Kwiecień po Jagiellonii: Wygrali dzisiaj lepsi
W 32. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce przegrała wyjazdowy mecz z Jagiellonią Białystok 0:3. – Mam nadzieję, że w następnym meczu pokażemy sportową złość i naszą ambicję, bo mówić to może każdy, a teraz trzeba się wziąć do pracy i pokazywać to na boisku – powiedział Bartosz Kwiecień, obrońca „żółto-czerwonych”.
Już w pierwszych minutach rywale stworzyli sobie trzy stuprocentowe okazje na otwarcie wyniku, co ostatecznie w 7. minucie uczynił Afimico Pululu. – Bardzo chcieliśmy, ale weszliśmy za bardzo bojaźliwie w pierwszą część pierwszej połowy i dopiero po stracie drugiej bramki zaczęliśmy grać. Nie może to tak wyglądać, że tracimy drugiego gola. Nie mamy nic do stracenia i bierzemy odpowiedzialność gry na siebie – analizował kapitan kieleckiej jedenastki.
Korona po 32 rozegranych meczach ma na swoim koncie 32 punkty i o jedno „oczko” mniej od zajmującej bezpieczną pozycję Puszczy Niepołomice. Jednak beniaminek ma przed sobą starcie z Wartą Poznań, po którym może jeszcze bardziej oddalić się od „Koroniarzy”. – Ciężko mi cokolwiek powiedzieć. Jest smutek, żal, zdenerwowanie, bo nie tak sobie wyobrażaliśmy ten mecz. Jeszcze ta trzecia bramka... Nie chciałbym się teraz tutaj bronić, ale nie poszlibyśmy na blok ja i „Hofi” to strzela, to czemu nie próbowaliśmy tego blokować. Tak naprawdę Hansen zrobił wszystko dobrze i z pewnością, było to za łatwe. Zdajemy sobie z tego sprawę, także Dominick (Zator - przyp. red.) był zły po meczu tak jak wszyscy. Ta złość jednak nic nie zmienia, musimy wierzyć i nie spuszczać głów. Teraz najłatwiej byłoby się poddać i powiedzieć, że jest już po wszystkim. Dopóki są szansę na utrzymanie, zrobimy ku temu wszystko. Przed nami dwa ciężkie mecze, ale liczę na to, że wyniki dobrze się poukładają i to szczęście się troszeczkę do nas uśmiechnie przy wykonywaniu przez nas swojej roboty. Jeśli nie będziemy wykonywać swoich zdań to niezależnie od tego jak będą się te pojedynki układały to nie będzie happy endu – wskazał rozżalony gracz.
Jak taka porażka wpłynie na zespół w kontekście zbliżającej się batalii z Ruchem Chorzów? – Ta trzecia bramka to było pokazanie inteligencji i mądrości Jagiellonii. My od początku drugiej połowy próbowaliśmy zdobyć gola kontaktowego, bo mógł on dużo zmienić. Nie udało się tego zrobić, rywale mieli 2-3 kontry w drugiej połowie i jedną wykorzystali. Wygrali dzisiaj lepsi. Mam nadzieję, że w następnym meczu pokażemy sportową złość i naszą ambicję, bo mówić to może każdy, a teraz trzeba się wziąć do pracy i pokazywać to na boisku – zakończył.
Wspomniany przez kapitana „żółto-czerwonych” mecz z Ruchem Chorzów za tydzień (18 maja). Początek spotkania na Suzuki Arenie o godzinie 15.00.
Fot. Mateusz Kaleta





