[CKsportowe historie] Kiełb utrzymał Koronę na Suchych Stawach!
W 27. kolejce Ekstraklasy sezonu 2009/2010 Korona Kielce zagrała przeciwko mistrzom Polski Wiśle Kraków. Jak wyglądał tamten pojedynek?
W piątkowy wieczór 30 kwietnia 2010 roku „żółto-czerwoni” w poszukiwaniu cennych punktów wyjechali na krakowskie Suche Stawy. Domowe mecze na obiekcie Hutnika rozgrywała tam wówczas Wisła, której stadion Henryka Reymana był w remoncie.
We wcześniejszym spotkaniu ligowym „złocisto-krwiści” ulegli Legii Warszawa 0:1. Kielczanie mieli wówczas problemy z brakiem skuteczności. Co wyraźnie zaznaczyliśmy w zapowiedzi meczowej zabrakło im tego również w potyczkach ze Śląskiem Wrocław (1:1), Piastem Gliwice (0:1) czy GKS-em Bełchatów (1:1).

Jak pisaliśmy w naszym materiale Korona dzięki trzem punktom zdobytym w Krakowie mogłaby spokojnie utrzymać się w ekstraklasie. Wisła natomiast, jeżeli marzy o mistrzostwie Polski, nie może sobie już pozwolić na stracenie choćby jednego oczka. Warto dodać, że najbliższe spotkanie odbędzie się na stadionie Hutnika Kraków, co również nie stawia podopiecznych Kasperczaka w komfortowej sytuacji. A nieobecność pauzującego za żółte kartki Tomasa Jirsaka oraz kontuzjowanego Mariusza Pawełka mogą skutecznie pokrzyżować wiślakom plany zwycięstwa nad Kielcami.
Korona także miała swoje problemy kadrowe. Paweł Sobolewski nie zagrał do końca rundy, z kolei występy Ediego Andradiny i Nikoli Mijailovicia w starciu z Wisłą stały pod dużym znakiem zapytania. – Nikola i Edi pojechali na badanie USG i dopiero po nim okaże się, czy będą mogli zagrać. Mijailović już od dłuższego czasu ma problem ze stawem skokowym i kolanem. Ale poczekajmy na ostateczną decyzję lekarzy. Chcemy, żeby obaj pojechali do Krakowa, bo to silne punkty zespołu. Obaj są też ambitnymi jednostkami i na pewno zrobią wszystko, żeby z Wisłą zagrać – mówił przed meczem Marcin Sasal, trener Korony.

– Oglądaliśmy mecz krakowian z Piastem, trener był zresztą na meczu w Gliwicach, tak więc analizujemy już grę naszych najbliższych przeciwników i przygotowujemy się teraz pod kątem piątkowego spotkania. Chcemy wygrać z Wisłą. Zresztą kto by nie chciał ich pokonać? – pytał retorycznie Jacek Kiełb pomocnik „żółto-czerwonych”.
Od początku potyczki kielczanie przejęli inicjatywę nad zdecydowanym faworytem tego starcia ekipą „Białej Gwiazdy”. W 10. minucie świetnie zachował się Maliszewski, który dograł piłkę w pole karne, gdzie znajdował się Kiełb. „Ryba” uderzył mocno i nie do obrony. 1:0 dla Korony i wielkie niedowierzanie na Suchych Stawach. W kolejnych minutach zdumienie kibiców Wisły było jednak jeszcze większe. Podopieczni Marcina Sasala dalej posiadali inicjatywę i nadal próbowali atakować – opisaliśmy tę bramkę w naszym artykule meczowym.

W pierwszej części gry kielczanie powinni podwyższyć na 2:0, jednak strzał Nikoli Mijailovicia wylądował na poprzeczce a dobitkę aktywnego Jacka Kiełba zablokował Arkadiusz Głowacki.
W przerwie Henryk Kasperczak zmienił Juniora Diaza, na Issę Ba. „Wiślacy” od razu ruszyli do ataków, ale nie potrafili na poważnie zagrozić bramce Zbigniewa Małkowskiego. Udało się im to dopiero w 64. minucie, kiedy to kapitalną interwencję po strzale Wojciecha Łobodzińskiego zanotował kielecki golkiper.

Ostatecznie pomimo dużego oblężenia bramki byłego gracza Feyenoordu zachował on czyste konto i zapewnił Koronie niezwykle cenne zwycięstwo. Wygrana z liderem Ekstraklasy i ówczesnym Mistrzem Polski sprawę utrzymania wystawiała dosłownie na wyciągniecie ręki.
Po meczu zadowolenia z postawy swoich podopiecznych nie krył Marcin Sasal.
– Byliśmy dziś zdeterminowani, by wygrać. Mieliśmy kilka sytuacji, żeby prowadzić wyżej niż 1:0. Później Wisła narzuciła swój styl gry przez co zrobiło się nerwowo. Ostatnio gramy przyzwoicie. Jak się gra schematycznie z Wisłą to się nie wygrywa. Jeszcze do mnie to nie dotarło, że wygraliśmy. Przełamaliśmy pewną barierę. Zostały już tylko trzy kolejki i w każdym meczu będziemy grać o zwycięstwo i utrzymanie. Dlaczego w drugiej połowie siedziałem na ławce? Dostałem ostrzeżenie, że jeśli powiem jeszcze jedno słowo, to zostanę usunięty z płyty boiska. Pierwszy raz w ciągu dziesięciu lat takie coś mi się przydarzyło. Skoro przeszkadzałem sędziom, to sobie usiadłem – wskazał.


Przewidujący przed meczem swoje trafienie „Ryba” wskazał na pomoc ze strony kibiców drużyny kieleckiej.
– Przy absencji Ediego zagrałem w ataku i to jest takie moje szczęście w nieszczęściu, najważniejsze jest jednak to, że wygraliśmy. Praktycznie mamy pewne utrzymanie, ale nie podnosimy jeszcze głowy do góry. Przed meczem rozmawialiśmy z kibicami i obiecali, że jak wygramy to przywitają nas w Kielcach. Mam nadzieję, że to zrobią i że są szczęśliwi tak samo jak i my. Co mówił w przerwie trener? Mieliśmy utrzymywać się przy piłce, no i starać się strzelić drugą bramkę, bo wtedy byłoby po meczu, ale niestety była nerwówka do końca. Drużyny, które tutaj przyjeżdżały bronią się, starają się grać na zero z tyłu. Nam udało się nie stracić gola, a na dodatek sami coś strzeliliśmy. Chyba trochę zaskoczyliśmy Wisłę i teraz jesteśmy szczęśliwi – mówił po spotkaniu.

– Dobrze zagraliśmy taktycznie, to był udany mecz, a te punkty były nam potrzebne do utrzymania. Teraz mamy spokojną sytuację i wierzę, że w trzech pozostałych do końca meczach jeszcze coś uda nam się zdobyć. Na wyróżnienie zasługują wszyscy piłkarze Korony. Cieszę się, że wygraliśmy. Myślę, że na 99% utrzymaliśmy się w lidze, a jeśli chodzi o mistrzostwo, to chciałbym, żeby zdobyła je Wisła, bo jest lepszą drużyną od Legii – stwierdził z kolei Nikola Mijajlović.

Wisła Kraków – Korona Kielce
0:1 (0:1)
10’ Kiełb
Wisła: Juszczyk – Alvarez, Głowacki, Marcelo, Piotr Brożek – Kirm (61' Łobodziński), Sobolewski, Diaz (46' Ba), Małecki – Boguski, Paweł Brożek
Korona: Małkowski – Jędrzejczyk, Hernani, Stano, Markiewicz – Maliszewski (70' Łatka), Wilk, Vuković, Mijajlović – Kiełb (79' Tataj), Gajtkowski (76' Zieliński)
Żółte kartki: Sobolewski - Zieliński, Vuković, Markiewicz
Sędzia: Hubert Siejewicz (Białystok).
Widzów: 4000.
Mecz Wisła Kraków – Korona Kielce (bramka Kiełba od 14:15)





GALERIA ZDJĘĆ Z MECZU WISŁA KRAKÓW – KORONA KIELCE
Fot. Oskar Patek/Paula Duda




