Trzy dni przerwy? Każdy miał czas wypocząć. Jesteśmy gotowi

28-02-2018 10:52,
Mateusz Kaleta

Piłkarze Korony Kielce nie mają ani chwili wytchnienia. Już dzisiaj, zaledwie trzy dni po poprzednim starciu z Lechem, zagrają ponownie. Tym razem w Krakowie, gdzie zmierzą się z miejscową Wisłą. - Mecz z "Kolejorzem" jest już historią. Mieliśmy zaledwie chwilę, żeby pocieszyć się tymi trzema punktami, a już dzisiaj gramy już kolejny mecz. Można powiedzieć, że to dopiero początek walki o pierwszą ósemkę – mówi przed wyjazdem do Krakowa Bartosz Rymaniak, obrońca Korony Kielce.

- To bardzo ważne starcie. Gramy na wyjeździe, więc musimy być dodatkowo skoncentrowani i w stu procentach zaangażować się w to spotkanie. Jeżeli tak się stanie, jestem pewien że przywieziemy stamtąd korzystny rezultat – zwraca uwagę wicekapitan żółto-czerwonych.

REKLAMA

Mimo tak dużego natężenia spotkań, kielczanie nie narzekają na problemy. Sytuacja kadrowa drużyny jest dobra, a trener Gino Lettieri będzie miał do swojej dyspozycji tych samych piłkarzy, którzy zagrali w spotkaniu z "Kolejorzem". - Fizycznie czujemy się dobrze. W poniedziałek mieliśmy rozbieganie, a później praktycznie cały dzień wolny. Wczoraj do południa także mieliśmy wolne, więc pewnie większość z nas spędziła go w domach, aby się zregenerować. Dobrze, że każdy wypoczął, bo ten czas na odpoczynek nie był długi, a pogoda nas nie rozpieszcza. Nie ma większych urazów, więc jesteśmy gotowi na to spotkanie – mówi "Ryman".

- Musimy wyjść na to spotkanie z głową. Wiemy, że wiślacy mają mocny przód i musimy przede wszystkim zneutralizować mocne strony rywala. Jeśli to zrobimy, wtedy możemy skupić się już tylko na sobie. Gdy posiadamy piłkę, możemy z nią zrobić naprawdę wiele – dodaje Rymaniak.

W trwającym tygodniu kielczanie muszą radzić sobie z wyjątkowo niskimi temperaturami. I nie tylko z tym. - Musimy poprawić skuteczność, która szwankowała w ostatnim meczu z Lechem. Ale na razie nie było gdzie tego robić, bo ze względu na duży mróz, boiska nie pomagały w tym, aby doszkalać jeszcze pewne elementy. Kwestią czasu jest, kiedy wejdziemy w rytm sezonu i regularnie będziemy zamieniać sytuacje na bramki – uspokaja.

Przed środowym meczem żółto-czerwoni z dorobkiem 38 punktów zajmują piątą pozycję w ligowej tabeli. Wisła jest jedno miejsce niżej, traci do Korony dwa "oczka". Jeżeli kielczanie pokonają dziś "Białą Gwiazdę" mogą sobie już teraz zagwarantować awans do czołowej "ósemki" ekstraklasy. - Wiemy, jak korzystnie ułożyły się dla nas pozostałe mecze. Za wszelką cenę chcieliśmy zdobyć trzy punkty z Lechem i nieco odskoczyć od tego ósmego miejsca. Ale teraz nie możemy gdybać i liczyć, że rywale znów zgubią punkty. Musimy patrzeć przede wszystkim na siebie – kwituje Rymaniak.

Początek wyjazdowego starcia Korony Kielce z Wisłą Kraków dziś o godz. 18.

fot. Norbert Barczyk / PressFocus

Wasze komentarze

obserwator2018-02-28 12:35:29
Rymaniak, ty uważasz, że za jeden dzień poprawicie skuteczność? To powinniście mieć już dawno opanowane. Więcej koncentracji a będzie dobrze. Wygrana w waszych nogach. Pozdro.

Dodaj komentarz

Projekt i wykonanie: CK Media Group