Zieliński przed Radomiakiem: podchodzimy do tego spotkania z chłodną głową
W 4. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce zagra na Exbud Arenie z Radomiakiem Radom. – Czekamy teraz na odniesienie pierwszego zwycięstwa, w dodatku w meczu u siebie, jednoczenie byłby to też rewanż za te poprzednie spotkania z nimi – powiedział przed spotkaniem Jacek Zieliński, trener „żółto-czerwonych”.
Do meczowej kadry ma powrócić Pau Resta (o czym więcej pisaliśmy TUTAJ). Hiszpan był w ubiegłym sezonie ważnym elementem układanki trenera kieleckiej ekipy, który cieszy się z jego obecności.
– Rywalizacja zawsze napędza każdą drużynę, bo to jest koło napędowe postępu. Cieszę się, że Pau wraca, bo mamy dzięki temu większe możliwości manewru jeśli chodzi o formację defensywną. Był to chłopak, który jeśli grał i był zdrowy dawał nam też jakość i statystyki przy stałych fragmentach gry, a to również jest bardzo ważne – wskazał.
Korona Kielce i Radomiak Radom zagrały przeciwko sobie sześć razy. Korona wygrała trzy spotkania, jedno zremisowała, a dwa przegrała. W trzech meczach rozegranych w Kielcach Korona wygrała dwa razy i przegrała raz. Ostatnie potyczki miały miejsce w ubiegłym sezonie - zarówno w Radomiu (0:4) jak i na stadionie przy Ściegiennego 8 (1:3) wygrali radomianie.
– My nie żyjemy tym, co było w poprzednim sezonie. Zdajemy sobie sprawę, że bilans ostatnich spotkań nie był dla nas korzystny. To jest ważny pojedynek dla kieleckiego środowiska. Czekamy teraz na odniesienie pierwszego zwycięstwa, w dodatku w meczu u siebie, jednoczenie byłby to też rewanż za te poprzednie spotkania z nimi. Liczymy na to – podkreślił.
„Zieloni” mają za sobą trzy spotkania w nowym sezonie. W pierwszej kolejce wygrali domową potyczkę z Pogonią Szczecin aż 5:1. Z kolei w drugiej serii podzielili się punktami z Arką w Gdyni (1:1), a w trzeciej okazali się lepsi od wicemistrzów Polski Rakowa Częstochowa (3:1).
– Zmierzymy się z dobrym zespołem. W Radomiu wreszcie znaleźli klucz przy dokonywaniu transferów, bo dochodzą do nich lepsi gracze. To zespół zbilansowany, z dużym potencjałem szybkościowym, co jest ważne w ich sposobie gry. To zespół, z którym każdy musi się liczyć. Podchodzimy do nich z szacunkiem, ale też mamy poczucie własnej wartości, które chcemy pokazać w tej najbliższej potyczce – przekonywał.
O planie na mecz
– To kwestia tego jak się spotkanie ułoży. Trudno mówić o planach dwa dni przed starciem. Znamy ich mocne strony takie jak szybcy skrzydłowi, czy zawodnicy groźni przy stałych fragmentach gry. Mamy jednak też swoje atuty, które chcemy maksymalnie wykorzystać. Sam jestem ciekaw, jak to wypadnie – odparł.
W ostatnim spotkaniu Korona zremisowała z Zagłębiem Lubin. „Żółto-czerwoni” dopisali sobie po nim pierwszy punkt w tabeli.
– Akurat po spotkaniu z Zagłębiem była w nas złość, bo daliśmy sobie wyrwać punkty. Bardziej my je straciliśmy, niż rywale zdobyli. Szukając jednak pozytywów, to przełamaliśmy passę bez punktów. Chcemy zrobić teraz kolejny krok. To nie był tydzień skupiony na budowaniu mentalu. Błędy z Lubina zdarzają się wielu zespołom, trzeba z nich po prostu wyciągnąć wnioski. Cieszy to, że dominowaliśmy przez większość spotkania i to właśnie trzeba wykorzystać – analizował.
O rywalizacji Vladimira Nikolova i Antonina
– Uważam, że mamy dwóch dobrych napastników o różnych parametrach. Oni są różni. Nie oceniałbym jednego ani drugiego po dwóch czy trzech meczach, bo jest na to za wcześnie. Nikolov ma dołek, trudno mu jest się odnaleźć. Teraz musi się odblokować. Jego ocena dokonana teraz nie byłaby za bardzo uczciwa. Antonin ma inne cechy, lubi grać na wolną przestrzeń, o niego długo zabiegaliśmy i jest u nas. Myślę, że jeden i drugi dadzą nam sporo radości – podkreślił.
Czy doświadczony trener widzi możliwość gry oboma snajperami jednocześnie?
– Jeśli są różne typy napastników, to łatwiejsza jest możliwość ustawienia ich obok siebie. My nieraz na treningach próbujemy to zrobić, ale na chwilę obecną zobaczymy, jak będzie wyglądała sytuacja. Nie można niczego wykluczyć, w każdej chwili można spodziewać się, że zagrają obok siebie i ich głównym zadaniem jest to, żeby strzelać bramki. Jeśli to będzie robione, to obojętnie czy będą grali razem, czy jeden za drugiego, nie będzie większej różnicy – zdradził.
O potencjalnym przemotywowaniu zespołu
– Ja generalnie nie śledzę tego, co się dzieje na forach kibicowskich. Myślę, że zawodnicy też robią to w minimalnym stopniu. Zdajemy sobie sprawę z ważności tego wydarzenia dla środowiska kieleckiego, ale i dla radomskiego również. Tu nie powinno być mowy o żadnym o przemotywowaniu, przebodźcowaniu, bo my nic nie robiliśmy w tygodniu takiego, żeby pompować ten balon i jeszcze bardziej go podkręcać. Przyjdzie czas, mecz, będziemy wtedy martwić się o odpowiednią motywację. Na razie nie ma co bić piany, podbijać balonika, bo to nigdy dobrze nie wychodzi. Podchodzimy do tego, może nie tyle spokojnie, bo bym skłamał gdybym powiedział, że podchodzimy spokojnie, ale z chłodną głową – zakończył Jacek Zieliński.
Piątkowe spotkanie (8 sierpnia) rozpocznie się o godzinie 18.00.
Fot.





