Równo było tylko przez pierwszy kwadrans. Później kielecki walec rozjechał Azoty

20-10-2015 21:41,
Marcin Długosz

Choć spotkanie to było hitem 9. kolejki PGNiG Superligi, to podobny poziom obie drużyny prezentowały tylko przez pierwszy kwadrans. Potem Vive Tauron Kielce pokazało klasę i wypunktowało Azoty Puławy. Mistrzowie Polski wygrali w Hali Legionów aż 41:28 (19:15). Dzięki temu jeszcze wygodniej rozsiedli się na fotelu lidera ligowej tabeli i ze spokojem mogą myśleć o sobotnim starciu w Champions League z Vardarem Skopje. Z negatywów warto jednak dodać, że urazu – prawdopodobnie mięśniowego – doznał Krzysztof Lijewski.

Pierwsze pięć minut spotkania było bardzo wyrównane. Świadczył o tym wynik, który brzmiał 3:3. Wówczas przewagę osiągnęli goście z Puław. Po pięknym trafieniu Michała Kubisztala z drugiej linii prowadzili już 6:3. Wtedy o czas poprosił trener Tałant Dujszebajew. Przerwa podziałała na jego drużynę pozytywnie, choć nie od razu.

Na prowadzenie mistrzowie Polski wrócili dopiero po kwadransie gry dzięki znakomitemu wykończeniu akcji z prawego skrzydła przez Ivana Cupicia. Po bramce Chorwata gospodarze zanotowali swój najlepszy okres w pierwszej połowie. Na pięć minut przed końcem pierwszej części gry osiągnęli nawet przewagę sześciu trafień, a do siatki puławian piłkę wrzucił Mateusz Jachlewski. W ostatnich akordach przed przerwą w szeregach kielczan nastąpiło jednak rozluźnienie, w efekcie czego goście nieco odrobili straty. Po golu Mateusza Kusa oba zespoły udały się do szatni przy stanie 19:15.

Druga połowa rozpoczęła się zdecydowanie po myśli Vive. W bramce kielczan Sławomira Szmala zmienił Marin Sego, zaś zawodnicy z pola tradycyjnie wymieniali się płynnie podczas gry i po kwadransie. Piłkarze z Puław długo nie mogli znaleźć recepty na Chorwata. W 35. minucie żółto-biało-niebiescy prowadzili już 22:15.

Ostatecznie passa chorwackiego golkipera trwała ponad dziewięć minut. Po jej przełamaniu, Azoty nie potrafiły jednak już zmniejszyć strat na tyle, aby myśleć o korzystnym rezultacie. Vive ich punktowało, efektem czego było jego prowadzenie 31:20 na 12 minut przed końcem pojedynku. Ładnym golem popisał się prawoskrzydłowy mistrzów Polski, Tobias Reichmann.

Końcowe minuty potyczki w Hali Legionów upływały pod znakiem powiększania przewagi przez żółto-biało-niebieskich. Dla kielczan nie miało znaczenia, czy grają w osłabieniu, przewadze, czy tez siły na boisku są wyrównane. Podopieczni trenera Dujszebajewa finalnie rozgromili gości z Lubelszczyzny 41:28.

W pierwszej połowie po jednym z rzutów kontuzji, wszystko wskazuje na to, że mięśniowej, nabawił się Krzysztof Lijewski. Wkrótce będzie wiadomo, czy zawodnik Vive będzie musiał odpocząć od gry.

Kolejny mecz kielczan już w najbliższa sobotę. O godzinie 16.50 zagrają oni na wyjeździe z Vardarem Skopje w Lidze Mistrzów.

Zapis relacji NA ŻYWO

Vive Tauron Kielce – Azoty Puławy 41:28 (19:15)

Vive: Szmal, Sego – Jurecki 2, Tkaczyk 1, Reichamnn 5, Chrapkowski 1, Chrapkowski, Kus 1, Aguinagalde 4, Bielecki 5, Jachleski 5, Strlek 5, Lijewski 1, Buntić 3, Zorman 2, Cupić 6

Azoty: Bogdanov, Krupa, Zapora – Petrovsky 3, Kuchczyński 1, Orzechowski 3, Kubisztal 2, Skrabania, Przybylski 3, Grzelak 3, Masłowski 3, Kowalczyk 1, Krajewski 2, Prce 6, Sobol 1, Antolak

Kary: Vive 6 min. – Azoty 8min.

fot. Anna Benicewicz-Miazga

Wasze komentarze

Tatuarczyk2015-10-20 22:38:17
Tkaczyk sie dzisiaj rozpedzil, hohoho , sam rozjechal Puławy

Dodaj komentarz

Projekt i wykonanie: CK Media Group