Zieliński: Postaramy się skoczyć Jagiellonii do gardła
W 30. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce zagra na Exbud Arenie z Jagiellonią Białystok. – Postaramy się skoczyć Jagiellonii do gardła i nie ułatwiać jej zadania – powiedział przed spotkaniem Jacek Zieliński, trener „żółto-czerwonych”.
W najbliższej potyczce Korona będzie musiała sobie radzić bez najlepszego strzelca drużyny Adriana Dalmau (o czym więcej przeczytasz TUTAJ). Czy jest to szansa dla młodego Daniela Bąka?
– To otwiera wiele szans. Jest możliwość występu zarówno Daniela jak i Jewgienija Szykawki. Wiadomo, że tracimy zawodnika, który strzelił dla nas dziesięć goli i to nie jest absencja ot, taka sobie. Szkoda, że akurat zdarzyło się to w końcówce sezonu. Mam nadzieję, że zarówno „Szyki” jak i „Bączek” godnie go zastąpią – wskazał.
Dobre recenzje po swoim pierwszym występie w wyjściowym składzie zebrał Wojciech Kamiński. Pomocnik, który z konieczności zastąpił pauzującego za nadmiar żółtych kartek Miłosza Trojaka na pozycji stopera, poradził sobie bardzo pewnie.
– Wojtek od dłuższego czasu wysyła dobre sygnały, dlatego ostatnio wystąpił w Gliwicach. Myślę, że dobrze, iż akurat w tak trudnym momencie dla nas wszedł i dał sobie radę. Natomiast teraz mamy różne możliwości manewru i zestawienia tego składu. Mamy do spotkania jeszcze dwa dni, oczywiście już jest przygotowany plan na to starcie, ale przede wszystkim będą decydować w nim detale. Jutro zobaczymy na treningach, jak to wszystko będzie wyglądało zdrowotnie. Cała dwudziestka jest brana pod uwagę do gry – podkreślił.
Z 30 czerwca kończą się umowy pokaźnej liczby zawodników kieleckiego klubu. W ostatnich dniach poinformowano o parafowaniu nowych kontraktów Huberta Zwoźnego oraz Miłosza Strzebońskiego. Co z innymi graczami?
– Myślę, że najlepiej jest wówczas, gdy o takich rozmowach jest cicho. One oczywiście trwają, natomiast ja akurat ich nie prowadzę, a to jest w gestii właściciela i dyrektora sportowego. Nie zagłębiamy się nad tym jako sztab, bo mamy swoją robotę do wykonania. Każdy z chłopaków ma jeszcze szansę do pokazania się, także spokojnie, to wszystko toczy się swoim rytmem. Rozmowy trwają, z niektórymi graczami jest bliżej ich sfinalizowania, a z innymi dalej. Jednak wszystko zmierza do szczęśliwego końca – odparł enigmatycznie.
Jagiellonia Białystok zajmuje trzecie miejsce w tabeli PKO BP Ekstraklasy, mając na koncie 55 punktów po 29 rozegranych meczach. Drużyna Adriana Siemieńca wygrała szesnaście spotkań, zremisowała siedem i przegrała sześć. Jej strata do liderujących – Rakowa Częstochowa i Lecha Poznań – wynosi tylko cztery punkty. „Jagiellończycy” po zdobyciu pierwszego tytułu mistrzowskiego przed rokiem, po raz pierwszy zagrali w fazie ligowej europejskich pucharów. W Lidze Konferencji doszli do fazy ćwierćfinału, w którym odpadli po dwumeczu z hiszpańskim Betisem (0:2, 1:1).
– Nie ma żadnych symptomów ku temu, abyśmy mieli odpuścić te ostatnie pojedynki. Oczywiście mamy duży szacunek za to, co zrobili w ostatnich miesiącach. Nie trzeba do tego meczu nikogo motywować. My z pewnością chcemy pokazać się z jak najlepszej strony i powalczyć z nimi jak równy z równym. Wiemy, że są podrażnieni stratą punktów z Zagłębiem, przez co ucieka im ten duet prowadzący, ale na pewno będzie to mega zmotywowany zespół. Możemy być jednak pewni, że my także tacy będziemy – podkreślił.
– Nie spodziewam się ze strony Jagiellonii żadnej taryfy ulgowej i tego, że będą zmęczeni. Oni z tego swojego kryzysu fizycznego, jaki tam był ostatnio, pomału wyjdą. Intensywność to słowo w kontekście naszych ostatnich występów często powtarzane, bo staramy się tak grać. Jednak szczerze powiedziawszy, to każdy z polskich trenerów chciałby mieć 52 mecze za sobą i być w sytuacji Jagiellonii. To jest tylko element, ku temu, że należą im się głębokie ukłony za to, co zrobili. Wyciągnęli wnioski z błędów innych zespołów i radzili sobie na dwóch frontach bardzo dobrze. Ja się bardzo cieszę, że pokazali, że można, że jakiś stereotyp w polskiej piłce został przełamany. My jednak postaramy się skoczyć Jagiellonii do gardła i nie ułatwiać jej zadania – dodał 64-latek.
Na Exbud Arenie mają zjawić się prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej Cezary Kulesza oraz selekcjoner reprezentacji narodowej Michał Probierz. Czy podziała to mobilizująco na kielczan?
– Myślę, że wizyta selekcjonera na każdym pojedynku działa mobilizująco na zawodników. Szczególnie tych polskich, będących w kręgu zainteresowań lub będących poza nim, a chcących do niego wskoczyć. Uważam, że dla nas największą mobilizacją jest gra przy pełnej publiczności i przyjazd aktualnego mistrza Polski. Chcemy postawić się mistrzom. To, że będzie selekcjoner, to super i dobra wiadomość dla niektórych graczy, ale bardziej skupiamy się na tym, „iż szlachectwo zobowiązuje”, to, że gramy z „Jagą” – wskazał.
O Jagiellonii jako zespole
– Zawsze podchodzimy całościowo do spotkań. W Jagiellonii nie ma jakiś niuansów typu indywidualne krycie. To zespół, który gra kompaktowo i jest fajnie zbilansowany. Ich siłą jest właśnie zespół. To, że Pululu czy Imaz coś indywidualnie zrobią, to świadczy o tym, iż są to gracze o klasie topowej w naszej lidze. Jeśli spojrzymy na nich przez pryzmat ostatnich starć, to większość piłkarzy trzymała równy poziom i dzięki temu osiągali dobre wyniki – opisywał.
Czy postawa Zagłębia Lubin, które wygrało ostatnio w Białymstoku to drogowskaz?
– Przygotowywaliśmy się do Jagiellonii bardzo mocno. Pokazywaliśmy zawodnikom fragmenty meczu z Zagłębiem Lubin, które było zdeterminowane i mądrze ustawiło się na Jagiellonię. Dla nas również inne spotkania to wskazówki. Interesują nas mecze, w których grali na trójkę w obronie tak jak my, więc to też dodatkowe informacje. Jednak bez względu na co my będziemy w analizach zwracać uwagę, to my musimy zrobić to co sobie zakładaliśmy. Jeśli będzie to powtarzalne i działo się w dłuższym okresie to będzie dobrze – podkreślił.
O pierwszym starciu przegranym 1:3
– Z takim przeciwnikiem trzeba być konsekwentnym przez pełne 90 minut. Chwila drzemki w tym spotkaniu może nas wiele kosztować, jak to miało miejsce w Białymstoku. W szczególności przy bramce na 1:2. Jesteśmy mądrzejsi o te doświadczenia i będziemy chcieli to wykorzystać i zaprezentować się ze zdecydowanie lepszej strony – zaznaczył.
O ewentualnej pięciomeczowej szansie dla Daniela Bąka
– To jest wyolbrzymianie sytuacji. Trudno mówić o pięciu meczach testu dla chłopaka, który dopiero wchodzi do poważnej piłki. Dajmy mu się ograć. Mamy plan na Daniela i absolutnie nie mówimy tutaj o żadnych testach, niech wchodzi i prezentuje się jak najlepiej wchodząc na boisko – podsumował Jacek Zieliński.
Niedzielne spotkanie (27 kwietnia) przy Ściegiennego 8 rozpocznie się o godzinie 12.15.
Fot. Mateusz Kaleta
POLECAMY: FOTOGRAF KIELCE ŻANETA KOSMALA





