Lijewski: to duża radość, szczęście i duma z chłopaków
W meczu o Orlen Superpuchar Polski Industria Kielce wygrała w Atlas Arenie z Orlenem Wisłą Płock po rzutach karnych 32:31! – Tym razem okazaliśmy się lepsi, zachowaliśmy zimną głowę i „Loczek” został bohaterem – powiedział po spotkaniu Krzysztof Lijewski, drugi szkoleniowiec „żółto-biało-niebieskich”.
Krzysztof Lijewski (asystent Tałanta Dujszebajewa): – Na pewno to duża radość, szczęście i duma z chłopaków, bo wytrzymali pomimo nerwowej końcówki. Mecz faktycznie od początku ułożył się pod nas, graliśmy bardzo dobrą piłkę ręczną, natomiast w drugiej połowie pod koniec troszeczkę zabrakło nam sił, a bramkarz przeciwników grał bardzo dobrze i pozwolił im wrócić do gry. Znowu nerwy związane z loterią, którą są rzuty karne. Tym razem okazaliśmy się lepsi, zachowaliśmy zimną głowę i „Loczek” został bohaterem.
(O kolejności wykonawców rzutów karnych) To pytanie do trenera Tałanta, bo to on ustawiał tę listę.
(O potencjale kadrowym Wisły) Drużyna z Płocka z roku na rok jest coraz silniejsza, w tym sezonie też poczyniła bardzo mocne transfery bramkarz Bergerud, Richardson i Kosorotov, który wraca po krótkiej przerwie do Płocka. To ekipa bardzo mocna, dobrze zbilansowana na każdej pozycji. Myślę, że mają po dwóch, trzech dobrych zawodników. Wydaje mi się, że w tym roku będą chcieli coś więcej ugrać w Europie, niż to miało miejsce w zeszłych sezonach. Tam też będą celować, żeby być pod koniec sezonu w Final Four.
CZYTAJ: Naszą specjalnością jest stolarka okienna i drzwi zewnętrzne. OKNA KIELCE – kliknij i dowiedz się więcej!
(Sobotnia potyczka była okazją do debiutów nowych zawodników „Iskry”) Tak, każdy z nowych zawodników dzisiaj przyczynił się do zwycięstwa. Piotrek Jarosiewicz był skuteczny z rzutów karnych, chociaż kilka też przestrzelił w trakcie meczu, ale tę najważniejszą precyzję zostawił na sam koniec. To nas bardzo cieszy i pokazuje, że Piotrek jest psychicznie mocny i przygotowany na trudy tego sezonu. Pewnie niejednokrotnie będzie nas, ratował, jeżeli dojdzie do tego typu sytuacji. Aleks Vlah bardzo dobrze prowadził drużynę w ataku pozycyjnym, brał na siebie inicjatywę, odpowiedzialność, wydaje mi się, że on też zdał egzamin.
O „Loczku” nie muszę wspominać, bo przecież wszyscy go dobrze znamy. Zachował nerwy na sam koniec i pokonał byłego kolegę z szatni Przemka Krajewskiego. To też jakby otworzyło drzwi do tego, żeby się cieszyć po końcowym ostatnim rzucie Piotra Jarosiewicza.
Fot. Industria Kielce





