Zieliński po Stali: To, co los zabrał we Wrocławiu, oddał nam dziś
W 6. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce wygrała domowy mecz ze Stalą Mielec 2:1. Z pierwszego zwycięstwa w sezonie zadowolony był szkoleniowiec gospodarzy.
Jacek Zieliński (trener Korony): – Plan podstawowy to było zdobycie trzech punktów i został on wykonany. Mieliśmy w tym meczu trudne chwile, chwała dla chłopaków, że dobrze zareagowali po straconej bramce. To, co los zabrał we Wrocławiu, oddał nam dziś.
Malarczyk będzie miał badania. Piotrek nadal odczuwa kontuzję pleców, jutro będą badania i będziemy wiedzieć co i jak.
W pierwszych meczach, mieliśmy dużo problemów ze skrzydłami, które nie funkcjonowały, jak trzeba. Chcieliśmy zwolnić środek pola i zagrać na dwóch napastników.
„Szyki” jest bardziej mobilny i generuje więcej prędkości, stąd zmiana za Dalmau. Zmiennicy dali dobre zmiany, Pieniu zagrał na półlewym po profesorsku idąc dalej do Szumy i Błania. Tak to powinno wyglądać. W kadrze mamy 20 ludzi i pokazują że chcą grać.
Przy straconym golu coś nie zafunkcjonowało. Było bez doskoku i wyjścia na wyblok, na co uczulaliśmy.
Zdawaliśmy sobie sprawę, że zmiana ustawienia i wyjście na dwóch napastników nie będzie oznaczało tajfunu ofensywnego. Patrzymy na plusy, a nie na minusy, bo dziś te pierwszy przysłoniły te drugie.
Taktyką interesują się media. Piłkarze grają swoimi umiejętnościami. Czasem coś się w niej zmieni pod przeciwnika. Uważam, że wyeksponowali nasze dobre strony, czyli naszych dobrych dwóch napastników. Dobry środek pola i obrona z dwoma wahadłowymi, którzy mają zmienników. Korciło mnie, aby tego spróbować zaraz po przyjściu. Potrzebowałem potwierdzenia, co do trzeciego stopera. Pau Resta we Wrocławiu uniósł to, więc już nie miałem wątpliwości.
Stal nas trafiła, a nie zanosiło się na to. Akcja na 2:1 to fajna piłka od tyłu, wyprowadzenie Matuszewskiego i piłka wsteczna w pole karne, która dała gola. To najbardziej cieszy, że to, co robimy na treningach wychodzi w meczu.
Fot. Mateusz Kaleta





