracować, bo zawsze może być lepiej. Wiadomo, że czwarte miejsce to super wynik, ale spokojnie. Myślę, że trochę czasu, trochę pracy i pójdziemy dalej do przodu – uspokajał Pięczek.
Nad którymi elementami, jego zdaniem, Korona musi popracować, żeby doskoczyć do najwyższego poziomu?
– Dużo jest takich rzeczy, ale widać było po Jagiellonii, że mają tę kulturę gry z piłką. Wychodzenie na pozycję, łatwość w znajdywaniu okazji. Wiadomo, że to klasowi zawodnicy. Jesus Imaz pokazał, że nie bez powodu jest jednym z najlepszych zawodników w Ekstraklasie. Wszystko w swoim czasie i my też będziemy to rozwijać – wskazał.
Zdaniem defensora nie można jednoznacznie wskazać czy przerwa na spotkania kadr narodowych jest pozytywną lub negatywną okolicznością dla ekipy Jacka Zielińskiego.
– Myślę, że tutaj nie ma o czym mówić, bo jest, jak jest. Czy się cieszymy, czy nie, nie ma co nad tym myśleć. Może i dobrze, że po tym meczu z Jagiellonią ten „kubeł zimnej” wody został wylany. Mamy więcej czasu, żeby pewne rzeczy przeanalizować, poprawić i przygotować się do następnych spotkań. Myślę, że dobrze, że ta przerwa wypada akurat teraz – zaznaczył.
W ostatnich starciach z Lechią Gdańsk i Jagiellonią, w przeciwieństwie do wcześniejszych spotkań, na boisku w tym samym czasie nie występowali Marcel Pięczek i Konrad Matuszewski. Wcześniej Pięczek grał jako jeden z trójki stoperów, a Matuszewski pełnił rolę lewego wahadłowego. Teraz obaj rywalizują o miejsce po lewej stronie boiska.
– To już trzeba pytać trenera, jaki ma pomysł na drużynę i na poszczególne mecze. Wiadomo, że jest duża liczba stoperów na treningach. Grałem dziewięć z dziesięciu spotkań na stoperze, ale nie zamykam się na jedną pozycję. Co do składu to trener będzie wybierał. Ważne, że jest duża rywalizacja, każdy chce jak najlepiej dla drużyny i myślę, że to zaprocentuje – zakończył Marcel Pięczek.
Fot. Grzegorz Ksel





