Lijewski po utraconym mistrzostwie: w sporcie nie ma monopolu na zwycięstwa
Po drugiej finałowej porażce z Orlenem Wisłą Płock Industria Kielce została wicemistrzem Polski. Zawodu z takiego obrotu spraw nie krył Krzysztof Lijewski.
Krzysztof Lijewski (drugi trener Industrii Kielce): Przebieg meczu potwierdził to, na co byliśmy przygotowani. Wiedzieliśmy, że będzie to bardzo zacięte starcie od początku do końca. Czasami przypominało to spotkania z lat 80-tych czy 90-tych, kiedy te wyniki były bardzo niskie i przeważała gra obronna nad atakiem. Potwierdził to pierwszy mecz w Płocku jak i ten dzisiejszy. Szliśmy łeb w łeb i o naszej dzisiejszej porażce zdecydowały detale, np. duża liczba błędów technicznych, z których kilka podyktowanych, moim zdaniem, na wyrost oraz nasza gra w przewadze. To, co dzisiaj, ale nie tylko dzisiaj, bo przez cały ten trudny dla nas sezon od problemów z głównym sponsorem, widmo upadku drużyny po straszne kontuzje, poharatany skład czy dużo pechowych gwizdków sędziów na różnych szczeblach rozgrywek nie tylko w polskiej lidze, ale i Lidze Mistrzów. To wszystko pokazywało, że ten sezon będzie bardzo trudny i ciężko będzie z niego coś wycisnąć. Z Tałantem i całym sztabem zgodnie uważamy, że cała nasza drużyna to są lwy, walczaki, chłopaki, których nie raz, nie dwa skazali na pożarcie, a pokazali, że będą walczyć do ostatniego tchu. Oczywiście można powiedzieć, że można lepiej zagrać w rzutach karnych, ale to jest loteria. Wiemy, że to jest presja, zmęczenie, ciśnienie i to jest tzw. rzut monetą, albo wygrasz, albo nie. Po raz kolejny nie możemy mieć pretensji do chłopaków, bo tak czasem bywa.
Wszyscy też dobrze wiecie, że po tym meczu stan rywalizacji powinien być 1:1, bo w pierwszym meczu do karnych dojść w ogóle nie powinno. Mam takie wrażenie, że nie gramy tylko z drużyną przeciwną, ale jest tutaj także głębsze dno. Specjalnie zabrałem ze sobą medal na konferencję prasową, bo czy widzicie co, na nim jest napisane? Co jest za naszymi plecami? Odkąd ten sponsor wszedł do związku, do ligi to możecie połączyć kropki i widzicie, że trudno walczyć z taką maszyną. To nie jest żadna wymówka, to nie jest ujma dla naszych zawodników, to też nie jest atak na drużynę z Płocka, ale czasami wydaje się, że to jest walka z wiatrakami. Jako ludzie, którzy znacie się na piłce ręcznej wiecie, o czym mówię. Musicie na to zareagować i głośno o tym mówić i pisać. Gdy grałem w Bundeslidze, to byłem w takiej drużynie gdzie sponsorem była firma od biżuterii. Ten sam podmiot wspierał też drużynę w Danii, a EHF się oburzył i stwierdził, że jest to niedopuszczalne, żeby jeden sponsor wspierał dwie drużyny z różnych krajów, ale rywalizujące razem w rozgrywkach Ligi Mistrzów. Sponsor musiał wówczas zdecydować, a u nas taka sytuacja nikomu nie przeszkadza i nie kole w oczy.
Gratulację oczywiście dla drużyny z Płocka, dla trenera Sabate, którzy wykonali świetną robotę. Wydaje mi się, że w sporcie nie ma monopolu na zwycięstwa. Mieliśmy świetną serię, napisaliśmy piękną historię, która trwała 12 lat. To jest wyczyn godny zapamiętania i pielęgnowania, ale pamiętajmy o tym, że każda seria się kiedyś kończy. Mamy jednak dużo motywacji, żeby w nowym sezonie odrobić wszystko, bo z czterech pucharów, które były potencjalnie do wygrania nie zdobyliśmy nic. Mam nadzieję, że będzie to dla nas pozytywny kop do bardzo ciężkiej pracy zakończonej sukcesami.
Fot. Maciej Urban




