Trojak po Lechu: ta drużyna ma „jaja” i charakter
Korona Kielce zapewniła sobie utrzymanie w PKO BP Ekstraklasie dzięki wyjazdowemu zwycięstwu nad Lechem Poznań 2:1. – To zwycięstwo dedykujemy kibicom, bo zasługują na tę Ekstraklasę – powiedział po spotkaniu Miłosz Trojak, obrońca „żółto-czerwonych”.
Dzięki drugiemu wyjazdowemu zwycięstwu nad „Kolejorzem” w historii kielczanie w ostatniej kolejce utrzymali się w piłkarskiej elicie. Do 1 ligi spadła natomiast Warta Poznań. – Na pewno nie był to nasz sezon. Ta gra długo nam się nie kleiła. Cieszę się, że skończyło się to happy endem, bo myślę, że dla kieleckiej publiczności warto było oddać maksa z siebie. Oni na to zasługują, bo gdy gramy u siebie to zawsze ten poziom Ekstraklasy oni trzymają i jest zawsze po dziesięć tysięcy na stadionie. Zawsze nas wspierali, zawsze byli z nami nawet w najgorszych momentach. To zwycięstwo dedykujemy im, bo zasługują na tę Ekstraklasę. Mam nadzieję, ze już takiego sezonu nie będzie. Liczę na to, że Korona będzie grała ładniej w piłkę i będzie dużo lepiej punktowała. Nie ukrywam, że ten sezon był dla mnie ciężki emocjonalnie, odczuła to bardzo moja rodzina, bo nie do końca byłem osobą „do życia”. Ciężko było mi przechodzić obok tych meczów, które bardzo źle rozgrywaliśmy. Cieszę się, że to tak skwitowaliśmy. Tak jak zawsze powtarzałem ta drużyna ma charakter i duże umiejętności. Mimo mojego błędu, który biorę na klatę, dzisiaj drużyna się podniosła i wydaje mi się, że z przebiegu całego meczu zasłużyliśmy na dzisiejsze zwycięstwo – wskazał.
Korona przez większość sezonu zawodziła swoich fanów, którzy po końcowym gwizdku Daniela Stefańskiego mogli jednak odetchnąć z ulgą. – Jestem już drugi rok w Kielcach i tu nie może być normalnie. Po prostu tak jest. Tu nie może być normalnie, ta drużyna nie jest normalna, może być dobrze i może być źle. Koniec końców wszyscy się cieszymy, że się utrzymaliśmy. Nikt od nas nie oczekiwał przed sezonem, że zajmiemy 5-8 miejsce, bo budżet mamy, jaki mamy i wiemy, jak jest w klubie. Z pewnością jest poukładane, ale to nie są jakieś finansowe kosmosy. Myślę, że warto tu podziękować trenerowi Kuzerze, bo dzisiaj plan na mecz całkowicie zadziałał. Od początku do końca realizowaliśmy go. Myślę i mam nadzieję, że przyszły sezon zaczniemy, tak jak kończymy, że cały sztab zostanie, bo robią dobrą robotę. Nie do końca my dojeżdżaliśmy, a to nie jest wina trenera. My jako cała szatnia jesteśmy całkowicie za Kamilem Kuzerą i za całym sztabem. Zobaczymy, co się wydarzy. Tak jak mówię, tak jak kończymy tak samo zaczniemy kolejny sezon. Myślę, że warto dać tej drużynie i temu sztabowi szansę, bo pokazaliśmy w dwóch ostatnich meczach, że ta drużyna ma „jaja” i charakter. Myślę, że kibice powinni być zadowoleni przynajmniej z nich – podkreślił 30-latek.
Koroniarze po końcowym gwizdku świętowali utrzymanie. Kiedy dowiedzieli się o korzystnych rozstrzygnięciach z innych stadionów? – W 85. minucie zapytałem Bartka Kwietnia czy wie, jakie są wyniki. Powiedział, że nie wie. Po ostatnim gwizdku podbiegł trener Opaliński, który powiedział, że Warta przegrała 0:3. Ja już po naszej ławce wiedziałem, że bardzo się cieszyła, wydawało mi się, że utrzymaliśmy się. To było naprawdę niesamowite uczucie, bo w tym sezonie było ich bardzo mało. Myślę, że większość chłopaków w szatni wie, że ten sezon nie układał się po naszej myśli. Mam nadzieję, że teraz zresetujemy głowy i wejdziemy z całkowicie inną energią w przyszły sezon. Ja nie wiem, czy wytrzymam przyszły sezon taki jak ten. Naprawdę pod względem emocji dla mnie był to najcięższy sezon i w jego końcowych miesiącach nie poznawałem siebie. Nie umiałem się cieszyć z małych rzeczy, wracając do rodziny, cały czas z tyłu głowy było to, w którym miejscu jesteśmy. Jestem bardzo ambitną osobą i bardzo bolało mnie to, że na treningach wyglądało to bardzo dobrze, a przychodziły mecze nie pokazywaliśmy tego co potrafimy. Pokazaliśmy to z Ruchem i teraz z Lechem. Dochodzą do nas też słuchy, że Lech się podłożył, że był słaby, a ja mówię, że nie. Po prostu my byliśmy dzisiaj dobrze dysponowani. Przez większość czasu dobrze wykonywaliśmy plan, mieliśmy ich pressować, wiedzieliśmy, że mają swoje problemy. Dzisiaj bardzo dziękuje drużynie i trenerowi, bo każdy dał z siebie 110 procent – podsumował Miłosz Trojak.
Fot. Mateusz Kaleta





