Jabłoński o przyczynach odejścia: Właściciel ma prawo powołać osobę, której ufa
Podczas wtorkowej konferencji prasowej prezes Łukasz Jabłoński ogłosił zakończenie pracy w Koronie Kielce. – Przed konferencją wykonałem telefon do pani prezydent Agaty Wojdy – przyznał podczas jednej z wypowiedzi.
Łukasz Jabłoński ogłosił, że z dniem 7 czerwca kończy pracę w Koronie Kielce. To jego decyzja i tak ją argumentował: – W ramach pracy podejmowałem decyzje obarczone biznesowym ryzykiem i nie wyobrażam sobie pełnienia tej funkcji dalej w otoczeniu, w którym nie mam pełnego poparcia i zaufania ze strony właściciela. Dlatego postanowiłem zrezygnować.
Jednocześnie Jabłoński podkreślił, że to nie jest atak wymierzony w nową prezydent Miasta Kielce. Jego zdaniem właściciel ma pełne prawo do wybrana zarządu, któremu będzie ufał i się z nim w pełni zgadzał. – Czuję, że tak by nie było, stąd moja decyzja. Przed konferencją wykonałem telefon do pani Agaty Wojdy, chciałem odejść z klasą. Odbyliśmy merytoryczną rozmowę i cieszę się, że ją przeprowadziłem. Czuję się z tym dobrze. Z wydźwięku jestem bardzo zadowolony, bo pani Agata Wojda ma świadomość potrzeby przeprowadzenia szybkich zmian. To jest coś pozytywnego dla klubu – dodał.
– Mam nadzieję, że zapowiadany audyt odbędzie się w profesjonalny sposób i nie będzie próbą zdyskredytowania mojej osoby przez wzgląd na mój start w wyborach i kwestie polityczne. Za każdym razem pracując w Koronie dawałem z siebie maksa, czasami nawet przekraczając granice rozsądku, jednak nie chcę robić z siebie męczennika. W rozmowie z panią prezydent zadeklarowałem, że jestem do pełnej dyspozycji. Nie chcę stąd uciekać i będę pierwszym, który będzie bił brawa mojemu następcy. Jeśli ten klub ma się rozwijać, to każdy kolejny prezes musi być lepszy od poprzednika – zapowiedział Jabłoński.
– Nie uważam się za super prezesa, dałem z siebie tyle, ile mogłem. Przyjdzie ktoś inny i poprawi to, co robiłem źle. Ale odchodzę z czystym sumieniem i cieszę się, że dawaliśmy kibicom wiele niezapomnianych emocji. Poniosłem też porażkę, bo nie znalazłem tylu sponsorów, aby zapewnić niezależność klubu od miasta – przyznał.
Jabłoński dodał także, że przed nowym prezesem niełatwe zadanie. Zwłaszcza jeśli ten nie będzie miał doświadczenia w prowadzeniu klubu sportowego, tak jak to miało miejsce w przypadku dotychczasowego sternika. – Pamiętam siebie, człowieka przychodzącego do klubu nie mającego pojęcia o tym, jak działa ta branża. Gdybym się wtedy uzewnętrznił, skompromitowałbym się. To branża działająca w wariackim tempie. Musi pojawić się tutaj ktoś, kto ją rozumie albo chce słuchać ludzi pracujących tutaj od lat, albo posłuchać moich podpowiedzi. Jestem skłonny pomóc, przyjeżdżać tutaj przez kolejny rok, niezależnie kto mnie zastąpi.
W następnym punkcie swojej wypowiedzi prezes Jabłoński podziękował za współpracę wszystkim pracownikom klubu, wymieniając każdego z osobna, dziennikarzom, osobom z Rady Nadzorczej itd. Prezes wspomniał też Piotra Dulnika, szefa Suzuki Motor Poland. – Pragnę podziękować panu Piotrowi Dulnikowi, gdyby nie on, nie byłoby mnie tutaj.
Klub musi zachować decyzyjną ciągłość, dlatego Miasto Kielce tuż po 7 czerwca powinno ogłosić nowego prezesa, tymczasowego lub tego wybranego na stałe. – Może jestem nadmiernym optymistą, ale wierzę że pani prezydent i otoczenie podejmą szybkie działania.
Jabłoński jest również zobowiązany do odsprzedania posiadanego w spółce procenta udziałów.
Fot. Maciej Urban




