Dylan Nahi z pierwszymi trafieniami dla mistrzów Polski. Wyrównany mecz w Kaliszu
Łomża Vive Kielce serię sparingów rozpoczyna od zwycięstwa. Drużyna prowadzona przez Tałanta Dujszebajewa ograła Energę MKS Kalisz 33:30. Na to spotkanie nie pojechali Andreas Wolff i Igor Karacić.
Pierwszy z nich zamelduje się na turnieju w Moskwie, z kolei Chorwat zmaga się z niewielkim urazem przywodziciela. Sztab szkoleniowy nie skorzysta także z olimpijczyków. Z dobrej strony zaprezentował się Dylan Nahi, który zdobył 4 bramki i odnotował wiele przechwytów w obronie.
Jak podaje oficjalna strona Łomży Vive Kielce: „Atakiem Mistrzów Polski ze środka dowodził Haukur Thrastarson, dla którego był to pierwszy mecz od feralnej kontuzji kolana doznanej na początku minionego sezonu, w Elverum. Z drugiej linii silnymi rzutami popisywał się Szymon Sićko, ciekawie wyglądała współpraca Faruka Yusufa i Uladzislaua Kulesha. W szesnastej minucie to właśnie ten duet zdobył jedenaste trafienie dla Łomża Vive Kielce. Faruk w powietrzu odwrócił się do Vlada, a ten lobem pokonał Łukasza Zakretę. Prowadziliśmy 11:7”.
Ostatecznie pierwsza część tego starcia zakończyła się wynikiem 18:12. W drugiej odsłonie kielczanie wciąż przeważali, ale jednak kaliszanie nie stracili woli walki, co w końcówce zaprocentowało zmniejszeniem różnicy bramek między zespołami. Na dziesięć minut przed końcem oba zespoły dzieliło tylko jedno trafienie, ale konsekwentna gra mistrzów Polski doprowadziła do aż 5-bramkowej różnicy, na której zredukowanie MKS-owi zabrakło czasu. Ostateczny rezultat to 33:30.
– Widać, że fizycznie jeszcze nie jesteśmy gotowi, ale jak na ten etap okresu przygotowawczego jest w miarę w porządku. Chcieliśmy, żeby nasi zawodnicy złapali rytm gry. Nie chcieliśmy, żeby Dylan Nahi grał 60 minut. To samo tyczy się Artsema Karaleka. Tomek Gębala, Szymon Sićko, Uladzislau Kulesh praktycznie grali pół godziny na kole. To jest też duży handicap. Arek Moryto miał dobrą skuteczność na lewym skrzydłowym rzucając dwie bramki na trzy rzuty. Najważniejsze, że pograliśmy w rytmie, w jakim chcemy. Przed nami jeszcze turniej w Moskwie, gdzie chcemy dać z siebie jeszcze więcej – mówi po meczu szkoleniowiec drużyny z Kielc.
Energa MKS Kalisz – Łomża Vive Kielce 30:33 (12:18)
Energa MKS Kalisz: Zakreta, Krekora – Krępa 1, Tomczak 3, Kamyszek 7, Adamski 5, Kus, Drej 2, Pedryc, Góralski 3, Wróbel 2, Szpera 1, K. Pilitowski 3, M. Pilitowski 1, Makowiejew 1, Bekisz 1
Łomża Vive Kielce: Kornecki, Czerwiński – Vujović 1, Olejniczak 1, Sićko 5, Yusuf 2, Kulesh 3, Moryto 4, Thrastarson, Gębala 3, Karalek 6, Gudjonsson 4, Nahi 4
Pierwsza siódemka: Kornecki – Moryto, Vujović, Karalek, Nahi, Sićko, Thrastarsson
Fot. Patryk Ptak




