Davidović przed „GieKSą”: Szczerze mówiąc, nie odczuwamy wcale tak dużej presji
W 30. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce zmierzy się na Exbud Arenie z GKS-em Katowice. – Życzylibyśmy sobie, aby w sobotę zagrać tak, jak w meczu z Arką – powiedział przed spotkaniem Stjepan Davidović, pomocnik „żółto-czerwonych”.
Korona Kielce zajmuje obecnie 12. miejsce w tabeli z dorobkiem 37 punktów, na co złożyło się 10 zwycięstw, 7 remisów i 12 porażek w 29 rozegranych kolejkach. Jednak przewaga nad zajmującą pierwszą spadkową (16.) lokatą Arką Gdynia wynosi zaledwie trzy „oczka”.
– Czekają nas teraz dwa mecze w domu i musimy wyciągnąć z nich maksimum oraz zdobyć jak najwięcej punktów się da. Naszym atutem jest to, że gramy u siebie i stoją za nami nasi kibice. Przed nami pięć ostatnich spotkań i musimy z nich wycisnąć wszystko, co możliwe – wskazał.
Odniósł się również do presji, jaka towarzyszy zespołom walczącym o utrzymanie. Podkreślił jednak, że drużyna nie skupia się na dodatkowym ciężarze mentalnym. – Szczerze mówiąc, nie odczuwamy wcale tak dużej presji. Staramy się po prostu dawać z siebie maksimum, grać najlepiej jak potrafimy i spokojnie podchodzimy do tego, co przed nami – zaznaczył 21-latek.
Następnie Davidović wrócił do ostatnich występów zespołu, wskazując na te, które mogą być punktem odniesienia przed kolejnym spotkaniem. – Tak, mecz z Arką Gdynia był w naszym wykonaniu bardzo dobry. Podobnie zresztą jak spotkanie z Jagiellonią. Ostatnio mierzyliśmy się z bardzo wymagającym przeciwnikiem, Górnikiem Zabrze, ale tam niestety nie udało się zapunktować. Życzylibyśmy sobie, aby w sobotę zagrać tak, jak w tym wspomnianym meczu z Arką (Kielczanie triumfowali w nim 3:0 - przy.red.) – podkreślił.
Zawodnik Korony odniósł się także do najbliższego rywala, który w ostatnim czasie prezentuje ofensywny styl gry. – To jest bardzo dobra ekipa, solidny zespół. Pamiętajmy jednak, że każdy popełnia błędy. GKS również je robi, a my będziemy chcieli te pomyłki wykorzystać – przestrzegał.
Jednocześnie zaznaczył również, jaki plan na mecz ma jego zespół. – Możemy wziąć sprawy w swoje ręce od samego początku spotkania. Chcemy starać się dominować na boisku, nie pozostawiać GKS-owi zbyt dużo wolnej przestrzeni i po prostu zostawić serce na murawie, dając z siebie absolutne maksimum – analizował.
Piłkarz odniósł się także do swojej dyspozycji po powrocie po urazie z początku rundy wiosennej. – Po kontuzji czuję się już bardzo dobrze i wracam do swojej najlepszej formy. W meczu przeciwko Górnikowi miałem jedną bardzo dobrą sytuację, której niestety nie wykorzystałem. Na pewno w następnym spotkaniu będę się mocno starał, aby zdobyć gola – zapewnił wychowanek Hajduka Split.
Na koniec zwrócił uwagę na skuteczność, która może odegrać kluczową rolę w nadchodzącym starciu wspominając sytuację trzech na jednego z potyczki przeciwko Górnikowi. – Musimy wykorzystywać takie okazje i strzelać gole. W ostatnim meczu mieliśmy sytuację, w której wychodziliśmy trzech na jednego, ale taka jest piłka – takie rzeczy się zdarzają. Na pewno zrobimy wszystko, aby w najbliższym spotkaniu być skutecznym w takich momentach – podsumował Stjepan Davidović.
Fot. Grzegorz Ksel




