Mamla przed Lechem: Lubię takie mecze, w których dużo się dzieje
W 27. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce zagra na wyjeździe z Lechem Poznań. – Musimy skupić się przede wszystkim na defensywie, a potem zobaczymy, co będzie z przodu – powiedział przed spotkaniem Rafał Mamla, bramkarz „żółto-czerwonych”.
W ostatnim spotkaniu z Radomiakiem Radom kielczanie przerwali serię ośmiu meczów bez porażki. Golkiper zapewnia, że nie będzie miało to wpływu na postawę drużyny Jacka Zielińskiego w Poznaniu. – Jestem zdania, że ta porażka nie będzie miała na nas większego wpływu. To coś nowego dla nas w tym roku, bo nie zapunktowaliśmy, ale na pojedynek w Poznaniu nie będzie to oddziaływać – wskazał.
Po raz pierwszy w karierze Mamla stracił trzy gole w spotkaniu PKO BP Ekstraklasy. Jak zareagował? – Od razu po meczu nie było łatwo przyjąć tego, że straciliśmy trzy gole. Jednak teraz jest już okej i jedziemy po punkty – zaznaczył.
Według wychowanka Granatu Skarżysko-Kamienna porażka z Radomiakiem nie zmieni stylu drużyny w najbliższej potyczce. – Z pewnością będziemy robić to, co na początku rundy wiosennej, czyli popisywać się dobrą grę w defensywie. Po niej będziemy szukać zdobywania bramek z przodu. Lubię takie starcia, w których dużo się dzieje, pozwalają być bardziej skoncentrowanym i można wtedy pomóc drużynie – podkreślił 21-latek.
Jakość poznaniaków pokazuje fakt, że drużyna ze stolicy Wielkopolski zajmuje 3. miejsce w tabeli PKO BP Ekstraklasy, z dorobkiem 50 punktów po 26 rozegranych meczach. Podopieczni Nielsa Frederiksena mają na koncie szesnaście zwycięstw, dwa remisy i osiem porażek. W kadrze zespołu są zawodnicy wysokiej klasy jak, chociażby napastnik Mikael Ishak.
– Zagrożenie przyjdzie z każdej strony. Nie ma jednakowych sytuacji w meczu i nie da się odtworzyć każdej akcji. Każdy zawodnik może wykreować coś groźnego. Będę starał się robić wszystko, aby bramki dla Lecha nie padły. Chcemy zrewanżować się za porażkę w Kielcach – skwitował.
Na Enea Stadionie zasiądzie prawie komplet widzów. Czy będzie to działało deprymująco? – Wprost przeciwnie. Dla mnie wyjazd z kompletem widzów to mecze, w których fajnie się gra. Te krzyki fanów rywali bardziej mnie motywują niż demotywują – zdradził.
Za nadmiar żółtych kartek pauzował będzie Afonso Sousa. Portugalczyk zagrał w 25 spotkaniach, w których zdobył 9 bramek i zanotował 6 asyst. Spotkanie z Koroną będzie jego drugim, które opuści (wcześniej 9 lutego z Lechią 0:1). Czy to przewaga?
– Moim zdaniem nie powinniśmy się skupiać na poszczególnych zawodnikach rywala, a na sobie. Musimy pokazać siebie z jak najlepszej strony. Wiadomo, że mają mocną kadrę i będą chcieli zdobyć punkty po kilku porażkach, ale my będziemy robić swoje – podsumował
Sobotnie spotkanie (5 kwietnia) rozpocznie się o godzinie 20.15.
Fot. Grzegorz Ksel





