Magiera: Dzisiaj Korona prowadziła i była bliska zwycięstwa
W 5. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce zremisowała wyjazdowy mecz ze Śląskiem Wrocław 1:1. Jeden punkt zdobyty grając przez ponad pół godziny dziesięciu na jedenastu, docenia, choć czuje niedosyt Jacek Magiera szkoleniowiec gospodarzy.
Jacek Magiera (trener Śląska Wrocław): – To dla nas niedosyt, bo graliśmy dziś o pełną pulę. Nie zrealizowaliśmy zadania, a mogliśmy to jeszcze przegrać. Wyrównujący gol padł w doliczonym czasie, ale też była okazja w końcówce.
Nie była tu taka intensywność, jakiej byśmy chcieli. Nie byliśmy gotowi na podążanie za akcją i drugą piłką. Było to widać przez większość meczu. Nie byliśmy wystarczająco zregenerowani, przez ostatnie dni skupialiśmy się właśnie na tym.
Wynik meczu z St. Gallen to sytuacja, z którą muszą sobie poradzić w szczególności młodzi gracze. Doświadczeni zawodnicy rozgrywali już takie potyczki i potrafią sobie z tym radzić.
To nie wina Matsenki. Wcześniej popełniliśmy błąd, to nie jest rezultat nadmierniej energii Ukraińca. Dziś każdy mógł ją dostać.
Pierwsza połowa była inna niż druga. Wiedzieliśmy też, że każda minuta będzie grała na korzyść naszych zawodników. To kwestia czasu jak nasi zawodnicy weszliby na odpowiednie obroty. Uważam, że ten zespół jest w fazie budowy, moim zawodnikom mam dużo do przekazania. O detalach dowiedzą się na jutrzejszym treningu.
Rzeczywiście po podaniu Nahuela Żukowski miał stuprocentową sytuację, którą powinien wykorzystać. Ma asystę, ale też sinusoidę. On walczył ze sobą, w momencie ostatnich wydarzeń trzeba to było robić, przełamywać swoje bariery. Plus za asystę a minus za niewykorzystaną sytuację, gdzie musi być to strzał w światło bramki.
W ostatnich minutach chcieliśmy się pokusić o kolejnego gola.
Nie patrzę na to czy gramy z Koroną. Z każdym trzeba wygrać. Pamiętam zarówno grudniowy jak i lipcowy mecz, można było je wygrać tak samo jak tutaj. Dzisiaj Korona prowadziła i była bliska zwycięstwa.
Fot. Mateusz Kaleta





