Zieliński po Śląsku: Straciliśmy dwa punkty
W 5. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce zremisowała wyjazdowy mecz ze Śląskiem Wrocław 1:1. Rozczarowania podziałem punktów nie krył opiekun „żółto-czerwonych” Jacek Zieliński.
Jacek Zieliński (trener Korony Kielce): – Jest w nas ogromny niedosyt. Straciliśmy dwa punkty. W takim momencie, gdy trafiamy na zespół podmęczony Ligą Konferencji prowadząc 1:0 w 90. minucie grając w przewadze zawodnika, nie możemy dać sobie strzelić bramki. Sprowokowaliśmy tę bramkę i zamiast trzech punktów i spokojnej podróży do Kielc będzie lekka frustracja, ale taka jest piłka. W innych okolicznościach, punkt zdobyty we Wrocławiu u byłego reprezentanta w europejskich pucharach przyjęlibyśmy z pocałowaniem ręki, dziś niestety nie.
Mamy za sobą jeden pełny mikrocykl treningowy. Widać było dziś, że próbowaliśmy grać w piłkę. Wychodziliśmy z futbolówką od tyłu i tworzyliśmy swoje sytuacje. Zespół był zdeterminowany, a przede wszystkim dobrze reagował na starty. Zabrało nam powtarzalności oraz odpowiedzialności, to powiedziałem zawodnikom w szatni. Nie można stanąć na jedenastym metrze i czekać na dośrodkowania przeciwnika, bo zawsze ktoś popełni błąd. My to z pewnością poprawimy. Szkoda, że człowiek zawsze uczy się na własnych błędach. To jest najbardziej przykre.
Bardzo się cieszę, że Adrian dał sygnał tak samo jak „Pieniu”. Wcześniej mieliśmy też kilka dobrych okazji jak choćby Szykawki, która skończyła się czerwoną kartką. W pierwszej połowie także było kilka udanych akcji, gdzie zabrakło nam wykończenia. Jakiś zaczyn jest, skupiamy się dalej na pracy. Póki co sytuacja w tabeli wiele nie drgnęła, musimy odnieść pierwsze zwycięstwo. Ono zbuduje wiele, atmosferę wokół klubu, kibiców, bo nic tak nie buduje jak właśnie wygrana. Tego nam dalej brakuje i nadal jesteśmy w niedoczasie.
Nie sugerowałem się w ogóle opiniami o Pau Reście. Teraz przypatrywałem się jemu, widziałem w tygodniu jego postawę na treningach. Uważam, że zagrał bardzo poprawnie. Zarzuca się, że motoryka nie jest jego najsilniejszą stroną, ale dobrze się ustawia, antycypuje i odbiera piłki. Przy tym nieźle gra głową co po niektórzy mówią, że nie. Dzisiaj nie przegrywał główek, uważam jego debiut za naprawdę udany. W atmosferze, która się wokół niego roztoczyła uważam, że stanął na wysokości zadania i jestem kontent.
Nasze zmiany wynikały z chęci wygrania tego meczu. Drugą sprawą natomiast jest to, że Trejo wraca po kontuzji. Wiedziałem, że on wytrzyma maksymalnie 70 minut, to samo Martin Remacle, z którym umówiłem się na godzinę. On grał i tak dziś dłużej. Zmiana Yoava być może w innej sytuacji bym go nie zmienił, ale miał żółtą kartkę i to było niebezpiecznie. Wiktor Długosz oddychał rękawami, więc zmiana na Adriana była naturalna. Te zmiany wynikały z chęci zwycięstwa a po części z tego jak reagowaliśmy na to co się dzieje. Mieliśmy dziś mocną ławkę, nie mogę narzekać. Generalnie te zmiany się opłaciły. Myślę, że to nie one jednak spowodowały, że straciliśmy bramkę tylko zwykły ludzki brak odpowiedzialności. To nabiera się z doświadczeniem i wiekiem, a tego właśnie nam dziś brakowało.
Wokół Mariusza Fornalczyka jest dużo dyskusji o tym, że powinien grać świetnie i nieść Koronę. Z drugiej strony spójrzmy na to, że w Pogoni też nie był zawodnikiem wiodącym. Wchodził tam na krótkie zmiany. On przyszedł do Kielc się odbudować, nie będzie teraz tak, że da mu w prezencie miejsce w składzie. Musi na to zapracować, ma fajne predyspozycje do gry z kontry, ciężko było mu dziś z tego skorzystać przy głęboko cofniętym Śląsku. Parę sytuacji z Matuszewskim stworzyli, ale sam musi sobie zdawać z tego sprawę, że więcej od niego oczekujemy. Mówiąc o odpowiedzialnym zachowaniu, to miałem na myśli właśnie jego.
Przy straconym golu zabrakło nam zablokowania dośrodkowania Żukowskiego. Nikt do niego nie doszedł i dopuściliśmy do zagrania w pole karne. W ostatnich minutach spotkań takie akcje się przecina, a on ją dośrodkował i później ktoś nie doszedł do zawodnika. Będziemy to analizować z drużyną. W pierwszej fazie Mariusz Fornalczyk powinien dojść do rywala i wyblokować. To nie jest tak, że tylko jego winimy. Możemy doszukiwać się, że Pau Resta nie wyskoczył wyżej, czy Pedro Nuno nie domknął. Spokojnie sobie tę akcję zanalizujemy.
Fot. Mateusz Kaleta





