Dziekoński po triumfie w Warszawie: Na szczęście to My zadaliśmy ostateczny cios
W 19. kolejce PKO BP Ekstraklasy Korona Kielce wygrała na wyjeździe z Legią Warszawa 2:1. – Trener Zieliński tonuje zapędy i przechodzimy od meczu do meczu – powiedział po spotkaniu Xavier Dziekoński, bramkarz „żółto-czerwonych”.
Jednym z bohaterów niedzielnej konfrontacji został 22-latek, który obronił rzut karny i w wielu kluczowych chwilach zatrzymywał ataki Warszawian. Co ciekawe była to pierwsza „jedenastka”, którą wychowanek Jagielloni Białystok obronił w swoje karierze – To nie tylko pierwszy karny w żółto-czerwonych barwach, bo także pierwszy w Ekstraklasie, więc na pewno w fajnym miejscu udało się to zrobić i jesteśmy bardzo szczęśliwi, że to się udało. A co do tej „jedenastki”, to wiadomo – gdzieś mój błąd, bo ja sprokurowałem tego karnego. Nie mam pojęcia, czy ktoś łamał linię spalonego, jeszcze nie widziałem tej sytuacji, ale faulowałem ewidentnie, więc na pewno czegoś to uczy. Super, że udało się to jednak obronić – przyznał bramkarz Korony.
– Legia miała swoje sytuacje głównie w pierwszej połowie. W drugiej się cofnęliśmy i było im ciężej zagrać między nasze linie. Super, że strzeliliśmy na 2:1, widać że dobrze zaaklimatyzował się u nas „Mario”. Liczymy na więcej – wskazał wychowanek Jagiellonii Białystok.
Kielczanie pomimo niewykorzystania kilku świetnych sytuacji w ofensywie w końcówce sforsowali bramkę Kacpra Tobiasza. Dwie sytuacje Konrada Matuszewskiego mogły sprawić, że wcześniej zamknęli by ten mecz. – Była jeszcze sytuacja Antonina, gdzie Tobiasz dobrze obronił. Stwarzaliśmy swoje sytuacje, co prawda nie były one częste, bo w drugiej połowie Legia częściej operowała piłką i mieliśmy problem z jej posiadaniem. Na szczęście to My zadaliśmy ostateczny cios – skwitował.
22-latek nie jest zaskoczony dubletem nowego snajpera Korony Mariusza Stępińskiego. – Już na obozie podczas treningów było widać, że to „dziewiątka”, która się nie zastanawia nad podaniem tylko strzela bramki. Wierzę, że tych goli strzeli jeszcze bardzo dużo – analizował.
– Jak wyszedłem na boisko to byłem w szoku. Na zdjęciach wydawało mi się, że ta murawa wygląda lepiej. Zastaliśmy trochę takie „siano”. Jednak, cóż może dla nas troszkę lepiej że takie je zastaliśmy. Jednak nie mieliśmy na to wpływu, tak Legia je przygotowała i na takim placu ją pokonaliśmy – podkreślił. – Momentami czułem tę temperaturę. Kopnięcie z piątego metra do Mariusza było problemem. Warunki były takie same dla nas i dla nich – dodał.
Golkiper pokusił się także o ocenę drugiego wzmocnienia zespołu. – Simon czuje się w tym klimacie bardzo dobrze, bo trenuje na zajęciach w krótkich spodenkach. Jemu ta zima nie jest straszna. Widać po nim dużą jakość. Myślę, że w późniejszym czasie da bardzo dużo Koronie – docenił nowego kolegę.
Dziekoński podkreślił również, że drużyna nie nakłada na siebie sztucznych limitów i skupia się na każdym kolejnym spotkaniu. – Moim zdaniem nie mamy żadnego limitu. Żaden z nas nie ma takiego sufitu, do którego może dojść. Nie mamy też z góry narzuconych celów typu „puchary” czy Europa. Trener Zieliński tonuje zapędy i przechodzimy od meczu do meczu. Zawsze to powtarza – po wygranym i po przegranym – że idziemy krok po kroku i w najbliższym czasie okaże się, o co będziemy walczyć – zaznaczył Xavier Dziekoński.
Najbliższe spotkanie „żółto-czerwoni” rozegrają na własnym stadionie z KGHM Zagłębiem Lubin. Pojedynek z drużyną Leszka Ojrzyńskiego zaplanowano w piątek 6 lutego o godzinie 18.00.
Najbliższy mecz Korony:
Piątek, 6 lutego, godz. 18.00

Korona Kielce

KGHM Zagłębie Lubin
Fot. Marcin Deszczka





