Karalek: widzę, że idzie to w dobrym kierunku
– Zawsze jest ciężko, bo przygotowania nigdy nie są łatwe, jeśli jest łatwo, to znaczy, że coś robimy nie tak – powiedział Artsem Karalek, obrotowy Industrii Kielce przed pierwszymi meczami towarzyskimi drużyny wicemistrzów Polski.
Białorusin rozpoczyna swój siódmy sezon w barwach 20-krotnych mistrzów Polski. Jak ocenia aktualny okres przygotowawczy?
– Nie powiem, że jest więcej piłki, chyba przez 7 lat zawsze tak zaczynamy wcześniej z piłkami i rano bieganie a wieczorem siłownia. Już od pierwszego treningu zawsze mieliśmy i mamy piłki. Zawsze z kim nie rozmawiałem to nie ma różnicy, bo albo jesteś przygotowany do tych przygotowań, albo nie. Gdy jesteś przygotowany, to będziesz robił jeszcze o 10% szybciej i będziesz podnosił więcej ciężarów i tak czy siak, będzie ciężko. Jeżeli chcesz dobrze się przygotować, to podnosisz i biegasz jeszcze szybciej i wymagasz od siebie nie 80%, jak mogłeś, a teraz już 100 i 110%, bo o to w tym chodzi. Zawsze jest ciężko, bo nigdy przygotowania nie są łatwe, jeśli jest łatwo, to znaczy, że coś robimy nie tak – wskazał.
W najbliższych dniach (15–16 sierpnia) w opolskiej Stegu Arenie Industria Kielce weźmie udział w Turnieju Jubileuszowym organizowanym z okazji 80-lecia Gwardii Opole. Pierwszego dnia imprezy wicemistrzowie Polski zmierzy się w półfinale z czeską Karviną. Rywale Tałanta Dujszebajewa to czternastokrotni triumfatorzy czeskiej Extraligi.
– Oczywiście, że zawsze łatwiej grać niż biegać i ćwiczyć. Każdy wie, że to jest część tego przygotowania. W Polsce mówi się, że piłka to nie siłka a siłka to nie piłka, ale w tych czasach to jest bardzo ważny punkt do przygotowania i ogólnie do wytrzymania formy przez cały sezon. Żeby z głową podejść do tych pierwszych meczów, też musimy mieć przygotowanie fizyczne mięśniowe i wszystko inne. Oczywiście, że jednak lepiej grać niż robić to co robimy ostatnio – zaznaczył.
– Oczywiście,l rywale, z całym szacunkiem, nie są zespołami z poziomu Ligi Mistrzów. W piątek gramy z Karwiną, a w sobotę będzie to Zagłębie, albo z Opole. Dla nas to bardzo dobrze, żeby od razu nie wchodzić w ogień, na przykład meczem z Szegedem. Mamy na środku boiska teraz Alexa Vlaha, Piotra Jędraszczyka, i nowego skrzydłowego Jarosiewicza. Ogólnie po dwóch miesiącach, żeby do głowy wróciły wszystkie zagrywki, to łatwiej kiedy przeciwnik nie jest na tyle mocny. To jednak jest mecz i też nie jest tak łatwo – uzupełnił.
Istotną rolę w ekipie Tałanta Dujszebajewa od zawsze pełniła współpraca rozgrywających z obrotowymi. Jak zatem postępuje wdrażanie od drużyny nowych playmakerów? – Alex przychodzi tutaj nie po to, żeby wygrać z całym szacunkiem, z Opolem, a żeby wygrać mecze Ligi Mistrzów, być w Final Four i triumfować w Champions League. Każdy wie, że to jest zawodnik na poziomie TOP ileś najlepszych zawodników świata. On świetnie rzuca karne, co pokazał choćby rok temu na igrzyskach ze Słowenią. Już parę pierwszych treningów i pan trener Lijewski pokazało, że ma głowę. Ciężko coś powiedzieć. Bardzo dobrze widzi boisko, a my potrzebujemy teraz się z nim dogadać. Jest bardzo fajnym chłopakiem poza boiskiem i teraz jest moim sąsiadem, bo mieszkamy na jednym piętrze. Oczywiście to nie jest też tak, że przyszedł i my już na 100% mamy porozumienie, ale ja widzę, że to idzie w dobrym kierunku – podsumował Artsem Karalek.
Fot. Anna Benicewicz-Miazga





