Gębala po Zagrzebiu: wiedziałem, że potrzebujemy przede wszystkim czasu
W ostatniej kolejce fazy grupowej Ligi Mistrzów Industria Kielce wygrała na wyjeździe z chorwackim HC Zagrzeb 27:26. – Myślę, że będziemy niewygodnym przeciwnikiem dla każdego, z kim możemy się zmierzyć – powiedział po spotkaniu Tomasz Gębala, lider obrony „żółto-biało-niebieskich”.
W ostatniej akcji środowej (5 marca) potyczki popularny „Rudy” zebrał piłkę w ataku, uniemożliwiając rywalom wyprowadzenie kontrataku dającego im szansę na remis. Jak to kluczowe zagranie wyglądało z perspektywy głównego zainteresowanego?
– Piłka leci do mnie, bo spojrzałem, gdzie leci a leci do mnie i zebrałem ją. Byłem jeszcze wytrącony trochę z równowagi, była to też nieprzyjemna pozycja dla mnie, bo cały mecz grałem tylko w obronie przez to, że wcześniej chorowałem – opisywał.
Czy myślał nad oddaniem rzutu? – No właśnie, może gdyby ta zbiórka była taka, że mógłbym zrobić jakiś krok do przodu spokojnie, bez ryzyka spalonego. Ja jestem jednak rozgrywającym, a nie kołowym, więc to nie jest wygodne dla mnie tak z miejsca wyskoczyć z dwóch nóg i rzucić. Z tego względu nie miałem w głowie, żeby rzucać, bo wiedziałem, że potrzebujemy przede wszystkim czasu. Gdybyśmy potrzebowali bramki, to bym rzucał normalnie, ale jak potrzebowaliśmy, tylko żeby czas upłynął, no to wiedziałem, żeby wycofać piłkę i żebyśmy rozegrali ten atak do końca – analizował.
Za kielczanami kolejne emocjonujące spotkanie, którego los waży się do ostatnich sekund – Kto chciałby oglądać, gdyby nie było nerwów? Więc te nerwy są ważne. Jak to mówi klasyk z piłki ręcznej – „na luzie jedną” i tyle – wskazał.
Kielczanie wyszli z grupy i zagrają w fazie play-off z kimś z trójki Fuchse Berlin, Paris Saint-Germain lub Sporting Lizbona. Wymienione ekipy zagrają jutro (6 marca) o trzecie miejsce w grupie A.
– Teraz są play-offy. Play-offy to jest forma dnia, a tak naprawdę forma dwóch dni, dwóch meczów. Nieważne, co działo się wcześniej, teraz możemy z szóstego miejsca wyjść i zrobić wszystko tak naprawdę. Myślę, że będziemy niewygodnym przeciwnikiem dla każdego, z kim możemy się zmierzyć – podsumował były reprezentant Polski
Fot. Patryk Ptak





