Zieliński po Piaście: Jesteśmy bardzo źli na siebie
W 29. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce zremisowała na wyjeździe z Piastem Gliwice 1:1. Zawodu rezultatem potyczki nie krył Jacek Zieliński, trener „żółto-czerwonych”.
Jacek Zieliński (trener Korony): – Jesteśmy bardzo źli na siebie, bo w doliczonym czasie gry wypuściliśmy to zwycięstwo z rąk. Zwycięstwo, które dałoby nam już takie pewne utrzymanie. Zdobyliśmy punkt, ale jest takie uczucie wielkiego niedosytu, szczególnie tracąc gola w końcówce meczu. Szczególnie przy takim braku koncentracji to boli i musimy się z tym zmierzyć. Z drugiej strony mamy punkt, który dokładamy do swojego dorobku.
Niestety ze spotkania, w którym chcieliśmy jeszcze coś dołożyć i tego Piasta „dobić” to zaczęliśmy się bronić, a to się zazwyczaj tak kończy. Gliwiczanie w drugiej połowie zagrali inaczej agresywniej i wyżej. To już nie była ta wystraszona drużyna z pierwszej połowy i złapali nas w takim momencie. Nie mieliśmy atutów żeby tę piłkę utrzymać z przodu i nie mieliśmy akcji oskrzydlających, które w pierwszej części wyglądały dobrze. Rywal lepiej zareagował, a my daliśmy się stłamsić.
Trochę pokrzyżowały nam szyki te wymuszone zmiany, bo Wojciech Kamiński poprosił o zmianę co nie było planowane, później uraz Adriana Dalmau. Wszystko wskazuje na to, że Hiszpan ma kontuzję mięśnia dwugłowego i słabo to wygląda.
„Kamykowi” przyglądam się bacznie od jakiegoś czasu. Nie minęło nawet 48 godzin od meczu rezerw (z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski – przyp. red.), a zagrał bardzo dobrze. Ta zmiana była jednak pokłosiem jego występu w czwartek. Jest zawodnikiem mobilnym, dynamicznym i wygląda bardzo dobrze. Pasował nam dziś na tę pozycję w miejsce Trojaka i spisał się idealnie. Niestety czynniki o których mówiłem nie pozwoliły mu grać dalej. Ja jestem bardzo zadowolony z jego występu, bo to kolejny zawodnik, który dał sygnał, że w końcówce sezonu możemy na niego liczyć.
„Shiki” może nie grał rewelacyjnie, ale w pierwszej połowie idealnie robił swoją pracę i dzięki temu nie wpuszczaliśmy Piasta na swoją połowę. Napastników rozlicza się jednak z bramek i dlatego na boisko wszedł Adrian. Chcieliśmy wykorzystać to, że gdy rywal się odkrywa i robi się więcej miejsca to Dalamu będzie mógł wykorzystać swojego nosa, lecz niestety nie zdążył.
Bramka gospodarzy wynikła z braku centymetrów. Zmiany, które musieliśmy zrobić sprawiły, że mieliśmy dużo niższych zawodników nie do grania głową np. Zwoźnego, Konstantyna czy Pedro Nuno. Do tego koncentracja, wrzut, piłka przebita i czegoś zabrakło. Niestety nie ma czegoś takiego jak bezbłędna gra gdyż w tym momencie ten błąd popełniliśmy.
W niedzielę (27 kwietnia) kielczanie zagrają na Exbud Arenie z Jagiellonią Białystok. Początek spotkania zaplanowano na godzinę 12.15.
Fot. Grzegorz Ksel





