Broń panie Boże. Nigdy nie powiedziałbym, że moi koledzy zawiedli na boisku

09-10-2017 12:53,
Redakcja

Mają prawo pluć sobie w brodę szczypiorniści PGE VIVE Kielce po niedzielnym meczu SG Flensburg-Handewitt. Mimo że gospodarze w Hali Legionów w drugiej połowie dwukrotnie prowadzili już sześcioma golami, to ostatecznie mecz zakończył się remisem. Ponadto, ten wynik goście z niemieckiej Bundesligi wywalczyli w ostatniej sekundzie spotkania.

Kapitalny występ między słupkami zanotował Sławomir Szmal, który wskutek kontuzji Filipa Ivicia, bronił od pierwszej do ostatniej minuty. „Kasa” docenia jednak i podkreśla dobrą postawę swojej drużyny przez większą część spotkania. - Broń panie Boże, nigdy nie powiedziałbym o tym meczu, że koledzy z pola zawiedli. Rozegraliśmy znakomity mecz w obronie, przede wszystkim było widać ogromną walkę w całej drużynie. Przez dłuższy okres drugiej połowy dominowaliśmy, ale wiedzieliśmy też, jak drużyna Flensburga jest przygotowana do tego meczu. Jak pokazały poprzednie ich spotkania, oni zawsze grają do ostatniej minuty – tłumaczy Szmal.

REKLAMA

- Przez ostatnie dziesięć my mieliśmy problemy, by zdobyć bramkę. Dzisiaj nie uśmiechnęło się do nas szczęście, odbita piłka wpadła prosto w ich ręce i dobijali niemal do pustej bramki. Gdybym złapał jedną piłkę więcej, to byśmy wygrali i byśmy byli wszyscy zadowoleni – dodaje bramkarz mistrzów Polski.

Klasę byłego reprezentanta Polski na każdym kroku doceniali przeciwnicy. - Szmal był niesamowity w bramce, ale my walczyliśmy przez sześćdziesiąt minut. Naprawdę ciężko było wrócić do gry po tej sześciobramkowej stracie w takiej hali jak ta. Ale zrobiliśmy to! W końcówce zdobyliśmy dziwną bramkę, ale cóż, bramka to bramka i bardzo się cieszymy! – mówi Simon Jeppson, zawodnik Flensburg.

Tragedii w postawie kielekciej drużyny nie widzi też Michał Jurecki. - Rozegraliśmy bardzo dobry mecz, bo przez większość czasu graliśmy naprawdę nieźle – podkreśla kapitan żółto-biało-niebieskich. - Pierwsza połowa niezwykle wyrównana, w drugiej udało nam się odskoczyć na kilka bramek, wszystko wyglądało dobrze, ale w końcówce Flensburg załapał trochę zimnej krwi i poszła lawina z ich strony.

- Nagle zdobyli trzy, cztery bramki szybko z kontry, odrobili najpierw jedną bramkę, potem kolejną i tak powoli zmniejszali straty. W końcówce mieli więcej szczęścia, Sławek obronił piłkę, która wpadła prosto w ręce skrzydłowego. Dla nich ten remis jest zwycięski, dla nas tylko tak troszkę. Możemy być zadowoleni z tego meczu, bo pokazaliśmy dobry handball, w końcówce po prostu nam nie wyszło. Nie jestem juniorem, by cieszyć się ze zwycięstwa jeszcze zanim zakończy się mecz, wiedziałem, ze gramy w Lidze Mistrzów z Flensburgiem i do końca musimy być skoncentrowani, troszeczkę zabrakło nam zimnej krwi – dodaje Jurecki.

Kolejny mecz PGE VIVE już we wtorek, gdy w Hali Legionów zmierzy się z Górnikiem Zabrze (godz. 20.15, transmisja Canal+ Sport). Z kolei już w niedzielę następny mecz Ligi Mistrzów - ponownie w Kielcach! Drużyna Talanta Dujszebajewa w hicie tej kolejki zmierzy się z Veszprem.

Źródło: własne, kielcehandball.pl

fot. Anna Benicewicz-Miazga

Wasze komentarze

M2017-10-09 13:06:58
No tak. Nic się przecież nie stało.Dalej jeździmy lexusami.
grzegorz2017-10-09 13:27:32
Trener Dujszebajew juz nic więcej nie 'wycisnie' z tej druzyny.. p.Servaas przekona się jak znów LM będzie stracona...
shg2017-10-09 16:53:00
Broń panie Boże. Nigdy nie powiedziałbym, że moi koledzy zawiedli na boisku....
Oczywiście.... Pan zawiódł trenerze i to nie pierwsz raz.
Miej pan honor i złóż dymisję.
Pacheta2017-10-09 17:58:18
...Cieniasy
Iskra2017-10-09 19:28:09
Dujszebajew Twój czas minął odejdz wstydu oszczędź
Niepotosieuczylempolskiegozebyteraodejsc2017-10-10 11:52:02
Dejta spoköj, mi juz sie znudzilo. Ciagle wygrywali. Tera jest o wiele ciekawiej.
Korker2017-10-10 18:51:58
Nie w tym rzecz aby wygrywali ze wszystkimi ale gdy się przegrywa ze średniakami z Białorusi czy Słowenii i remisuje w domu owszem z dobrą ale nie topową wcale drużyną...?

Projekt i wykonanie: CK Media Group