Dujszebajew przed Ostrovią: każdy z nich na pewno marzy o wielkim finale
W pierwszym meczu półfinałowym Orlen Superligi Industria Kielce zagra we własnej hali z Rebud KPR Ostrovią Ostrów Wielkopolski. – Nie mamy jak u Harry'ego Pottera różdżki, żeby na 28, a teraz 27 graczy wszyscy byli w formie – powiedział przed spotkaniem Tałant Dujszebajew, szkoleniowiec „żółto-biało-niebieskich”.
Kirgiz zdradził, w jakiej kondycji zdrowotnej jest jego drużyna. Przypomnijmy, że podczas majowej przerwy na kadrę, która zakończyła się kilka dni temu, w swoich reprezentacjach wystąpiło sześciu zawodników Industrii Kielce (o ich poczynaniach szerzej pisaliśmy TUTAJ).
– Jest wiele różnych rzeczy, Michał Olejniczak w czwartek nie zagra, ponieważ ma wymioty. Ogólnie mówiąc, wszyscy pozostali kadrowicze wracają w zdrowia, jedynie Bekir narzeka na pachwinę i ma trochę problemów, ale zobaczymy. To takie małe rzeczy, które są normalne w tym okresie. Pamiętam, że Alex Dujszebajew, Arek Moryto, Miłosz Wałach mieli wracać już na Ostrów. Miłosz ma duże szanse, wygląda naprawdę nieźle, w sumie wygląda dobrze. Jeśli chodzi o Arka to jesteśmy optymistami. Chcemy, żeby chociaż trochę pograł, bo praktycznie jeśli weźmiemy okres od stycznia - od Mistrzostw Świata, to rozegrał tylko półtora meczu w Pucharze Polski i to jest za mało. Arek ogólnie wygląda dobrze. Szymon Sićko chyba jeszcze nie jest gotowy. W ostatniej chwili, mógłby wejść, ale nie możemy ryzykować. Alex na pewno nie zagra, ponieważ do 20 maja nie może trenować. Nie chcemy ryzykować, dopóki nie będzie pełnej jasności i właśnie dwudziestego lekarze podejmują decyzję, czy on w ogóle będzie mógł nam pomóc, czy nie – opisywał.
Jakie są szanse na powrót kapitana na ewentualne pojedynki finałowe?
– No, może być tak, że jest 50 na 50 procent szans, że powróci. Jednak czas, jak zwykle mówimy, to najlepszy doktor. Człowiek może czuć sie lepiej lub gorzej, ale wszyscy jesteśmy ludźmi, wszyscy potrzebujemy mniej więcej tego samego okresu na wyleczenia wszystkiego – zdradził.
Kielczanie prawdopodobnie zagrają więc bez Miłosza Wałacha, Arkadiusza Moryty, Szymona Sićki oraz Michała Olejniczaka. Czy problemem może okazać się limit dwóch Polaków przebywających na parkiecie w tym samym czasie?
– Mamy Tomka Gębalę, Szymona Wiadernego, Cezarego Surgiela oraz Łukasza Rogulskiego, także dla rotacji. Teraz też nie możemy płakać, ponieważ gramy praktycznie, tylko jeden mecz w tygodniu. Ktoś pogra trochę więcej niż 20-30 minut i to nic strasznego. Zobaczymy jak to będzie – wskazał.
Rebud KPR Ostrovia Ostrów Wielkopolski w ćwierćfinale potrzebowała trzech meczów do pokonania PGE Wybrzeża Gdańsk. Podopieczni Kima Rasmussena po domowym triumfie 32:31, w rewanżu okazali się słabsi po rzutach karnych. Jednak w rozstrzygającej potyczce w 3mk Arenie Ostrów pokonali rywali 29:27 i zameldowali się w półfinale Orlen Superligi. Jest to największy sukces w całej historii klubu założonego w 1996 roku.
– Na pewno gratulacje dla Ostrowa, który awansował do półfinału pierwszy raz w historii. Wykonują bardzo dobrą pracę zarówno klub, trener, zawodnicy, wszyscy wraz z kibicami. Myślę, że mamy wielki szacunek dla nich, oni nie mają nic do stracenia. Teraz mają przed sobą 1/2 finału i każdy z nich na pewno marzy o wielkim finale – docenił rywali były selekcjoner reprezentacji Polski.
Większość zawodników kieleckiej drużyny nie zagrała oficjalnego meczu od 28 kwietnia i rewanżowego starcia z Gwardią Opole (40:24). Czy może to stanowić problem?
– No tak to już jest. Nie mamy jak u Harry'ego Pottera różdżki, żeby na 28, a teraz 27 graczy wszyscy byli w formie. Musimy codziennie pracować, codziennie patrzeć, co się dzieje z zespołem. Oczywiście ten gracz, który nie był na kadrze, może odpoczął i wygląda lepiej fizycznie, ale w grze dużo lepsi na pewno są ci, którzy byli na zgrupowaniach reprezentacji – podsumował Tałant Dujszebajew.
Czwartkowy pojedynek (15 maja) rozpocznie się o godzinie 20.30.
Fot. Materiały prasowe Orlen Superligi





